Dołącz do nas na
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA


Joga jako metoda psychoterapii. Z Mirosławem Harciarkiem rozmawia Justyna Moćko

  • piątek, 10 czerwca 2011
  • autor: Justyna Moćko
Joga i psychoterapia to metody osiągania równowagi wewnętrznej. W jaki sposób można wykorzystać jogę w pracy psychoterapeutycznej w rozmowie z Justyną Moćko opowiada dr. Mirosław Harciarek.
Harciarek
Zajmuje się Pan jogą i jest psychoterapeutą.
Tak, wykorzystuje jogę w psychoterapii. Chcę podzielić się swoimi doświadczeniami, upowszechnić je, być może skonfrontować.
 Ostatnio to popularny temat, wyszła na przykład książka pt. Joga i psychoterapia, Ewolucja świadomości.
Tak, widziałem ją. Przejrzałem i odstawiłem. Nic tam nie znalazłem co by mnie zaciekawiło. Widziałem tam sformułowania: „można”, „trzeba wykorzystać” albo informacje, że „robi się ćwiczenia również w sytuacji nerwic” – wiadomo, że się robi. Ja szukałem czegoś konkretniejszego. Niestety, nie znalazłem.
 A Pan ma na myśli coś konkretniejszego?
Tak, właśnie tym chcę się podzielić.
 Widziałam na Pana stronie internetowej, że był Pan psychologiem klinicznym na oddziale psychiatrycznym w Czeladzi a teraz zajmuje się fobiami, nerwicami, zaburzeniami emocjonalnymi czyli właściwie wszystkimi neurozami. Karen Horney w książce „Neurotyczna osobowość naszych czasów” udowadnia, że wszyscy je mamy.
Tak, nerwice są normą w naszych czasach. Jak mówił prof. Dąbrowski: „Rozwój następuje przez dezintegrację” czyli nerwica jest procesem rozwojowym.
 Tak, słyszałam taką opinię, że rozwój jest możliwy po porządnym załamaniu nerwowym. Czy Pan dezintegruje swoich pacjentów?
Nerwica i towarzyszące jej symptomy to dezintegracja, a terapia odwrotnie - usuwanie symptomów i integracja.
Nie dezintegruję swoich pacjentów. Wręcz przeciwnie. Każdy jest na tyle zdezintegrowany że pogłębienie tego procesu jest wysoce ryzykowne. Raczej staram się nawiązać do istoty jogi, jako systemu, który ma na celu integracje, przywrócenie właściwego porządku. „Samadhi” w zasadzie tłumaczy się jako stan jedności, integracji.
 Leczy pan również hipnozą. Kiedy Pan ją stosuje?
Jeśli mam jednego pacjenta, chcę osiągnąć szybki efekt to stosuję hipnozę.
Często stosuję coś więcej, włączając inne metody.
 Zanim przejdziemy do Pana autorskiego podejścia do jogi jako metody psychoterapii „odczarujmy” kilka pojęć. Psychoterapia ma różne konotacje, Pan jest psychoterapeutą aktywnym, ma swoich pacjentów. Jaką metodą pracuje Pan ze swoimi pacjentami?
To trzeba inaczej zobaczyć. To nie jest tak, że my psychoterapeuci, stosujemy różne metody w psychoterapii. Ty taką metodę, ty taką, ja inną. Najpierw trzeba wiedzieć, o co chodzi, jaki jest problem. Jak to się wie, to można sięgnąć po taką czy inną technikę.
Ale generalnie chodzi o to, żeby usunąć objawy i pomóc w rozwoju osobowym, sama technika jest wtórna. Przychodzi pacjent i mówi co mu jest. Następnie trzeba rozpoznać o co tu chodzi, dlaczego dolega mu to, a nie coś innego. Obserwacja jego zachowania i symptomu pozwala to rozpoznać.
 Czym dla Pana jest psychoterapia, jak ją Pan rozumie?
Dla mnie psychoterapia jest metodą osiągania równowagi wewnętrznej.
 Tak jak joga.
Tak jak joga i dlatego tu widzę dużą zbieżność. Co nie oznacza, że rozumienie tej równowagi musi być takie samo. Mam na myśli ogólnie pojętą równowagę. Zarówno w jodze i psychoterapii naruszenie tej równowagi, czy jakikolwiek rodzaj dezintegracji owocuje dysfunkcją, mniejszą lub większą. Zależy też czego dotyczy ta dysfunkcja i jak bardzo jest nasilona.
Mówiąc inaczej: zdrowie jest równowagą. Naruszenie tej równowagi daje objawy nerwicowe. To jest stanowisko jogi klasycznej i stanowisko, które można przypisać psychoterapii, różnym jej kierunkom.
Generalnie odkrywamy, że obszar naszych działań to działania świadome i działania nieświadome. Pierwszym, który próbował to wyartykułować na gruncie psychoterapii był Freud., który twierdził, że to, co najistotniejsze dzieje się poza świadomością . Mawiał też, że robimy wszystko, żeby tego u siebie nie zauważyć.
Techniki psychoterapeutyczne najczęściej zajmują się obszarem świadomości. Niektóre sięgają w obszar nieświadomy (np. psychoanaliza, Ericsson i inne).
W tej chwili w większości ośrodków (np. w zakładach opieki zdrowotnej) w zasadzie dominuje psychoterapia poznawcza i behawioralna, a one działają głównie w obszarze świadomym i jeśli uwzględnia się nieświadomość to w bardzo niewielkim wymiarze. Jest cały obszar działań oficjalnych, który jest zdominowany przez te kierunki. Jest to naruszenie jakiejś równowagi w spojrzeniu na człowieka i w metodach działania. Jest to bardzo jednostronne jego ujęcie. Wracając do jogi, ona proponuje współdziałanie z nieświadomością i z ciałem.
 Zanim do jogi, to jeszcze chwilę o psychoterapii. Obserwując rynek psychoterapeutyczny (jestem laikiem) zauważam, że „modne” stają się metody związane z nieświadomością – ustawienia hellingerowskie, Gestalt, cały nurt psychoterapii humanistycznej.
Dla mnie terapia humanistyczna to jest Maslow, czy Rogers, a nie Hellinger. Z psychologią humanistyczną Rogersa jest tak, jak z psychoanalizą. Wniosła pewne wartości i trwa. A że dzisiaj na bieżąco proponowane są różne mody, które „hałasują” i „zasypują” kierunki klasyczne to inna sprawa.
 Ale są to metody, które zajmują się szukaniem aspektów nieświadomych w psychoterapii.
To jest jakaś propozycja. Ale to nie oznacza, że to jest psychoterapia humanistyczna. Psychoterapia humanistyczna ma kilka tez, których się trzyma, które kształtują podejście do człowieka. Historycznie to była reakcja na klasyczną psychoanalizę i psychologię akademicką, a jednocześnie przejęcie pewnych tez psychoanalitycznych choć nieco zmodyfikowanych. Dokonano nowych interpretacji, podobnie jak zrobiła to psychoanaliza kulturowa.
Jak ja widzę dzisiejszy rynek psychoterapeutyczny? - jest ogromny chaos, są różne propozycje, co chwilę ktoś mówi: a to taka technika - cudownie, wspaniale, Gestalt -fantastycznie.
Jest ogromna podaż różnych systemów terapeutycznych, ogromny rynek, ogromny zamęt. Większość tych technik jest zupełnie oderwanych od wiedzy psychologicznej i antropologicznej. Same w sobie są tworami autonomicznymi, które wiedzą wszystko. Żeby się nimi zająć trzeba wszystko inne odrzucić. Terapeuci czy pacjenci, albo wierzą, albo nie wierzą w daną metodę i raczej na tym to się opiera. A nie na tym, że to jest rodzaj racjonalnej drogi, postępowania, która prowadzi do sukcesu, bo wiemy, jak to działa.
