Wakacje w slumsach.

  • sobota, 22 lutego 2014
  • autor: Ewelina Janota
Spragnionych wrażeń turystów nie zaspokaja już słynne 3 S – sun, sea, sand (słońce, morze, piasek). Nadszedł czas, żeby do tej listy urlopowych spraw obowiązkowych dodać czwarte S – slums.
Turystyka slumsowa, zwana też favel tourism (od nazwy brazylijskich dzielnic nędzy) lub poorism (od połączenia angielskich słów poor – biedny, tourism - turystyka), w wielu miejscach świata może być wymieniana jednym tchem obok najważniejszych atrakcji turystycznych.
Skąd nagła popularność podróżowania w przeludnione, dotknięte skrajną biedą dzielnice? Według jednych, zainteresowanie to jest skutkiem ukazywania tych miejsc w filmach, spośród których bodaj najbardziej popularnym jest „Slumdog”, którego akcja rozgrywa się w Dharavi, największym slumsie w Indiach. Inni przyczyn dopatrują się w zwykłej ludzkiej ciekawości.
Tym, co można natomiast uznać za pewnik, jest wątpliwa etyczność turystyki slumsowej. Ci, którzy decydują się wziąć udział w spacerze po suburbiach Rio de Janeiro czy bombajskim Dharavi, argumentują swój wybór chęcią (dosłownego) dotknięcia lokalnej kultury i jedyną szansą zobaczenia prawdziwego życia w danym kraju (nawet jeżeli za tę prawdę trzeba zapłacić). W przypadku Indii tego typu wycieczka kosztuje 8500 rupii (ok. 450zł). Dla porównania, wejściówka do świątyni Khajuraho to koszt ok. 250 rupii, a do bodaj najdroższej atrakcji – świątyni Taj Mahal – 750 rupii.
Wakacje w slumsach
Najwyższą cenę płacą jednak nie turyści, a mieszkańcy slumsów, których rola sprowadza się do odgrywania swego rodzaju ludzkiego zoo. Agencja Reality Tours & Travels, największa z instytucji zajmujących się organizacją wycieczek po slumsach w Bombaju, deklaruje przekazywanie 80% swoich zysków na rzecz mieszkańców Dharavi (informacji tej jednak nie sposób potwierdzić). Co ciekawe, aby chronić prywatność mieszkańców, Reality Tours zakazuje używania aparatów fotograficznych w trakcie zwiedzania. Fotografowania nie zabrania z kolei brazylijska Favela Tour, dlatego internet jest pełen zdjęć uśmiechniętych turystów z widokiem na Rocinha, najbiedniejszą część Rio. Nie wspominając o tym, że prywatność mieszkańców slumsów pozostaje naruszona bez względu na to, czy zostaną uwiecznieni na fotografiach, czy tylko w pamięci turysty z bogatszego rejonu. Zwłaszcza, że elementem wielu zorganizowanych wycieczek jest wizyta w ich domach i na podwórkach.
Bezrefleksyjne zachowanie turystów ma także wpływ na morale mieszkańców slumsów. I nie chodzi tu tylko o wygłodzone dzieci, żebrzące o cukierka, ale o to, do czego są zdolni mieszkańcy dzielnic biedy w nadziei na otrzymanie od organizatorów wycieczki czegoś w zamian za pozowanie do zdjęć, czy odgrywanie scenek. Tym „czymś” zwykle jest żywność bądź pieniądze, które jednak często nie docierają w odpowiednie miejsce. Przykładem jest opisane przez Wojciecha Tochmana w książce „Eli, Eli” działanie jednego z organizatorów spacerów po slumsach, na których zyskiwali tylko jego bliscy i sąsiedzi.
Nasuwa się zatem pytanie: czy w takiej sytuacji możliwa jest turystyka etyczna? Taka, której fundamentami będą: poszanowanie dla lokalnej społeczności, dbałość o dziedzictwo kulturowe i środowisko naturalne?
Wakacje w slumsach
Paweł Cywiński, twórca portalu post-turysta.pl, ma nadzieję, że tak. W zeszłym roku odbyło się ponad miliard turystycznych podróży międzynarodowych, a to wszystko dopiero początek -nadal żyjemy na turystycznym dzikim zachodzie - zauważa Cywiński. Jednakże z czasem turystyka stanie się tak ważnym elementem naszego życia konsumpcyjnego, że na pewno zacznie się poświęcać jej więcej uwagi, potem zacznie się o niej powszechnie uczyć - może nawet w szkołach, na lekcjach o społeczeństwie, inności, stosunkach międzykulturowych. Globalizacja to na nas wymusi, bo turystyka jest przestrzenią najczęstszych spotkań pomiędzy mieszkańcami oddalonych od siebie światów. Jesteśmy na początku naszej nauki, może za 10, 20, 50 lat będziemy o tych relacjach uczyć się w szkołach, nastanie pewna spójna kultura podróży, której elementem będzie odpowiedzialność i etyka? Kto wie? Oby!.
Jednym z najważniejszych dokumentów, poświęconych tzw. turystyce odpowiedzialnej (responsible tourism), jest sformułowana przed dekadą Deklaracja z Kapsztadu. Definiuje ona turystykę odpowiedzialną w trzech perspektywach: ekonomicznej, społecznej i środowiskowej. Często mówi się też o turystyce zrównoważonej (sustainable tourism).
Swój projekt z tego zakresu prowadzi w Polsce m.in. UNICEF (koncentrując się jednak głównie na dzieciach) oraz Fundacja Kultury Świata, promująca odpowiedzialną turystykę do krajów takich jak Gruzja, Kambodża, Belize czy Burkina Faso. Zrównoważona turystyka była także jedną z kwestii, poruszanych podczas konferencji SXSWeco 2013, a swojego wsparcia dla wspomnianego już projektu post-turysta w ramach programu Polska Pomoc udzielił MSZ. Paweł Cywiński widzi w tym szansę na szerzenie idei etycznego podróżowania: Wróżę sukces oddolnym inicjatywom konsumenckim, bo widzę, jak wielkie jest zainteresowanie tym tematem po ilości zgłoszeń na nasze szkolenia i jakości dyskusji na nich. To się zmienia – i odgórnie (MSZ, ONZ) i oddolnie (grupy na facebooku, czy choćby nasz projekt).
Pozostaje mieć nadzieję, że zmiany będą dotyczyć również poorismu, który zamiast szokujących widoków na ludzkie safari zacznie gwarantować obopólne korzyści: turystom i społeczności lokalnej. I że wspomniane na początku cztery S zastąpi jedno S - jak Sustainability (zrównoważenie).
Ewelina Janota
Wakacje w slumsach
Opublikuj na:

data wydruku: sobota, 31 października 2020 roku 21:04:57
adres dokumentu: http://www.joga-joga.pl//index.php?LANG=pl&page_ID=130&art_ID=1606