Joga w Bodhgaya. Agnieszka Wandzel.

  • środa, 17 września 2008
  • autor: Agnieszka Wandzel
W grudniu 2008 r. po miesięcznym pobycie w Nepalu udałam się z grupą przyjaciół do miejscowości Bodhgaya, leżącej w stanie Bihar w Indiach. Bodhgaya jest znana z tego, że właśnie tam Budda Siakjamuni osiągnął oświecenie. Spędziłam w tej miejscowości trzy tygodnie i choć moim celem nie było pogłębianie wiedzy z zakresu hatha jogi, zareagowałam radością widząc plakaty reklamujące szkołę jogi.



 
Lekcje odbywały się codziennie w jednym z hoteli od godz. 7.00 do 9.00 rano. Postanowiłam udać się pod podany adres w najbliższy, wolny od innych zajęć poranek. Przywitał mnie na recepcji wesoły rozśpiewany Hindus, prosząc, abym usiadła i poczekała. O nic nie pytał tylko wciąż śpiewał i obserwował boya hotelowego, który zamiatał korytarz.
Punkt 7.00 podjechał na motorze niski, chudy człowiek i przedstawił się mi jako „joga master”. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że jestem jedyną osobą, która przyszła na zajęcia. Czekaliśmy jeszcze chwilę na ewentualnych spóźnialskich i ruszyliśmy na górę do „sali”.
Okazało się, że ćwiczyć będziemy po prostu w jednym z pokoi hotelowych i co najciekawsze- na łóżkach!
ag1
Byłam lekko zaniepokojona, ale „joga master” wyglądał na człowieka godnego zaufania. Kiedy sprzątnięto pościel i zaczynaliśmy medytację, do drzwi zapukał spóźniony uczeń z Włoch. Trzeba więc było donieść jeszcze jedno łóżko:-).  Zaczęliśmy lekcję od krótkiej medytacji i powitań słońca. Następnie kilka pozycji stojących, skrętów i wygięć do tyłu. Wszystko wykonywane z precyzją znacznie odbiegającą od Iyengarowskiej, bo jak tu dokładnie wykonać asanę na łóżku hotelowym? Po każdych dwóch, trzech pozycjach robiliśmy kilku sekundową śawasanę i kontynuowaliśmy ćwiczenia.
Wykonywaliśmy nawet takie pozycje jak: urdva dhanurasana, padmasana czy mayurasana. Następnie przeszliśmy do części medytacyjnej, gdzie trzymając różne mudry koncentrowaliśmy się na poszczególnych czakrach i wizualizowaliśmy odpowiadające im kolory. Po tych oczyszczających praktykach zaczęliśmy ćwiczenia oddechowe od nadi śodhana pranayamy ( z zastosowaniem wszystkich bandh), później nauli wraz z przemieszczaniem narządów jamy brzusznej z jednej strony na drugą oraz bhastrikę – 100 razy (oczywiście nie zdołałam zrobić aż tyle). Po wszystkim 5 min. śawasany.

ag2
Mimo odmienności od zajęć do jakich jestem przyzwyczajona, moje wrażenia były bardzo pozytywne. Myślę, że dla osób dłużej ćwiczących jogę taka intensywniejsza praca z praną w ciele jest doskonałą okazją do pogłębienia praktyki. 
Niestety kolega z Włoch był na jodze drugi raz w życiu i dla niego było to nie lada wyzwanie:-) Swami prowadzi lekcje bardziej dla idei niż zarobkowo - dwie godziny jogi kosztuje jedyne 100 rupii w tym 60% dla właściciela hotelu za wynajem pokoju (dla porównania w stolicy Nepalu – Katmandu, w  komercyjnej dzielnicy Thamel, za jedną godzinę jogi zażądano ode mnie kwoty 1000 rupii nepalskich!).
Jak widać jogę można uprawiać w każdych warunkach.
Jeśli będziecie kiedyś w Bodhgaya serdecznie polecam!
Agnieszka Wandzel
www.candra.prv.pl
Zdjęcia: Agnieszka Wandzel


ag3
 
Opublikuj na:

data wydruku: wtorek, 4 sierpnia 2020 roku 19:04:49
adres dokumentu: http://www.joga-joga.pl//index.php?LANG=pl&page_ID=130&art_ID=448