Trzeba zrobić jakiś porządek. Z psychoterapią prawdziwą wiele z tych propozycji nie ma nic wspólnego, co nie znaczy, że nie mają one wartości psychoterapeutycznych. Mają wartość psychoterapeutyczną (ze znakiem zapytania), ale są oderwane od prawdziwego rozumienia kim jest człowiek, na czym polega funkcjonowanie psychiki i jej zaburzenia.
 A co to jest psychoterapia prawdziwa?
Psychoterapia prawdziwa to jest taka psychoterapia, która przyjmuje jakąś racjonalność i widzenie człowieka zgodnie z tym, co mówi nam współczesna psychologia, która akceptuje podstawowe tezy o człowieku i jego rozwoju.
Trzeba odpowiedzieć sobie na pytania:
Kim jest człowiek?
Na czym polega jego równowaga?
Na czym polega brak równowagi?
Brak równowagi polega na nierównowadze między świadomością i nieświadomością, co ujawnia się w pracy półkul mózgowych. Techniki terapeutyczne które teraz są często stosowane, działają na obszarze świadomym albo z całkowitą przewagą obszaru nieświadomego. Natomiast to, co proponuje joga, to równowagę i osiągnięcie spokoju. Prawdziwa psychoterapia powinna obejmować zarówno obszar świadomy jak i nieświadomy.
Proponuję zrobienie porządku. Trzeba mieć jakiś plan, jakiś model, który by wyjaśniał funkcjonowanie człowieka. Trzeba działać ekonomicznie, żeby nie wykonywać niepotrzebnych „ruchów”, żeby nie zmuszać ludzi do różnych działań, które nie przynoszą efektu.
Żeby to miało ręce i nogi, trzeba uwzględnić dotychczasową wiedzę i badania. Należy zbudować płaszczyznę, fundament, na którym można coś dalej robić. Takiego fundamentu dopracowała się joga, dlatego ona tutaj może być bardzo pomocna.
 Pan próbuje „ożenić” Wschód z Zachodem
Zarówno na wschodzie i zachodzie ludzie są tak samo zbudowani, mają takie same mózgi, choć oczywiście, są różnice kulturowe.
Nie chcę „pożenić” Wschodu z Zachodem tylko pracować w obszarze tego, co wiemy, znamy i co już rozpoczęliśmy w tej kulturze; więc poznawanie psychiki, funkcjonowanie psychoterapii a z drugiej strony odniesienie się do porządku, który został zbudowany na Wschodzie. Nie chodzi o to, żeby to łączyć. Bardziej porównać, zobaczyć, gdzie oni widzą źródło zdrowia i integracji, a gdzie widzi źródło zdrowia i integracji współczesna psychoterapia. Idzie o uczenie się od siebie, a nie o dominację jednego czy drugiego podejścia.
 Na Wschodzie nie ma psychoterapii….
Na Wschodzie istotnie, nie mówi się o psychoterapii, mówi się o rozwoju. Na Zachodzie od czasów Kartezjusza, kiedy weszło oświecenie, kiedy zaczęto zajmować się tylko wymiarem materialnym, fizjologicznym, odrzucono religię, pierwiastek duchowy. W dalekiej konsekwencji tego rodzaju myślenia pojawiła się psychoterapia.
Dla mnie Wschód dysponuje jakąś formą poznania, jakąś formą wglądu. Coś z tej konfrontacji z nim może wyniknąć. Pani ma jakiś punkt widzenia, ja mam jakiś, co nie znaczy, że mamy stworzyć jakiś sztuczny twór, mieszaninę. To powinien być dialog, a nie łączenie, czy przepychanka. Trzeba być konsekwentnym i zostać na swoim obszarze myślenia i kultury. Robić swoje, ale to nie oznacza, żeby pozamykać oczy i uszy i nie wiedzieć co się dzieje dookoła.
 Ucząc jogi w Polsce mieszamy?
Nie, nie, nie. Nie mieszamy. Uważam, że źle podchodzimy do jogi. Ta joga, którą proponujemy jest czysto zachodnią jogą. To nie ma nic wspólnego z jogą prawdziwą. Mamy jakieś widzenie, że to jest joga.
Ja myślę, o jodze jako o systemie klasycznego rozwoju, który dopracował się pewnej wizji człowieka, drogi, zasad, jak możemy żyć itd. Joga dba o równowagę świadomości i nieświadomości. Jeśli chodzi o świadomość to Patanjali zaleca pracę na obszarze świadomości poprzez jamy i nijamy. Dopełnieniem tego jest praca na poziomie nieświadomym przy pomocy asan i pranajam.
To jest pewna całość. Teraz, kiedy ćwiczymy w szkołach jogi, w zasadzie uprawiamy ją jednostronnie. Mało kto zwraca uwagę na pracę na poziomie świadomym, na jamy i nijamy, na rozpoznanie kleś (trudności, doznania destrukcyjne). Podczas gdy klasyczna joga mówi, że od tego trzeba zacząć, czyli od jam i nijam. To samo mówi współczesna nauka. Stres, choroby są straszne i trzeba je leczyć, ale stres zaczyna się od psychiki. Uporządkowanie psychiki powoduje uporządkowanie poziomów fizjologicznych. Joga to proponuje, proponuje to również nauka o stresie.
Ćwicząc jogę robimy to, co współczesna medycyna: wpływamy na usuwanie objawów, zajmujemy się ciałem, dbamy o naszą kondycję psychiczną. Joga kształtuje nie tylko postawę prozdrowotną, ale przede wszystkim prorozwojową.
Dalej idźmy w ośmiostopniowej ścieżce jogi: pratyahara – początek prawdziwego poznania siebie, dhyana, dharana, samadhi, od tego nie można uciec. To też powinno być uwzględniane w praktyce. To się łączy z tym pierwszym punktem, z jamą, z właściwą postawą psychiczną.
Są ludzie którzy ćwiczą tyko medytację, albo tylko oddech. Nie przechodzą po kolei przez wszystkie 8 stopni. Patanjali dał instrukcję, ale nie jest tak, że jeśli nie przejdzie się po kolei tych 8 stopni, to jest koniec.
Każdy może sobie wybrać którąś z rzeczy, która bardziej mu pasuje, na której się chce się skupić, którą chce rozwijać, którą się chce zająć, w której się odnalazł, którą rozumie, i niech tą ścieżką idzie.
Tak samo jak są różne drogi: karma joga, dżniana joga, bhakti joga, radża joga, hatha joga. Czy wszystkie trzeba ćwiczyć bo inaczej po nas? Nie.
Na przykład praktykując karma jogę zostajemy w zasadzie na tych pierwszych etapach jam i nijam. Jeśli to robimy, to potem inne rzeczy jakby też się rozwijają. Też rozwijamy koncentrację mimo, że nie ćwiczymy koncentracji oddzielnie. Nie da się inaczej. Jesteśmy całością. Jeśli robimy coś nie tak, to rozregulowujemy się na wszystkich poziomach. Jeżeli robimy coś dobrze na jednym, to wszystko zaczyna wskakiwać i porządkować się na pozostałych. Powtórzę: jesteśmy całością.
Natomiast widzenie ośmiostopniowej ścieżki jogi jako jednego algorytmu, trzymanie się pewnych etapów, jest wywróceniem idei rozwoju i uczynienie z techniki bożka. To metody są dla nas a nie my dla metod.
Takie podejście nie przeczy temu, że z drugiej strony ośmiostopniową ścieżkę można traktować jako idealnie uporządkowaną hierarchicznie drogę rozwoju, do której można się mniej lub bardziej stosować. Należy jednak pamiętać, że Jogasutry są traktatem, który porządkuje praktykę jogiczną, opisuje ją, jest zbiorem wyjaśnień i technik, podaje idealną kolejność rozwoju, ale nie jest podręcznikiem do ćwiczeń jogi. Dlatego też nie jest to rodzaj kanonu, tylko przekazanie określonej wiedzy. Wielu mistrzów jogi podkreśla, że to co nazywamy etapami ośmiostopniowej ścieżki są to raczej akcesoria, zalecane techniki i ich kolejność, a nie poziomy, czy etapy rozwoju. Często w praktyce, można ograniczyć się do wybranych technik, czy ćwiczeń, a ponieważ jesteśmy całością, to jeśli dokonuje się postęp to obejmuje on inne sfery również.
