Indyjskie impresje. Anna Duszak. Część VI. Dzieci ulicy czy sposób na życie.

  • poniedziałek, 21 grudnia 2009
  • autor: Anna Duszak
Wyjeżdżając do Indii wiedziałam, że spotkam tam na ulicach dzieci samotnie błąkające się, wyciągające ręce po datki. Wręcz się ich domagające. Jest to zjawisko powszechne. Wiedziałam też, że rząd Indii dokłada starań, by zminimalizować zjawisko. Podobnie jak i w wielu krajach, w Indiach, problemami natury społecznej zajmują się organizacje pozarządowe.
Wolontariusze i pracownicy tych organizacji namawiają dzieci by poddały się opiece wykwalifikowanych pracowników socjalnych. Często są to nauczyciele z okolicznych szkół. Takie dzieci, jeśli wyrażą zgodę na zmianę trybu życia i zaczną chodzić do szkoły, otrzymują całkowite utrzymanie. Prowadzona jest też terapia rodziny.
Wyposażona w taka wiedzę spotkawszy grupę dzieci wyciągających dłonie po pieniądze zdecydowanym głosem odpowiedziałam nie.
Spotykałam ich, w drodze z Bhagsu do McLoud Ganj wielokrotnie. Często towarzyszyły mi dość długi kawałek drogi, nie ustępując w prośbach. Czasami zastępowały mi drogę. Patrzyły głęboko w oczy. Te spojrzenia naprawdę wyrażał prośbę, a nawet błaganie. Za każdym razem byłam nieustępliwa.
Któregoś dnia wracając do domu zauważyłam, że przy najstarszej, o bardzo naburmuszonej minie, dziewczynce, siedzi kobieta i coś do niej mówi. Zatrzymałam się w pobliżu, nasłuchując. Nie rozumiałam co mówi, ale z gestykulacji i tonu rozmowy wywnioskowałam, że właśnie jestem świadkiem tego, o czym czytałam. Jestem świadkiem starań wyciągnięcia dziecka ze stanu żebraczego. Tak to chyba można nazwać.
Dzieci ulicy 3

Kobieta mnie zauważyła. Wykorzystałam to i spytałam czy mogę zrobić zdjęcie. Zapytała dlaczego. Wyjaśniłam. Potwierdziła moje przypuszczenia. Jest nauczycielką w okolicznej szkole. Namawia dzieci by zgodzilł się na pójście do szkoły. W zamian dostają jedzenie, ubranie, podręczniki. Jeżeli nie mają rodziny, lub nie jest w stanie zaopiekować się dzieckiem lub nie zgadza się by chodziły do szkoły, wówczas organizacja przejmuje nad nim opiekę. Dzieci powyżej 6 roku życia w Indiach mają prawo wypowiedzenia się we własnych sprawach.
Gdy kobieta rozmawiała ze mną, dziewczynka uważnie nas obserwowała. Wyraźnie stan zażyłości jaki powstał między mną a moja nową znajomą wywołał u niej ciekawość. Gdy kobieta zakończyła rozmowę z dziewczynką chcąc mi towarzyszyć do Bhagsu, zobaczyłam na twarzy dziecka delikatny ślad uśmiechu.
Trudno jest zmienić życie. Podjąć śmiałą decyzję porzucenia tego, co znane, a zatem bezpieczne i podjęcie ryzyka pójścia w nieznane. Szczególnie wówczas, gdy ma się kilka lub kilkanaście lat.
Cdn
Publikujemy pisane na bieżąco, w kafejce internetowej impresje Ani z Indii. Przesyłała je do przyjaciół, bliskich, a teraz wyraziła zgodę, aby je opublikować.
Jeśli chcecie jej coś poradzić, zasugerować, piszcie do niej.
anmaduku@gmail.com
Dzieci ulicy 2
 
 
 
Opublikuj na:

data wydruku: poniedziałek, 21 czerwca 2021 roku 14:35:44
adres dokumentu: http://www.joga-joga.pl//index.php?LANG=pl&page_ID=130&art_ID=993