ścieżka do tekstu:

Joga – higiena ducha. Katarzyna Chustecka

  • wtorek, 30 lipca 2013
  • autor: Katarzyna Chustecka
Praktyka jogi jest jak.... codzienne mycie zębów. Brzmi dziwnie? Zaraz wyjaśnię.
Codziennie dbamy o higienę ciała: myjemy zęby, bierzemy kąpiel lub prysznic, usuwamy brud i kurz, który przylgnął do nas w ciągu dnia. Odświeżamy się. Nie ma się tu czym chwalić ani emocjonować. Można od czasu do czasu zrobić sobie bardziej fantazyjną kąpiel czy przemyśleć na przykład temat fluoru w paście do zębów. Wiadomo jednak wszystkim, jak myć zęby, jak brać kąpiel czy prysznic, więc robimy to bez zbędnych sentymentów i tyle. Powinność wobec ciała spełniona, zajmujemy się dalszym życiem. Prawda? To spójrzmy teraz, jak to jest z jogą i dlaczego podobnie.
Funkcją praktyki jogi jest (między innymi) oczyszczanie nas z tego, co do nas przywarło. I w ciągu dnia, i w ciągu tego życia oraz poprzednich. Przywierają do nas emocje, które odczuwamy w związku z naszymi reakcjami na różne wydarzenia. Te reakcje umysłowo-emocjonalne znajdują swoje odzwierciedlenie w ciele. Stale utrwalane stają się nawykami. Po pewnym czasie objawiają się one również jako trwałe cechy fizyczne. Te nawykowe reakcje nazywane są w sanskrycie samskarami. Samskary to nasze uwarunkowania. Są jak ziarna, które czekają na sprzyjające warunki, aby znów wykiełkować jako pewien sposób myślenia lub zachowania. Samskary, karmiczne supły, wysyłają wibracje, które przyciągają do nas sytuacje o podobnym „brzmieniu” tak długo, aż znajdziemy uwalniające rozwiązanie. Ćwicząc jogę, chcemy usuwać nasze samskary ziarenko po ziarenku. Jeśli się z nimi nie rozprawimy, będą powracać do nas, aż oczyścimy się z ich zachowując stabilny i nieporuszony umysł (oraz emocje). Kiedy ćwiczymy, napotykamy na nasze nawykowe zachowania i blokady w ciele. To właśnie karmiczne supły. To one sprawiają, że energia nie może płynąć swobodnie przez ciało. Kiedy napotykamy na takie ograniczenie, stajemy wobec znakomitej okazji, aby je rozwiązać i uwolnić się od nich na zawsze. Rzecz w tym, że samskara zawiera potencjał emocjonalno-umysłowy, zgodnie z którym zareagujesz określoną emocją i stanem umysłu. I dobrze, tak właśnie ma być, ale potrzebne jest w tej sytuacji coś jeszcze – świadomość bezstronnego świadka, który obserwuje to z życzliwością, obserwuje i oddycha spokojnie „patrząc samskarze w oczy”, aż jej potencjał wybrzmi. Dzieje się to dzięki stabilnemu, spokojnemu umysłowi w czasie praktyki jogi.
Czy zauważyliście, jak lekko czujecie się po dłuższym warsztacie jogi? Jest mnóstwo energii, jest radość życia. W dużej mierze właśnie dlatego, że udało nam się odgruzować trochę samskar. Ale niestety, po pewnym czasie ciężar znów rośnie. Każdego dnia bowiem przyklejają się do nas różne samskary lub stare podnoszą swoje brzydkie oblicza, uruchamiane codziennymi zdarzeniami. Jeśli ich nie usuwamy, nawarstwiają się, zaklejają umysł, zmieniają percepcję, zagłuszają serce. Jesteśmy jak oblepieni brudem. Karmicznym brudem, z którego oczyścić może nas czysta świadomość bezstronnego świadka. Tak więc, moi drodzy, wszystko już jasne: praktyka jogi jest jak codzienne mycie zębów lub prysznic. Nie ma wymówek: dziś tego nie czuję, nie mam czasu, w przyszłym tygodniu poćwiczę więcej… Zły dzień czy dobry dzień, prysznic trzeba brać, prawda? Przecież nie położysz się do łóżka taka brudna. No to dlaczego kładziemy się spać z takim brudnym energetycznie ciało-umysłem?! Zauważyliście, jak się śpi po dobrej praktyce wieczornej? Więc nie ma to tamto – przychodzi pora, wskakujesz na matę i robisz to, co do ciebie należy. Z medytacją zresztą jest bardzo podobnie. Półgodzinna uczciwa medytacja oczyści i odświeży umysł. Po to, żebyś miała kontakt z tym, co w tobie najważniejsze. Żebyś pozostała obudzona.
Tak więc joga jest praktyką oczyszczającą, którą najzwyczajniej jesteśmy sobie winny powiem nawet więcej – dla której jesteśmy tutaj. To jest zwyczajna część życia. Proponuję, żebyście spojrzeli na to od tej strony i sprawdzili, czy rzeczywiście tak tego używacie, czy stosujecie jogę we właściwym celu. „Joga może popsuć charakter” – powiedziała kiedyś w jednym z wywiadów Gabriela Gubilaro, znakomita nauczycielka jogi z Włoch. No pewnie, nietrudno się domyślić, że samym faktem chodzenia na jogę lub postępami (umiem stać na głowie) można sobie napompować ego i … już na tym poprzestać. Można czcić formę, zapominając o treści. Forma przemija, jest nietrwała. A ty – jesteś wieczna.
Dlatego dla lekkości w podejściu do tematu (bo na to zasługuje) pomyśl o codziennej jodze jak o myciu zębów. Codziennym obowiązku i niczym więcej.
Ostatecznie i tak nie liczą się narzędzia, tylko dzieło, które stwarzają. A dzieło już jest. Michał Anioł mówił ponoć, że dłutem wydobywa jedynie to, co już istnieje w kamieniu. My praktyką też pozwalamy, aby ukazała się nasza Duchowa Istota. Bez sentymentów i przejęcia się rolą rzeźbiarza.
Kasia ChusteckaKatarzyna Chustecka
Założyła Ośrodek Dobrych Praktyk Radzenia sobie ze Stresem EQUANIMUS w warszawskim Wilanowie, gdzie uczy jogi i medytacji. Jogę praktykuje od 1998 roku.
 
Tekst ukazał się na stronie Zwierciadło.pl
 
 
 
Opublikuj na:

data wydruku: sobota, 25 stycznia 2020 roku 11:27:10
adres dokumentu: http://www.joga-joga.pl//index.php?LANG=pl&page_ID=115&art_ID=1529