To tak jak z tą psychoterapią, o której rozmawialiśmy: pierwsze pytanie, jakie najczęściej pada to: jaką techniką ktoś pracuje, a nie, jak rozumie człowieka. Mamy być robotami powtarzającymi coś mechanicznie? Jeden robot opanował taką sztukę, drugi inną, a w sumie nie wiemy, co robimy. My powinniśmy wiedzieć o co tu chodzi. To jest jak najbardziej kierunek zachodni - żeby rozumieć, wiedzieć i być ekonomicznym w swoim działaniu.
Ja chcę pokazać jak klasyczne techniki jogi uruchamiają mechanizmy psychofizjologiczne, do czego można je zastosować, co można przy ich pomocy zrobić, a więc chcę pokazać jogę w racjonalnym wymiarze, zarówno jeśli idzie o asany, jak i postawy psychiczne, medytacje i oddechy jako narzędzia terapii, a więc osiąganie równowagi. Co przez równowagę rozumiemy? Tu bym nałożył wizję medyczną, zachodnią, bo ona jest nam najbliższa.
 Równowagę każdy osiąga inaczej: patrząc na kota, uprawiając ogród. Każdy osiąga inaczej równowagę.
Równowaga jest jedna. Są tylko różne narzędzia, dzięki którym ją osiągamy. Jeżeli człowiek jest spokojny, to ten spokój jest taki sam wszędzie, bez względu na to co robi i kim jest.
Są uniwersalne mechanizmy, które jeśli znamy, to wiemy, co robić ze sobą i innymi Jeśli tych mechanizmów nie znamy, to wtedy chodzimy od jednej szkoły, czy do drugiej, szukamy. Szukamy, tracąc czas, przyswajamy sobie tysiące rzeczy. A na końcu nadal zostajemy z dezintegracją i stresem.
 A co to jest samadhi?
Może to być wewnętrzny stan ekstazy, określany często nadświadomością. Odnosząc się do własnych doświadczeń i antycypacji jest to poziom spokoju, wewnętrznej integracji, scalenia. Niektórzy wywodzą to od słowa integracja, spokój. To jest najwyższa wartość.
Podczas normalnego życia tę równowagę naruszamy. Dochodzimy do tego, że zaczyna ona być tak dalece naruszona, że czujemy się źle i narażamy się na choroby. Chodzi o to, żeby przywrócić naturalną równowagę, a żeby ją przywrócić, trzeba wiedzieć jak działa umysł.
 Pan szuka rozwiązań, a na Wschodzie nieważny jest cel , ważna jest droga
Szukam rozumienia.
Cel jest rzeczą najważniejszą, ale też bardzo ważna jest droga, którą idziemy, aby nie zbłądzić. Trzeba znać drogę, mieć mapę i nie porzucać jej, albo brać ciągle coś nowego: może to, może następna mapa.
Opowiem Pani taką historię: w czasie pierwszej wojny światowej zaginął w Alpach pluton austriacki. Wszyscy myśleli, że oni już zaginęli, zmarli, zamarzli, zostali zabici. Po miesiącu część ich wróciła, odnaleźli się.
- Jak znaleźliście drogę ? - pyta dowódca
- W jednym z ubrań znaleźliśmy starą mapę. Posługiwaliśmy się nią i tu dotarliśmy
- Pokażcie tą mapę. O, to nie jest ta mapa! To nie jest mapa tego terenu! - stwierdza dowódca
Morał jest taki, że na podstawie nawet złej mapy można dojść do celu, jeśli się wierzy w słuszny cel i nie rezygnuje. To jest historyjka o tym, że cel jest najważniejszy. Oczywiście, najlepiej, jak mamy dobry cel i dobrą metodę, bo przypowieść chińska mówi: jeśli jest właściwy człowiek to nawet niewłaściwe środki pozwolą mu osiągnąć właściwy cel, a jeśli jest niewłaściwy człowiek to nawet właściwe środki nie pozwolą mu osiągnąć celu.
 Jest Pan doktorem psychologii, a jeśli chodzi o jogę, to co Pan praktykuje?
Jeśli chodzi o samą jogę to praktykuję asany, medytację i czasami oddechy. Na pewno nie jest to metoda Sivanandy i nie jest to również szkoła Iyengara.
 Długo Pan zajmuje się jogą?
Długo, na pewno ponad 40 lat. Zaczynałem zanim Tadeusz Pasek zaczął organizować kursy jogi. Miałem okazję zapoznać się z jogą, bo do mojej rodziny przyjeżdżał Hindus, którego wujek poznał podczas drugiej wojny światowej. Ten Hindus o imieniu Ananda zajmował się jogą, ja się zainteresowałem i to były początki. On zajmował się głównie jogą medytacyjną choć robił też asany. Ćwiczyłem razem z nim.
Ucieszyłem się i byłem zbudowany, kiedy usłyszałem, że w Warszawie pani Malina Michalska rozpoczyna kurs jogi (były to lata 60-te, kiedy I sekretarzem PZRP w Polsce był Władysław Gomułka). Pomyślałem, że to bardzo dobrze, że joga zaczyna być i może być praktykowana w socjalistycznej Polsce i nie traktowana jest jako wróg ustroju. Nie miałem okazji jej poznać, bo odległość Warszawa – Katowice była wtedy dla mnie znacząca.
W jodze osiągnąłem taki etap, kiedy mogłem zacząć ćwiczenia z innymi. W 1969 r. zacząłem uczyć w Wojewódzkim Ośrodku Kultury Fizycznej „Stadion Śląski”, który zajmował się głównie obsługą imprez sportowych i stadionu w Chorzowie. To, czego uczyłem nauczyłem się od Anandy.
Dopiero później poznałem się z Tadeuszem Paskiem, był to rok 1970.
Tadeusz Pasek był entuzjastą jogi, organizował Kursy Instruktorów Ćwiczeń Relaksacyjno-Koncentrujących, w których też brałem udział i jako uczestnik i prowadzący.
Nadal prowadziłem swoje zajęcia jako instruktor, również wtedy, kiedy Tadeusz wyjechał z Polski do Kanady. Później skoncentrowałem się głównie na terapii i wtedy kolejność się odwróciła: joga stała się metodą przywracania równowagi emocjonalnej i terapii dla pacjentów.
Zarząd Główny TKKF organizował kursy instruktorskie co jakiś czas. Pamiętam taki kurs, który prowadziłem, na który przyjechał Sławek Bubicz i pokazał jogę wg metody Iyengra.
Pomyślałem: Coraz więcej jest tej jogi w Polsce.
Już wcześniej zdecydowałem, że będę się zajmował aspektem terapeutycznym, zresztą dlatego też studiowałem psychologię. Robię to, co uważam za słuszne. Teraz, w zasadzie w każdym mieście na wyciągniecie ręki jest joga. Ale nie ma tego, o czym ja mówię, czyli podejścia, które by wykorzystało jogę jako narzędzie terapii, rozwoju bazując na naszej kulturze, wiedzy.
 Jak Pan wykorzystuje jogę w psychoterapii?
Moje rozumienie terapii jogą jest najbliższe widzeniu Kuvalayanandy i Vinekara, którzy w zasadzie kontynuują myśl zachodnią znając tradycję wschodnią. Według nich podstawą działania asan jest oddziaływanie na poziom podstawowy tonusu mięśniowego, który jest stymulowany i regulowany przy określonych ruchach, a właściwie przy określonym ich rodzaju. Zaburzenia funkcjonowania psychofizycznego to zmiana lub zakłócenie tego tonusu w określonych partiach ciała. W celu przywrócenia utraconej równowagi i uzyskania zdrowia można wykorzystać asany, mudry, bandy, czy pranajamy, regulujące zaburzony wcześniej tonus podstawowy.
