ścieżka do tekstu:

Jogiczny pech do kina, czyli joga i jogini nadal czekają na swój film

  • środa, 28 września 2016
  • autor: Beata Zatońska
  • opracował: Beata Zatońska
Joga w polskim filmie? Uprawiają ją czasem bohaterowie polskich seriali i to by było tyle. Pamiętam jednak doskonale, kiedy pierwszy raz usłyszałam o jodze. To był kultowy już serial „Wojna domowa” (1965-1966), wyreżyserowany przez Jerzego Gruzę według scenariusza Miry Michałowskiej, napisanego na kanwie felietonów, które publikowała w „Przekroju” pod pseudonimem Maria Ziętarowa. Były to zabawne perypetie dwóch warszawskich rodzin – Jankowskich i Kamińskich. Zofia i Kazimierz Jankowscy – w tych rolach Irena Kwiatkowska i Kazimierz Rudzki – mieli syna, 16-letniego Pawła – Krzysztof Musiał. Irena i Henryk Kamińscy – Alina Janowska i Andrzej Szczepkowski – wychowywali 15-letnią siostrzenicę Ireny, Anulę. W serialu występował także m.in. Jarem Stempowski, który raz na jakiś czas pukał do drzwi bloku przy ul. Senatorskiej (vis a vis kościoła pod wezwaniem św. Antoniego) i pytał, czy przypadkiem nie ma suchego chleba dla konia.
Odcinek siódmy nosił tytuł „Polska joga”. Na początek oczywiście „wojna domowa”. Anula, która musiała zanieść do szkoły paczkę makulatury, zbiera wszystkie papiery znalezione w domu, m.in. listy miłosne wuja, rachunki, itp. Cenne dokumenty zostają jej odebrane, biegnie więc po ratunek do Pawła. Chłopak dokłada jej książkę o jodze. Anula zaczyna ją przeglądać i przepada. Joga ją fascynuje. Okazuje się, że Paweł zna autora książki, niejakiego Korolczyka (Bohdan Łazuka). Ubłagany przez Anulę aranżuje spotkanie z Korolczykiem w domu Kamińskich. Irena, bardzo przejęta, przygotowuje wegetariański, suty poczęstunek. Korolczyk okazuje się jednak joginem „farbowanym”, uwielbia kiełbasę i wódeczkę, a za swoją wizytę inkasuje pieniądze. Odcinek jest zabawny, jogin zostaje wyśmiany, a o jodze dowiadujemy się niewiele. Jednak była tematem całego odcinka. A bohaterowie po prostu mieli pecha, bo zamiast na prawdziwego jogina, trafili na udawacza pierwszej wody. PRL-owiski los.
W pępku zachodniego, filmowego świata jest o wiele lepiej, jogę bohaterowie filmów i seriali uprawiają o wiele chętniej i częściej niż nasi. Jeśli skupimy się na kinowych przebojach, to natychmiast przychodzi na myśl „Jedz, módl się, kochaj” (Eat, Love, Pray) z 2010 r. w reż. Ryana Murphy’ego z Julią Roberts w roli głównej. Film jest adaptacją bestsellerowej książki Elizabeth Gilbert o znużonej życiem 30-latce, która rzuca wszystko i rusza w świat w poszukiwaniu swojego prawdziwego ja. We Włoszech uczy się trudnej sztuki „dolce far niente” i smakuje spaghetti z winem, a w indyjskim aśramie zgłębia (ale niezbyt głęboko) tajniki jogi i medytacji. Film i książka mają rzesze wielbicieli, ale dowiedzieć się z nich o jodze i medytacji zbyt wiele nie można, tyle tylko, ile znajdziemy w kolorowych folderach biur podróży. Choć podróż śladami Lis do Indii i na Bali mogłaby nas czegoś nauczyć, oczywiście, jeśli unikalibyśmy miejsc hipsterskich.
I kolejne skojarzenie filmowe więcej niż oczywiste, czyli komediodramat z Madonną i Rupertem Everetem pt. „Układ prawie idealny” (The Next Best Thing) z 2000 r. w reż. Johna Schlesingera. Madonna gra Abbie, instruktorkę jogi, która po suto zakrapianej imprezie zachodzi w ciążę ze swoim przyjacielem, architektem Robertem, zadeklarowanym gejem. Postanawiają, że zamieszkają razem i będą wychowywać dziecko, ale ponieważ z oczywistych względów nie będzie między nimi seksu, dają sobie wolność. Problemy zaczynają się, gdy Abbie zakochuje się i chce sobie ułożyć życie z innym mężczyzną...
  Madonna w filmie „Układ prawie idealny” (fot. materiały prasowe)
Madonna w filmie „Układ prawie idealny” (fot. materiały prasowe)
 
