ścieżka do tekstu:

Oswoić zmianę. Izabela Raczkowska w najnowszym, 6 magazynie Joga

  • piątek, 18 kwietnia 2014
  • autor: Izabela Raczkowska
Jesteśmy bardzo przywiązani. Do siebie. Do posiadania. Do posiadania jedynego prawdziwego i w pełni autorskiego sposobu postrzegania naszego świata. Do jedynego słusznego, bo naszego punktu widzenia. Niezależnie od tego, czy jest to dla nas dobre, czy nie. Ale nie musimy tak żyć. Nie musimy czekać, aż będzie za późno. 
 Przez lata budujemy swoją rzeczywistość, tożsamość, relacje i swoje scenariusze. Przez lata ugruntowujemy się w swoich własnych i jedynie słusznych poglądach. Przez lata cichutko i wytrwale, rok po roku przywiązujemy się do posiadania myślowych schematów. Do mentalnych ściśle określonych koncepcji siebie. Do mniej lub bardziej wspaniałych ról, które zwykliśmy odgrywać. Do wiecznej autoprezentacji.
Niezależnie, czy przyzwyczajenia te pielęgnują pozytywne, czy negatywne postawy, utożsamiamy się z nimi bez reszty. Nie rezygnujemy z nich nawet wtedy, kiedy kreują ogromne cierpienie. Gorzej! Karzemy się i piętnujemy za odstępstwa od nich. W przeważającej większości całkowicie świadomie.
Często tkwimy w związkach, które się wypaliły lub gorzej - w takich, w których nie jesteśmy szczęśliwi, bo wydaje nam się, że tak trzeba. Mieszkamy w miejscach, których nie znosimy, bo nie widzimy innego wyjścia. Wchodzimy w relacje z ludźmi, których nie cierpimy i tkwimy w nich latami. Pracujemy w przypadkowych i niechcianych zawodach, które nie dostarczają nam satysfakcji, a jedynie stres. Bierzemy dodatkowe nadgodziny mimo, że zarobione pieniądze już dawno przestały nasz cieszyć. Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, bo pasują nam idealnie do ciężko wypracowanego wizerunku.
Otaczamy się pięknem, bo trudno jest nam odnaleźć je w sobie. Realizujemy marzenia, choć już sami nie jesteśmy pewni, czy są one do końca nasze…
 Życiowe gry
 Prezentujemy światu jacy jesteśmy przebojowi drżąc ze strachu. Pokazujemy jacy jesteśmy oczytani, wykształceni i wyedukowani, by osłonić naszą niepewność. Jacy jesteśmy odważni, mądrzy, świadomi, uczciwi, wyjątkowi, życzliwi i spolegliwi. Troskliwie pielęgnujemy też wychuchane idee własnego ciała, nawet jeśli są źródłem naszego nieszczęścia. Zawsze jesteśmy bowiem dla siebie zbyt grubi, zbyt niscy, zbyt przeciętni, zbyt zwykli, zbyt mało urodziwi, nijacy i nie tacy. W naszym mniemaniu zawsze jesteśmy za mało czarujący i zawsze za szybko się starzejemy. Sumując wyznawane przez nas wzorce i wyobrażenia o oczekiwaniach naszego audytorium prezentujemy rolę idealnych matek, ojców, żon, pracowników, partnerek lub szefów, koleżanek i synów w oczekiwaniu na wszelką akceptację. Często cichutko łkając w środku.
Jakbyśmy nie mogli się ruszyć…
Jesteśmy bardzo przywiązani do wizerunku siebie - niezależnie od tego, jaki on jest. Często zupełnie się w nim zatracamy już sami nie wiedząc, co jest prawdą, a co jedynie grą, „ściemą” na potrzeby oczekiwań innych. Okłamujemy sami siebie, że jest dobrze. Że przecież inni mają gorzej. Że nic strasznego się nie dzieje. Że jest ok. Że wytrzymamy.
No właśnie. Wytrzymamy. Ale po co?
Nie musimy tak żyć. Nie musi tak być. Nie musimy czekać, aż obudzi nas jakaś życiowa trauma. Nie musimy czekać, aż będzie za późno.
 Co więc zrobić?
 Przede wszystkim należy uświadomić sobie, że mamy tylko jedno życie. Że to nie jest wstęp, że to nie jest przygotowanie. Że nie będzie drugiej szansy. Że czas, który z takim pietyzmem marnujemy starając się uwierzyć we własne „ściemy” już nie wróci.
Wnioski wyciągnięte z dotychczasowych doświadczeń mogą się stać dla nas ogromem wiedzy o sobie. Prawdziwej praktycznej wiedzy.
W filozofii sankhji tworzącej podstawy teoretyczne jogi mówi się, że świadomość jest początkiem zmian. Dokładnie. Zmian.
Nie lubimy ich. Zmiany rodzą w nas bowiem głęboko zakorzeniony lęk przed nieznanym. Zmiany wytrącają nas z utartych, niechcianych, ale jakże bezpiecznych schematów. Wyrywają z ciepełka. Z prywatnej- choćby minimalnej strefy komfortu.
Są jednak konieczne na drodze do bardziej świadomego i prawdziwszego życia. Życia w zgodzie z sobą.
Jeśli wiemy już dość dokładnie, czego nie chcemy, należałoby zastanowić się czego chcemy?
Nasz system wartości gdzieś tam wciąż jest. Lekko przykryty wszelkimi odcieniami naszego zużytego moralnego relatywizmu. Przykryty warstwami szarości konformizmu i wszelkiej ułudy. Skryty w gąszczu schematów. Trzeba pogrzebać.
Dokopać się do własnych potrzeb i chceń. Do ważnych dla nas wartości i do priorytetów. Do prawdziwego obrazu siebie niezależnego od audytorium…
To trudne, bo trzeba wsłuchać się w siebie. Tak naprawdę głęboko w sobie często czujemy, co jest dla nas dobre. Trzeba zadawać sobie pytania. Po co? Czy warto? I trzeba słuchać odpowiedzi.....
Raczkowska IzabelaIzabela Raczkowska - Zawodowo jestem nauczycielką jogi oraz właścicielką szkoły jogi Studia Jogi Izabeli Raczkowskiej w Gliwicach Prowadzę wiele zajęć grupowych i indywidualnych oraz organizuje wyjazdy, wykłady i warsztaty z jogą związane. Zajmuję się także z powodzeniem czymś co mogłabym nazwać „leczeniem jedzeniem” diagnozując i konsultując ludzi oraz przepisując im odpowiednie diety dostosowane do ich skłonności i potrzeb.
 
 
 
Ciąg dalszy artykułu - 50 % Magazyn Joga 6
Całość artykułu w najnowszym Magazynie Joga
 
Opublikuj na:

data wydruku: wtorek, 15 października 2019 roku 07:58:52
adres dokumentu: http://www.joga-joga.pl//index.php?LANG=pl&page_ID=157&art_ID=1626