Nie przywiązuję dużej wagi do idealnie wykonanej pozycji. Proponuję wykonywanie asan (nie tak doskonale jak u Iyengara), które skierowane są na kluczowe obszary ciała. O tym, że są one kluczowe wynika z tradycji ćwiczeń jogi oraz z obserwacji. Osoby znerwicowane mają różne dolegliwości i w określony sposób czują swoje ciało. Jednego w nerwicy chwyta za gardło, innego za brzuch a innemu drętwieje lewa ręka. Są to najczęściej spotykane objawy somatyczne towarzyszące zaburzeniom emocjonalnym.
W tym przypadku biorę pod uwagę dwa elementy, czyli napięcia na obwodzie ciała wraz z odczuciami oraz stan reaktywności mózgu związany z efektami następczymi. Prócz tego ma miejsce oczywiście wywiad i rozmowa, które pozwalają na wgląd oraz zrównoważenie emocjonalne i określenie dalszego postępowania w konkretnych sytuacjach życiowych. W tego typu terapii ma miejsce zarówno praca z ciałem obejmująca obszar nieświadomy, jak i praca pacjenta na poziomie świadomym. Terapia odbywa się więc z jednej strony w tradycyjny gabinetowy sposób, a z drugiej przypomina zajęcia o charakterze gimnastycznym. Często jest tak, że są to osobne sesje poświęcone bądź tradycyjnej psychoterapii, bądź tylko ćwiczeniom, co oznacza, że czasami mogą się te dwa podejścia znaleźć razem na sesji. Często też zalecam pacjentom pracę w domu z nagranym treningiem relaksacyjnym na taśmach pt: „Relaks”, czy „Redukcja stresu”. Nauka relaksu pozwala na samodzielną pracę w domu i przyspieszenie całego procesu psychoterapii. Często też stosuję hipnozę, w celu przyspieszenia efektu terapeutycznego, zwłaszcza gdy źródła zaburzeń nerwicowych są głęboko ukryte w nieświadomości.
W przypadku nerwic zwracam uwagę zarówno na rejon ciała, który jest doświadczany dyskomfortowo (splot słoneczny, okolice szyi i gardła, czy rejony brzucha), jak również biorę pod uwagę czucie ciała i różnych jego części w odniesieniu do funkcjonalnej asymetrii półkul mózgowych.
Diagnozuję stan funkcjonowania półkul mózgowych przy pomocy zjawisk, którymi się zajmuję od dawna, czyli efektów następczych, które mają też bardzo ważne miejsce w ćwiczeniach jogi.
Szczegóły tak prowadzonej psychoterapii będą przedmiotem warsztatów, które prawdopodobnie zaczną się już pod koniec czerwca bieżącego roku.
 Co to jest funkcjonalna asymetria półkul mózgowych?
Jest to zróżnicowanie działania półkul ze względu na ich funkcje. Wszystkie nerwicowe objawy jakie mamy oraz jakiekolwiek stany dezintegracji psychicznej są wynikiem funkcjonowania i współpracy półkul mózgowych. Wiele badań dowodzi, że tak jest, co potwierdzają wyniki eksperymentów przeprowadzonych na osobach nie posiadających ciała modzelowatego, mających zaburzenia pracy poszczególnych półkul mózgowych, czy też ich współpracy. Poszczególne półkule są odpowiedzialne za inny sposób przetwarzania informacji, lewa odpowiedzialna jest za odbiór tzw. figury, a prawa tła i kontekstu. Jeśli mamy zakłóconą współpracę między półkulami to nie jesteśmy w stanie rozumieć otoczenia, czy też mamy problem z komunikacją. Zaburzenia półkul to również zaburzenia nastroju i emocji, a to jest bardzo ważny czynnik dla naszego samopoczucia i zdrowia.
Diagnozowanie pracy półkul najczęściej odbywa się w szpitalu przy pomocy dość skomplikowanej aparatury.
Korzystając z arsenału różnych propozycji i doświadczeń jogicznych proponuję metodę o wiele prostszą, mianowicie, przy pomocy efektów następczych, które diagnozują ten stan. Metoda może być wielokrotnie stosowana i mogę badać jak dana osoba czuje się przed terapią i po terapii.
 To jest subiektywne odczucie?
Badam zjawisko, które występuje obiektywnie, czyli jest doświadczane przez wiele osób i rejestrowane przy pomocy EEG, czy metod obrazowania mózgu. Dotyczy samego pacjenta, jego centralnego systemu nerwowego. Nie ma ważniejszego mechanizmu niż funkcjonowanie półkul i ich współpraca. Jeśli uśpimy, czy usuniemy, półkule to praktycznie nie ma nas.
Jeśli okazuje się, że jest konflikt między półkulami, należy ten konflikt usunąć.
Usuwa się go przy pomocy asan, które tutaj są wykorzystane do zmiany asymetrii funkcjonowania półkul.
Współpraca półkul, to jest naprawdę ważny mechanizm. Choć zajmuje się nim neuropsychologia i ma do dyspozycji ogromny arsenał metod, to jednak nie dysponuje takimi narzędziami interwencji w zakresie asymetrii jak joga. W neuropsychologii do zmiany asymetrii wykorzystuje się inne metody, bardziej prymitywne: rysunki, ćwiczenia, prosta gimnastyka, ale to wszystko pozostaje daleko w tyle za jogą. Natomiast joga nie dysponuje dokładnym rozeznaniem funkcjonowania półkul, ale ma pewną koncepcję, którą można odnieść do tego mechanizmu. Joga posługuje się koncepcją równowagi przeciwieństw, o czym wspominają sutry Patanjalego poświęcone asanom, a mówiące o równowadze i odporności na przeciwieństwa, w których zakłada się dwubiegunowość, co świetnie odpowiada problematyce pracy półkul.
 No to więcej o półkulach poproszę.
Funkcjonowanie półkul wyznacza naszą kondycje psychofizyczną, jest wskaźnikiem poziomu stresu, lęku, nerwic, równowagi, samadhi itp.
Korzystając z doświadczeń i wyników eksperymentów Roberta Serrye’go, robiono badania, rejestrujące pracę mózgu osób, które koncentrując się twierdzą, że wchodzą w samadhi. Te osoby miały dać znak, kiedy osiągną wspomniany stan nadświadomości. Odkryto, że te momenty, które były wskazane jako samadhi są momentami pełnej synchronizacji częstotliwości pracy półkul mózgowych.
Czym naprawdę jest tak pojmowana równowaga to inna kwestia. Bo na przykład znakomitą synchronizację wykazuje mózg w momencie ataku epileptycznego, ale czy to jest samadhi?
Dlatego według mnie nie chodzi tylko o samą synchronizację, ale o to co się w niej dzieje, o równowagę informacyjnych treści zawartych w mózgu. Synchronizacja, którą wskazuje EEG nie jest dobrym wskaźnikiem, jeśli by się tylko do niej odnosić. Dobrym wskaźnikiem są testy czynnościowe, czy sprawnościowe, albo diagnozowanie efektów następczych, np. wzrokowych czy ruchowych.
 Czym są efekty następcze?
Są to reakcje, których doświadczamy w formie “echa” działającego wcześniej bodźca. Można do nich zaliczyć zarówno perseweracje, w formie “chodzącej za nami” przez cały dzień jakiejś melodii lub myśli, jak również tzw. powidoki w obrębie zmysłu wzroku, gdzie w wyniku patrzenia się na silne źródło światła obserwujemy plamy barwne lub pogłosy w zmyśle słuchu, albo też doznania mięśniowe zmieniające nasze odczucia w wyniku wcześniejszej stymulacji. Jak dotąd efekty następcze nie doczekały się dobrej interpretacji. Na dzień dzisiejszy wiadomo, że są to, wbrew temu co sądzono wcześniej, zjawiska uwarunkowane centralnie, a więc związane z pracą mózgu, a nie samych receptorów. Na ich podstawie można diagnozować stan zaburzeń psychicznych, jak to wykazał G.Smith z uniwersytetu Lund, czy też określić pod wpływem jakiego psychoaktywnego środka jesteśmy, co opisał I.Bałonow.
