Pokaz zdjęć z Indii – Omśrodek, 5.04.2008 r.

  • środa, 24 wrzeďż˝nia 2008
Jogini wracający z Indii, z Instytutu Iyengara w Punie chętnie dzielą się swoimi wrażeniami. Na sobotnim s potkaniu w Omśrodku Iwona Ramotowska i Leszek Kawa opowiadali o swoim pobycie w Indiach. Dla Iwony był to pierwszy pobyt w tym kraju, Leszek 7 lat temu był w Instytucie. Ich wrażenia, spostrzeżenia, refleksje były bardzo ciekawe. Po ich opowieściach mieliśmy okazję obejrzeć zdjęcia i wysłuchać opowieści Janusza Szewczyka, jogina i zapalonego podróżnika, który do Indii wracał już kilka razy. Na pamiątkę spotkania każdy gość dostał kartkę z wizerunkiem Iyengara.
Każdy z nas, praktykujących zapewne niejednokrotnie słyszał historie o Instytucie, wrażenia ze spotkania z Iyengarem, Gitą, Praszantem. Iwona ma ogromny dar opowiadania. Nie obawia się mówić o swoich uczuciach, emocjach, wrażeniach, wtrącając anegdotki, dzięki czemu Jej historia była barwna, ciekawa.
Leszek od czasu do czasu uzupełniał, systematyzował, doprecyzował szczegóły, mówił, jak było teraz, a jak 7 lat temu. Fantastycznie się uzupełniali.
Pierwsze wrażenia Europejczyka po wylądowaniu w Indiach są zazwyczaj takie same – brud, hałas, (ale choćby w Punie jest już lepiej). Nie mniej ważne są pierwsze uczucia – czy czujesz się dobrze, „u siebie” czy jesteś wyobcowany.

pok1

Słynny Instytut Iyengara nie robi oszałamiającego wrażenia. Ot, niewielki budynek, dawno nie remontowany. Ale kiedy wejdzie się do środka – można poczuć ogromną energię, wytworzoną przez tysiące praktykujących.
Pandu, który wita przychodzących, każdemu ustala grafik zajęć. Oprócz praktyki z nauczycielem są trzygodzinne sesje indywidualnej praktyki, z których również korzysta Guruji. Praktyka Iyengara jest bardzo solidna: długi czas stania na głowie, świeca, mocne wygięcia do tyłu.
Gita dokładnie tłumaczy pozycje, od czasu do czasu zwracając uwagę osobom, które nie są dość uważne. Praszant natomiast preferuje jogę nie stechnicyzowaną, opartą o czucie ciała, wejście i poczucie asany.
Do Instytutu przyjeżdżają jogini w różnych stron świata, ale dość łatwo jest rozpoznać Rosjan i Amerykanów ze względu na ich specyficzne zachowania.
Podczas ich pobytu były obchodzone uroczystości związane z 33-leciem Instytutu. Zostały wygłoszone bardzo ciekawe wykłady: doktor Ali Firooza mówił o wykorzystywaniu przyrządów w praktyce, natomiast Meth o tym, jak joga pomaga w pokonywaniu stresu. Po wykładach był pokaz tańca indyjskiego, który sam w sobie jest sztuką. Symbolika gestów, ruchów jest bardzo skomplikowana, ale piękna w odbiorze.

pok2

W Punie Iwona skorzystała z usług medycyny ajurwedycznej, zwanej czasami siostrą jogi. Miała możliwość porównania usług lekarzy w Indiach i w Europie. Wywiad jest bardzo szczegółowy – Iwona przez dwie i pół godziny odpowiadała na pytania dotyczące wszystkiego: pór jedzenia, kolorów itp. W Europie wywiad trwał kwadrans. Indyjscy lekarze jednak mają bardzo szczegółową wiedzę. My w Europie wiemy, że są trzy doshe. Natomiast lekarz indyjski powiedział, ze każda dosha ma jeszcze 5 po-dosh, czyli jest ich w sumie 15. Ale ta systematyka jest też oględna – tak naprawdę obejmuje znacznie większą wiedzę.

Iwona z Leszkiem robili sobie wycieczki po okolicy, dzięki czemu mieli możliwość obserwacji codziennego życia Hindusów, ich zwyczajów, nawyków. Błyskotliwe, dowcipne spostrzeżenia niejednokrotnie wzbudzały salwy śmiechu. Ich zachwyt nad Indiami, kulturą, obyczajami był bardzo szczery i prawdziwy.
Kiedy skończyliśmy oglądać zdjęcia, zorientowaliśmy się, że minęły 2 godziny. Zupełnie się tego nie spodziewałam – tak ciekawie i barwnie opowiadali.

pok3

Po małej przekąsce Janusz Szewczyk opowiadał o jednej ze swoich podróży do Indii, którą odbył z rodziną. Dzieci w wieku szkolnym wyznaczają czas wyjazdu – w tym wypadku były to wakacje. W Indiach jest to czas monsunów. Aby ich uniknąć wybrali północne Indie: Delhi, Rajastan, Pendżab. Praktyczne wskazówki wynikające z doświadczeń podróżniczych przekazywane w zabawnej formie, duża wiedza na temat kultury indyjskiej, obyczajów, religii zaimponowały słuchającym. Piękne zdjęcia zachwyciły.
To było niezwykłe spotkanie. Niby już wszystko wiemy o Indiach, niby słuchaliśmy nie raz takich opowieści, ale warto po raz kolejny je usłyszeć. Indie są bardzo różnorodne, a we wspomnieniach każdego opowiadającego nabierają jeszcze więcej barw i odcieni.

pok4

Justyna Moćko
Zdjęcia: Leszek Kawa
 
Opublikuj na:

data wydruku: wtorek, 20 kwietnia 2021 roku 15:27:23
adres dokumentu: http://www.joga-joga.pl//index.php?LANG=pl&page_ID=121&art_ID=514