ścieżka do tekstu:

Pozytywne oblicze pesymizmu, Paweł Dyberny

  • środa, 22 czerwca 2016
  • autor: Paweł Dyberny
Odkrycia, jakie niesie ze sobą stosunkowo młoda gałąź psychologii pozytywnej, umacniają nas w przekonaniu, że warto dbać o to, by w głowie wszystko było optymistycznie poukładane. Optymiści rzadziej zapadają na choroby sercowe, częściej natomiast odnajdują w życiu powody do radości. Są jednak sytuacje, gdzie ludzie zatracają się w optymizmie, zapominając o tym, że życie nie jest wesołym miasteczkiem.
Ten pogląd staje się co raz bardziej modny. Wystarczy wybrać się do większej księgarni, w której psychologia ma swoją własną półkę i zerknąć na tytuły. Znajdziemy tam mnóstwo poradników, jak w efektywny sposób podnieść poziom zadowolenia z dotychczasowego życia. Inny dowód stanowią wyniki z wyszukiwarki Google. Wpisując hasło "optymizm", otrzymujemy 2 110 000 wyników. Antonim tego słowa, w postaci "pesymizmu" uzyskuje już tylko 399 000 wyników. To aż o 84% rzadziej wyszukiwane hasło w porównaniu do optymizmu. Skąd ta różnica?
Żyjemy w kraju pełnym smutasów. Gdyby narzekanie było dyscypliną olimpijską, deklasowalibyśmy przeciwników już na samym starcie. Staram się pokazać ludziom, że rzeczywistość nie musi być widoczna tylko w odcieniach skali monochromatycznej. Nie zapominając o codziennych trwogach, musimy pamiętać, że życie ma nam również wiele dobrego do zaoferowania. Wśród życiowych postaw jest jedna, która na pierwszy rzut oka rodzi sporo wątpliwości przez swoją nazwę. To pesymizm defensywny.
Pesymizm jest widziany jako zły wilk, który gości w naszych sercach i mąci nam umysły. Już w etymologii znajdziemy potwierdzenie tych słów. Z łaciny pessimus oznacza najgorszy. Ten pogląd zakłada, że percepcja rzeczywistości rodzi więcej obrazów, które są negatywnie interpretowane i zapisywane w pamięci. Ciężko się później wyrwać z takiej klasyfikacji, która została zakodowana gdzieś głęboko w naszej podświadomości. Są jednak ludzie, dla których pesymizm pełni funkcję obronną przed najróżniejszymi niekorzystnymi rozwiązaniami.
Wyobraź sobie, że masz w pracy bardzo trudne zlecenie do wykonania. Firma, w której pracujesz może dzięki wzorcowemu wykonaniu tego zadania uzyskać profity, które zapewnią jej szybszy rozwój w perspektywie kilku najbliższych lat. Masz długi staż pracy i szeroki wachlarz doświadczeń dlatego prezes firmy postanawia, że będziesz odpowiednią osobą by sprostać wymaganiom stawianym z zewnątrz. Co robisz po otrzymaniu tej wieści? Kręci się w głowie? Ciężko złapać oddech? To naturalne. Na Twoje barki zrzucono ogromną odpowiedzialność.
To świetne zadanie dla osób, u których pesymizm defensywny został zaimplementowany na dobre. Jak postępuję taka osoba w obliczu strachu, który zagląda do oczu? Siada i rozpisuje wszystkie za i przeciw. Skupia się, przede wszystkim na tym, co może pójść nie po jej myśli. Zanim przystąpi do działania, przygotowuje drobiazgowy, skrupulatny plan, który uwzględnia różne wzorce zachowań w obliczu potencjalnych zagrożeń. Najciekawsze jest w tym wszystkim to, że takie postępowanie powoduje również obniżenie podatności na stres. Stawiamy czoła wszystkiemu, co może przynieść naszemu zaangażowaniu fiasko. Najgorszy scenariusz to tylko jedna z opcji, na którą mamy asa w rękawie. Reszta już tylko w rękach drugiej ze stron i jej chęci do współpracy.
W psychologii postawę pesymizmu defensywnego często zestawia się z inną strategią kognitywną. Mowa tu o optymizmie strategicznym. Oto podstawowe różnice: 

 

Pesymizm defensywny

Optymizm strategiczny

Poziom stresu

Wysoki

Niski

Oczekiwane rezultaty

Niskie

Wysokie

Szukanie rozwiązań

Większe zaangażowanie

Mniejsze zaangażowanie

Cel ostateczny

Sukces

Sukces

Pesymizm defensywny w praktyce. Sam często sięgam po pesymizm w jego defensywnej postaci. Powodów jest kilka. Lubię rozwiązania, które przynoszą efekty. Minimalizuję szansę wystąpienia porażki oraz szykuję wariant na okazję gdyby jednak coś nie wypaliło. Ponadto, tak drobiazgowe podejście do sprawy, pozwala mi dowiedzieć się czegoś nowego o sobie i daje mi możliwość na wypracowanie nowych ścieżek radzenia sobie w sytuacjach stresujących. Ta forma pesymizmu uczy mnie również planowania na zapas.
Zadaj sobie następujące pytania:
1. Jaki jest mój cel?
2. Jaki jest najbardziej pozytywny wynik do uzyskania?
3. Jakie działania muszę podjąć by osiągnąć swój cel? Co muszę konkretnie zrobić? Rozpisz listę zadań.
4. Na jaką największą przeszkodę mogę natrafić? Zapisz ją i podkreśl innym kolorem.
5. Kiedy i w jakich okolicznościach może nadjeść (tu wstaw swoją odpowiedź z 4 pytania)?
6. Co mogę zrobić by jej zapobiec?
7. Jakie, konkretne działanie podejmę kiedy ten scenariusz się sprawdzi?
8. Jakie inne przeszkody mogą jeszcze na mnie czyhać? Ponownie - zrób kolorową listę.
9. Kiedy i w jakich okolicznościach mogą nadejść te przeszkody?
10. Co mogę zrobić by im zapobiec?
11. Jakie, konkretne działania podejmę kiedy te scenariusze się sprawdzą?
Na każde pytanie odpisz w sposób wyczerpujący. Lepiej jak najwięcej zapisać na kartce, niż potem rzeczywiście gasić ogień. Poszereguj wszystko tak, aby było czytelne. Podkreśl każde z potencjalnych zagrożeń i zaraz pod nim opisz: gdzie i kiedy może wystąpić, a następnie sformułuj precyzyjne, konkretne metody działania na wypadek trudnej sytuacji. Gratuluję. Zbudowałeś prawdziwą obronną fortecę, w której możesz czuć się bardziej bezpieczny.
Opublikuj na:

data wydruku: poniedziałek, 9 grudnia 2019 roku 05:59:33
adres dokumentu: http://www.joga-joga.pl//index.php?LANG=pl&page_ID=157&art_ID=2265