 Czy ta metoda, o której Pan mówi, jest powszechnie stosowana?
Nie. Nie znam nikogo oprócz siebie, kto łączy zainteresowania dotyczące efektów następczych, pracy półkul mózgowych oraz problematykę świadomości z długoletnią praktyką jogi.
Naukowcy zwykle specjalizują się w wąskich dziedzinach, nie kojarzą pewnych rzeczy, wszystko jest w zamkniętych obszarach, bez większej perspektywy.
 Czy Pana metoda leczy wszystko? Dzięki niej pacjent pracę znajdzie, depresje wyleczy, nie będzie miał kompulsji?
Oczywiście, że metoda nie rozwiązuje wszystkich problemów, że nie zastąpi życia i trudu zmagania się z nim. Jednakże należy wiedzieć, w którą stronę trzeba iść, jak pracować na poziomie świadomym i co robić.
Na razie mówiliśmy o asanach, że zmieniają funkcjonalną asymetrię półkul mózgowych na poziomie psychofizycznym, że zmieniają nasze myśli, jak również są pomocne w koncentracji. Ale przede wszystkim trzeba wiedzieć coś na temat tego, dokąd człowiek zmierza, o co mu chodzi, zrobić porządek na poziomie motywacji, potrzeb, celów, a wtedy efekt terapeutyczny będzie całościowy.
Jednakże, jeśli idzie o pracę terapeutyczną w obniżonych nastrojach, w lękach, w kompulsjach, to tak. Synchronizacja półkul mózgowych poprzez asany pomaga pozbyć się zarówno natręctw, jak i obniżonego nastroju, lęków, czy problemów emocjonalnych.
 Nałogi?
Nałogi to inna rzecz. Nałogi są związane ze sferą woli, świadomością. Nie wszystko da się załatwić za pomocą nieświadomości. Synchronizacja półkul przy pomocy asan jest pracą na poziomie nieświadomym. Natomiast samo określenie synchronizacji jest tylko diagnozą, stanem pracy naszych półkul, tak jak badanie krwi. Przystępuje pani do niego świadomie, ale czy ma pani wpływ na wynik?
 Jak długotrwałe są efekty zintegrowania przez asany półkul mózgowych?
Przez jakiś czas, ale jeśli dołączymy do nich właściwą postawę, właściwe postępowanie, to mogą trwać długo. Jeśli osiągnie się pewien poziom równowagi i nie robi zbyt dużo rzeczy, które go naruszają, to efekty się utrzymują. Tak samo jak zdrowie: jeśli nie narażamy się zbytnio na stresory, na uszkodzenia, nie jesteśmy sami dla siebie problemem, to możemy być w miarę długo zdrowi. Oczywiście jeśli nie zagrażają nam jakieś wrodzone predyspozycje do chorób, obciążenia genetyczne, czy wypadki.
Kiedy nie ma zaburzeń, to równowaga może trwać przez dłuższy czas. Ponadto, istnieją takie poziomy równowagi, które jeśli już osiągniemy, to zostają na zawsze, stają się naszą stałą kondycją.
 Czyli życie w nieustającej szczęśliwości.
To jest niemożliwe. Medytujący mówią, że stan samadhi trwa jakiś czas, a potem funkcjonują w stanie świadomej aktywności dziennej, co nie oznacza, że jest to stan świadomości przeciętnego śmiertelnika.
 Chce Pan upowszechnić swoją metodę.
Chcę się podzielić, skonfrontować, rozmawiać…
Chciałbym przekazać swoja wiedzę, wymienić poglądy z osobami, które są zainteresowane jogą jako terapią, włączyć je w tego rodzaju poszukiwania, otworzyć myślenie na ten temat, bez napięcia i fiksowania się; na luzie i spokojnie.
Wszędzie, gdzie prowadzę zajęcia (np. na Podyplomowych Studiach Technik Relaksacyjnych, na Podyplomowych Studiach Psychosomatycznych Praktyk Jogi, czy Kursach Instruktorów Jogi organizowanych przez prof. dr hab. Janusza Szopę) nie podejmuję szczegółowo tych tematów, gdyż one należą do prowadzących i omawiających ćwiczenia jogi oraz ich metodykę. Ja prowadzę zwykle zajęcia dotyczące relaksacji, czyli metody Schulza i Jacobsona lub psychofizjologiczne podstawy ćwiczeń jogi, a ostatnio na Studium Technik Dalekowschodnich w ramach studiów podyplomowych na AWF we Wrocławiu u prof. dr hab. Leszka Kulmatyckiego miałem zajęcia na temat współczesnych koncepcji świadomości z uwzględnieniem myśli dalekowschodniej.
Mówiąc o świadomości, jak ją rozumieją na Dalekim Wschodzie i co dzisiaj na ten temat uważają filozofowie umysłu i psychologowie, przedstawiłem tam koncepcję holograficzną pracy mózgu, jako najbardziej współczesną i obiecującą propozycję, którą zapoczątkował właściwie już sam twórca holografii D.Gabor, zauważając iż w ten sposób może funkcjonować mózg. Napisałem zresztą książkę pt.: „Holografia mózgu” (1) wydaną kilka lat temu. Przedstawiam w niej nie tylko w jaki sposób miałby funkcjonować mózg organizując informacje holograficznie, czy jakie struktury są za ten proces odpowiedzialne, ale także pokazuję, że percepcyjne efekty następcze, czy tzw. powidoki, są konsekwencją holograficznej pracy mózgu, jak również związane są z nią wszelkie wizje, halucynacje, czy projekcje.
Będę organizował warsztaty skierowane do:
-terapeutów, którzy zajmują się terapią a chcieliby ją wzbogacić o jogę,
-instruktorów jogi, którzy chcieliby coś więcej wiedzieć a ten temat,
-ludzi, którzy są zainteresowania tym, jak można wykorzystać jogę do samorozwoju i pracy nad sobą.
Byłaby to joga terapeutyczna, dająca wiedzę i umiejętności pomagające w usunięciu różnych napięć dla osób zestresowanych, znerwicowanych, które nie chcą iść na psychoterapię, lub dla tych, którzy już na niej byli lub aktualnie w niej uczestniczą. Joga ta mogłaby być pomocą w procesie psychoterapii i rozwoju indywidualnym.
Chcę trafić do ludzi, którzy mają jakieś problemy, wiedzą, że to jest nerwicowa sprawa, uczestniczyli w terapiach, ale nie chcą już dalej w nich uczestniczyć, mają dość, albo coś chcieliby ze sobą zrobić. Leczą się tylko farmakologicznie i chcieliby coś więcej zrobić dla siebie w obszarze terapii, ale nie poprzez analizowanie problemu tylko poprzez ciało, zmianę postawy, czy działanie.
To, co proponuję w jakiejś części zbliżone jest do terapii z ciałem Aleksandra Lowena, ale jednak wyraźniej ukierunkowane na jogę i rozwój. Nie tylko na asany ale też na oddechy, medytacje, kształtowanie postawy wewnętrznej. To, co nazywa się nieświadomym działaniem i pracą na poziomie jam i nijam.
Nie chodzi o to, żeby być etycznym (jak nakazują jamy i nijamy) bo to każdy realizuje mniej lub bardziej, tylko chodzi o to, jaką mieć postawę wobec świata, jaka jest najbardziej sprzyjająca, żeby czuć się dobrze (co w efekcie zbliża się do klasycznie rozumianej etyki rozumianej jako sztuka życia).