Tyle o fabule, ale nas interesuje coś innego. W filmie widzimy, jak Abbie prowadzi zajęcia jogi. Madonna, która sama uprawia ashtangę, na plan przyprowadziła swoich nauczycieli, Kimberly Flynn i Noah Williamsa, żeby konsultowali wszystko, co się w filmowej szkole jogi dzieje. Ciekawe są sceny, w których Madonna, czyli Abbie, prowadzi zajęcia dla dzieci, w których uczestniczy jej filmowy syn. Ale znowu, to nie jest film o jodze, choć joga jest w nim mocno obecna. I niestety, nie jest dobry, krytycy go bezlitośnie skrytykowali i dostał sześć nominacji do hollywoodzkiej antynagrody, czyli Złotych Malin, jedną z nich Madonna „wygrała” – tę dla najgorszej aktorki.
W „Gigli”, komedii kryminalnej z 2003 r., którą wyreżyserował Martin Brest jogę uprawia postać grana przez Jennifer Lopez, która gra płatną morderczynię współpracującą przy wykonaniu ważnego zadania z tytułowym bohaterem, Larrym Giglim (Ben Affleck). Jogi jest tu mniej niż w filmie z Madonną, jest w zasadzie czymś w rodzaju kwiatka do kożucha, choć Lopez naprawdę świetnie wygląda podczas ćwiczeń. Film jest niestety bardzo słaby, a jego kiepska jakość zaowocowała garścią Złotych Malin – dla najgorszego filmu, aktora, aktorki, reżysera, scenariusza i ekranowej pary.
Jennifer Lopez ćwiczy jogę w filmie „Gigli” (fot. materiały prasowe)
Jennifer Lopez ćwiczy jogę w filmie „Gigli” (fot. materiały prasowe)
I kolejny film ze scenami ze szkoły jogi, czyli „Chłopaki też płaczą” (Forgetting Sarah Marshall) z 2008 r. w reż. Nicholasa Stollera, w którym występują Jason Segel, Russel Brand, Kirsten Bell i Mila Kunis. To pikantna dość komedia, firmowana przez producenta Judda Apatowa (reżyser „40-letniego prawiczka”) o Peterze, muzyku, który chce odzyskać równowagę po tym, jak rzuciła go Sarah, telewizyjna gwiazdka. Jedzie więc na Hawaje, gdzie spotyka swoją byłą i jej nowego chłopaka. Na nic więc spokój, który miał płynąć z lekcji jogi, na które chodzi Peter.
 Kadr z filmu „Chłopaki też płaczą” (fot. materiały prasowe)
 Kadr z filmu „Chłopaki też płaczą” (fot. materiały prasowe)
Takie filmy z jogą w tle można mnożyć, ale tak naprawdę Hollywood niczego fabularnego i ciekawego na temat jogi we współczesnym świecie nie zaproponował. Może kiedyś będzie lepiej. Choć jaskółek nie widać. Niedawno w amerykańskich kinach pojawił się horror „Yoga Hosers” (Jogini ofermy) Kevina Smitha – to ten od „Sprzedawców” i „W pogodni za Amy” – w którym dwie miłośniczki jogi, grane przez córkę Smitha, Harley Quinn Smith i córkę Johnny’ego Deppa, Lily Rose Depp, muszą zmierzyć się z siłami zła. Premiera w USA już była i film recenzje ma fatalne. Do polskich kin chyba nie trafi, ponieważ nie ma go w swoich zapowiedziach żaden nasz dystrybutor filmów.
Bardzo przyzwoicie natomiast prezentują się filmy dokumentalne na temat jogi, tych jest naprawdę dużo, m.in. „Yogawoman” (2011) o kobietach ćwiczących jogę na całym świecie – od Indii przez Kenię po USA i Europę czy „Awake: The Life of Yogananda”, hinduskim joginie, który w latach dwudziestych zaczął popularyzować jogę w USA. O inspirujących, ciekawych dokumentach na temat jogi, opowiem w kolejnym tekście.
 baner fb
baner sklep 
Opublikuj na:

data wydruku: wtorek, 17 września 2019 roku 06:40:39
adres dokumentu: http://www.joga-joga.pl//index.php?LANG=pl&page_ID=120&art_ID=2347