Relacja z weekendowych warsztatów jogi "Vinyasa w praktyce jogi Iyengara" prowadzonych przez Katarzynę Pilorz

  • piątek, 13 listopada 2009
  • autor: Zofia Kosiorek
24 października 2009 w Krakowie, w swojej szkole, w siedzibie Zespołu Ludowego Krakowiacy, Kasia Pilorz ponownie rozpoczęła roczny cykl warsztatów jogi „Vinyasa w praktyce jogi Iyengara”.

Z wielką radością wybrałam się na warsztat.
Uczestniczyłam w podobnym cyklu vinyas w 2007/2008. Wtedy pomimo, że praktykowałam i znałam vinyasę znaną „iyengarowcom” jako „powitania słońca”, to te warsztaty mnie olśniły i urzekły „jogicznie”. Zakochałam się w vinyasach ze szkoły BKS Iyengara, co zresztą odczuli to od razu moi uczniowie na lekcjach ;-). Niektórzy podzielali to moje głębokie uczucie do vinyas, a niektórzy wyczuwając nadchodzące vinyasy na najbliższych zajęciach z lekka je mijali. No cóż, czasami można było się trochę napocić i może coś „stracić, z czym tak się od wielu lat bezpiecznie byliśmy związani”.
Jak Kasia pisze „doświadczenie spływa na praktykującego wraz z potem wyciskanym na zajęciach” – taka to szczera w tym prawda i nie bójmy się ją odkryć. Ale żeby to odkryć, to trzeba tego dotknąć.
Vinyasy w praktyce Iyengara nie są to głównie asany wykonywane w cyklach dynamicznie, w tempie. Nie są to vinyasy w rozumieniu ashanga jogi.
To przede wszystkim ustawione w logicznym szeregu sekwencje, poprzedzone zawsze wstępem, przygotowujące systematycznie i powoli ciało i umysł do coraz trudniejszych i wymagających asan. Jest tam dużo precyzji, uważności, staranności i konsekwencji Iyengara. Z biegiem warsztatów poziom trudności wzrasta. Wzrasta też dynamika zajęć, gdyż ciało i skoncentrowany umysł są na to gotowe. Sekwencje zaczynają płynąć, są dynamiczne, co „nie oznacza, że skoczne”. Doświadczamy zdyscyplinowanego, uważnego umysłu, a ciało poddaje się rytmowi powtórzeń asan. Jest tylko ruch i oddech, umysł doświadcza spokoju. Gdy pojawią się objawy „braku siły ducha” to obecność grupy, jej energia pozwoli nam przekroczyć kolejny próg tego, co może dotychczas było niemożliwe, i „niemożliwe staje się możliwe”.
Pamiętam jak na pierwszych warsztatach vinyas u Kasi jesienią 2007r., było to w sobotni dżdżysty krakowski wieczór (po 3,5 może 4 godzinach praktyki, nie pamiętam dobrze) pod Wawelem, po zajęciach piłam wodę jak smok, 0,5 l wody „żywiec zdrój” zniknął za jednym haustem i smakował wybornie. Nie odczuwałam w ogóle potrzeby jedzenia. Czegoś takiego nie doświadczałam dotychczas po sesji asan. Energia sesji wypełniła każdą komórkę mojego ciała. Czułam, że omalże unoszę się stąpając po krakowskim bruku, a znajoma, z którą wieczorem umówiłam się, nie stanowiła dla mnie konkurencji w rozmowie.;-).
Tak namacalnie, „grubofizycznie”, odczułam zintegrowaną, dynamiczną, cudownie płynącą sesję asan – vinyasa. W kolejnych warsztatach Kasia zwiększała stopień wymagań i trudności, w konsekwencji na ostatnich obozo-warsztatach w Lanckoronie, wiele z nas wchodziło w wymagające przecież balanse bez zbytnich oporów.
Mówimy nieraz, że warsztaty to swoistego rodzaju spotkania towarzyskie osób praktykujących jogę. I jest w tym ziarnko prawdy. Po pewnym czasie na vinyasach u Kasi ustaliła się wierna grupka „warsztatowiczów vinyasowych” i posiadając systematycznie pogłębianą wiedzę i umiejętności, z warsztatu na warsztat grupa pracowała coraz sprawniej, bez zbędnych rozmów i zamieszania, zespół sklejał się.
Jakże przyjemnie było pracować w takim zespole!
Uczestnicząc w warsztatach nie tylko doświadczałam pracy w asanach, ale też jako prowadząca samodzielnie zajęcia jogi, mogłam obserwować i zarazem uczyć się prowadzenia zajęć od doświadczonego nauczyciela. To też jest bardzo cenne na warsztatach. Kasia w ograniczonej przestrzeni swojej szkoły, przy dużej nieraz liczbie osób, w spokojny konsekwentny sposób stosowała zasadę „nie przywiązywania się do rzeczy”, czyli do sprzętu. Po użyciu, zbędny sprzęt wracał szybko na półkę i czekał na kolejny moment warsztatów. Nie było, więc znanego „chomikowania”, zapominania „mój, nie mój’, gdy trzeba sprzątać salę na koniec zajęć. Ogólny ład i porządek w głowie, ciele i na duszy, jak po starannym przekopaniu ogródka.;-)
Cieszę się, więc na te kolejne weekendowe warsztaty w Krakowie, aby przekopywać kolejne swoje grządki i nawadniać je beskidzką wodą ze zdroju Żywiec.;-)
Ku potomności i zachęcie napisała dla Was Zosia Kosiorek, mieszkająca w W-wie i dlatego też ceniąca sobie odmienność smoczego Krakowa. Vinyasy pasują tu jak ulał!
Cykl „Vinyasa w praktyce jogi Iyengara” obejmuje 9 weekendowych warsztatów, które będą od października do maja.
Kontynuacją cyklu będzie warsztat w Lanckoronie: 3-6 czerwca 2010.
Więcej informacji na stroniewww: studiojogi.pl/content/warsztaty-weekendowe-Krakow
Katarzyna Pilorz
dyplomowany nauczyciel jogi metody Iyengara stopnia Senior Intermediate I od 2009 r,
posiadająca Certyfikat uprawniający do posługiwania się nazwiskiem Iyengara od 2009 r,
członek Komitetu Technicznego Polskiego Stowarzyszenia Jogi Iyengara odpowiedzialnego za system kształcenia nauczycieli w Polsce od 2006,
prezes Polskiego Stowarzyszenia Jogi Iyengara od 2008,
trzykrotnie do tej pory odbyła staż w Ramamani Iyengar Yoga Institute w Punie (Indie): 2006, 2008, 2010,
nieustannie dokształca się w kraju oraz za granicą,
autorka licznych publikacji internetowych na temat jogi.

Studio Jogi Katarzyny Pilorz, Kraków: http://www.studiojogi.pl/
Blog Katarzyny Pilorz: http://www.studiojogi.pl/blog/
 
 
Opublikuj na:

data wydruku: sobota, 7 grudnia 2019 roku 20:27:56
adres dokumentu: http://www.joga-joga.pl//index.php?LANG=pl&page_ID=121&art_ID=952