Może powstanie forum, na którym moglibyśmy wymieniać się doświadczeniami….?
Warsztaty miałyby charakter terapeutyczny i instruktarzowy.
Może w wakacje zrobilibyśmy z Krysią Białowolską dwu, trzydniowy wyjazd? To by były ekwiwalentne spotkania, tzn. byłoby ich kilka w różnym czasie, dla różnych osób. Natomiast osoby, które byłyby zainteresowane dalszym ciągiem i kolejnymi etapami, uczestniczyłyby w następnych szkoleniach, czy warsztatach, które zakończą się certyfikatem.
 Myśli Pan, że nauczyciele jogi są w stanie w swoim uczeniu wykorzystywać wiedzę wyniesioną z Pana warsztatu?
Każdy terapeuta spotyka się u pacjentów z dolegliwościami nerwicowymi, które dają funkcjonalne objawy somatyczne. Podobnie instruktorzy jogi, na swoich zajęciach mają często takich uczestników. Dlatego danie im takiego narzędzia jakim jest joga terapeutyczna, pomaga im w pracy. Przychodzą ludzie na zajęcia i skarżą się na różne dolegliwości.
Jeżeli instruktorzy, czy terapeuci wzbogacą swoją wiedzą jogiczną o sprawy funkcjonowania półkul, udziału układu mięśniowego w samopoczuciu, poznają metodykę ćwiczeń w nerwicach, to będą inaczej patrzeć, inaczej wykorzystywać swoje metody. Asany będą wtedy działać lepiej. Asana nie będzie równa asanie. Z zewnątrz będzie to wyglądać tak samo ale metodyka i wiedza, o co tu chodzi, będzie przesądzać o efekcie. To wszystko jest do opanowania dla każdego, a zwłaszcza dla osób, które już są psychoterapeutami, czy instruktorami jogi lub mają własną terapię za sobą.
 Organizował Pan już takie warsztaty?
Tak, organizowałem. Miały charakter wyjazdowy, lecz były ściśle terapeutyczne i nie skierowane do instruktorów jogi, czy psychoterapeutów. One były połączone z klasyczną psychoterapią. Uczestnikami były osoby, które zgłaszały się do mnie z problemami. Jak się już zebrała odpowiednia ilość osób to pracowałem z nimi tą metodą, wykorzystując jogę. Z wieloma z nich mam kontakt, teraz już towarzyski.
Kiedy pojawiają się pacjenci, którzy mają problemy nerwicowe umiejscowione w ciele metoda ta pozwala szybko usunąć ich dolegliwości, zmienia samopoczucie, a połączona z psychoterapią, pracą nad sobą, daje świetne efekty.
Uważam, że sama praca psychoterapeutyczna, czyli klasyczna psychoterapia gabinetowa, bez pracy z ciałem, jest troszeczkę uboga.
 Napisał Pan również książkę „Podstawy psychologii realistycznej wg Karola Wojtyły” (2) Skąd zainteresowanie poglądami papieża?
Pisząc o Karolu Wojtyle nie mówię o jego poglądach społecznych, religijnych, tylko jako o filozofie, fenomenologu, etyku, który pokazuje antropologiczny fundament człowieka.
Karol Wojtyła w rozprawie „Osoba i czyn” zaproponował koncepcję człowieka, odpowiadając na pytanie: Gdzie w człowieku jest centralny, a więc najważniejszy punkt?
To jest bardzo interesujące, gdyż przedstawił coś, czego nie zaproponował nikt wcześniej.
W kościele katolickim za doktrynę obowiązującą uchodzi doktryna św. Tomasza z Akwinu.
Natomiast Wojtyła poszedł dalej, doprecyzował kim jest człowiek, więc jakiś krok do przodu. Nikt inny nie ujął koncepcji osoby tak dobrze. Myślę, że warto zobaczyć to, co on ma do powiedzenia jako filozof.
U Karola Wojtyły, profesora etyki, filozofa, fenomenologa znalazłem absolutny fundament człowieka, ogólną koncepcję funkcjonowania, poznania, poza tym ciekawsze niż w jodze i w systemach wschodnich zdefiniowanie gdzie jest nasze prawdziwe Ja. Wszystkie systemy Wschodu mówią o jego poszukiwaniu, o dojściu do niego, o różnych praktykach, które pomagają go poznać. Natomiast Wojtyła wskazuje od razu gdzie ono jest, że tak bardzo poszukiwane Ja jest w każdym momencie, jest tu i teraz; jest co prawda trudne do uświadomienia sobie, często niewidoczne, ale zawsze jest. Określa go zwrotem „ja działam”. Jest to absolutny podmiot naszego podmiotu, którym w głębi jesteśmy. Podmiot ten jest nami, ale nie musi być zawsze przez nas uświadamiany, często wręcz jest trudny do uchwycenia przez świadomość, bardziej jest on tym, który jest, który działa. Poprzez właściwy czyn i praktykę dochodzi do jego rozświetlenia i uświadomienia, do samorealizacji, do naszej pozytywnej przemiany. Na przykład Śri Ramana Maharishi, który również uważa, iż Ja jest obecne i dostępne w nas zawsze, bardzo długo tłumaczy, kim jesteśmy, używa różnych metafor, ale nie zdefiniował go tak trafnie jak Wojtyła, określając je jako „ja działam”. Wojtyła definiuje nas i nasze Ja wychodząc od czynu. Definiuje Ja jednoznacznie, do uchwycenia przez każdego, choć uświadomienie go sobie jest zarówno łatwe jak i trudne: człowiek jest tym, który działa. Ponadto, wg Wojtyły, człowiek jest istotą dwuaspektową: czynną i bierną, aktywną i reaktywną. Ta reaktywność dotyczy poziomu instynktowego, opisywanego przez behawioryzm. Natomiast aktywność jest wolnym czynem podmiotowym, charakterystycznym dla człowieka. Równowaga między tymi dwoma aspektami, czyli czynem i dzianiem się, wyznacza poziom realizmu i tkwienia w rzeczywistości. Zaburzenia psychiczne, dysfunkcje, idealizm to brak takiej równowagi, to zagubienie polegające na przewadze któregoś z biegunów. Wtedy człowiek staje się głównie reaktywny, tracąc swoją wolność.
Wojtyła jest szczególnie interesujący dla ludzi poszukujących, dla joginów, dla wszystkich tych, którzy chcą dotrzeć do prawdziwej wiedzy o człowieku, a tym samym o sobie, którzy chcą wiedzieć jak żyć i co jest ważne.
 Pan, rozumiem, ma zintegrowane półkule?
Chciałbym. Na pewno w jakimś stopniu mam, być może w większym niż ileś tam lat temu.
 I żyje Pan w samadhi?
Nie, nie żyję w samadhi, bycie w tym stanie non stop nie jest chyba nawet możliwe, wprost przeciwnie borykam się z trudnościami dnia codziennego, ale jest OK.
Realizuję jakiś cel, jakąś drogę życiową. O coś mi chodzi w życiu i traktuję to jak najbardziej poważnie: nie ma bardziej atrakcyjnego celu niż mieć poczucie życia wartościowego, a przynajmniej starać się tak je realizować.
Prawdziwe samadhi, rozumiane jako integracja, równa się życie wartościowe i nie zawsze łatwe. Natomiast być zadowolonym jest bardzo prosto, można to osiągnąć już po kilku piwach, wtedy nie trzeba jogi, ani nic.
Jakiś stopień zintegrowania mam, ale chciałbym mieć jeszcze lepszy Jestem normalnym człowiekiem, jak każdy, może rozwinąłem się bardziej niż inni, a może mniej niż inni, zależy z kim się porównuję.
 W jodze się nie porównujemy;-)
Tak, najlepiej się nie porównywać, gdyż jak napisane jest w Dezyderacie, zawsze będą lepsi od nas i gorsi od nas, a tym samym nie ma sensu tego robić.
 To subiektywnie jest Pan w samadhi?
Jak pani tak chce;-)
 
Bibliografia:
1) M.Harciarek, Holografia mózgu, „Śląsk” Wydawnictwo Naukowe, Katowice 2002.
2) M.Harciarek, Podstawy psychologii realistycznej, Wydawnictwo KOS, Katowice 2008.
 Kielce, 22.05.2011
Wywiad przeprowadziła Justyna Moćko
justyna@joga-joga.pl
 
Mirosław Harciarek, dr psychologii, specjalność psychologia kliniczna oraz psychologia zarządzania. Katedra Socjologii i Psychologii Zarządzania Wydziału Zarządzania Politechniki Częstochowskiej. Instruktor i wykładowca na Kursach Instruktorów Ćwiczeń Relaksująco-Koncentrujących organizowanych przez ZG TKKF. Organizator i prowadzący zajęcia na kursach jogi o charakterze psychoprofilaktycznym. Wykładowca na kursach ćwiczeń jogi organizowanych w Klubie Uczelnianym AZS Politechniki Częstochowskiej. Wykładowca na Studium Podyplomowym Technik Relaksacyjnych AWF Wrocław, jak również na Studium Podyplomowym Technik Wschodnich tejże uczelni. Tematyka prowadzonych zajęć obejmuje: trening relaksacyjny Schultza, trening relaksacyjny Jacobsona, psychologię jogi, psychofizjologiczne podstawy ćwiczeń hatha-jogi, podstawy medytacji i pracy z umysłem. Autor 2 książek, współredaktor 3 książek oraz około 40 artykułów naukowych z zakresu psychologii poznawczej, problematyki stresu i profilaktyki. Prowadzący zajęcia o charakterze psychoterapeutycznym z wykorzystaniem ćwiczeń jogi. Autor kaset relaksacyjnych: Relaks i Redukcja stresu.
Strona internetowa: www.psychoterapia-nerwice.com
Adres mailowy: miroslaw.harciarek@gmail.com
 W najbliższym czasie (19 czerwca) odbędzie się w Warszawie warsztat Mirosława Harciarka Psychofizjologiczne działanie asan
 

Zapraszamy na konwencje z udziałem znanych i cenionych na całym świecie nauczycieli jogi:

 

 
bannery sklepu jogajoga
Opublikuj na:
Polecamy:   1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10
Jak wybrać jogiczny prezent ? Na co zwrócić uwagę ?

Jaki prezent wybrać? Jak ocenić nie znając się na sprzęcie do jogi, co będzie optymalne?...

Kiedy moje nogi będą w końcu elastyczne?

Mocne oraz elastyczne nogi to też zdrowe nogi - lekkie, sprawne i pewnie stąpające po ziemi. To większa radość biegania i uprawiania wszelkich innych dyscyplin sportowych - twoich ulubionych. To wreszcie smukłe i zgrabne nogi, zrelaksowane i odprężone. Nie zwlękaj - sięgaj po więcej - również w jodz...

Jej wysokość cytryna

Królowa pochodzi z południowo-wschodnich Chin. Jej kariera rozkwitła w XVIII wieku, kiedy odkryto, że jest doskonałym remedium na wiele chorób. Dziś cytryna znana jest nie tylko ze swych właściwości leczniczych, ale także jako doskonała pomoc w ekologicznym sprzątaniu domu....

10 sposobów na uproszczenie życia

Dzisiejsze tempo życia, szczególnie w dużych miastach jest przyczyną przewlekłego stresu, przemęczenia i problemów ze zdrowiem. Prostota i minimalizm mogą nam pomóc odnaleźć równowagę i swój własny slow life. Oto 10 sposobów na uproszczenie życia. ...

Obserwujemy obecnie prawdziwy boom na rozwój osobisty. Z czego on wynika?

Na to i wiele innych pytań odpowiadają Karolina i Maciej Szaciłło, eksperci od zdrowego stylu życia, entuzjaści ajurwedy i technik medytacyjnych....

Prezydent z kasty niedotykalnych na czele Indii. Aktywnie ćwiczy jogę.

Niedawno opisywaliśmy na naszych łamach sylwetkę premiera Indii Narendry Modiego, teraz publikujemy kolejny artykuł z tej serii - dla wszystkich czytelników bliżej zainteresowanych Indiami. ...

Joga w walce z traumą, czyli jak pomóc weteranom

Zespół stresu pourazowego (PTSD) dotyka nawet 10 proc. żołnierzy, którzy brali udział w działaniach bojowych. Szeroko zakrojone badania nad tym, jak pomóc weteranom, którzy cierpią z tego powodu prowadzą m.in. Amerykanie. Mają w tej materii pokaźne doświadczenia, bo na przestrzeni ostatnich lat wiel...

Jak długo muszę się rozciągać, żeby być w pełni elastycznym?

Rozczaruję Was już na samym początku tego artykułu, ponieważ muszę uczciwi przyznać, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. ...

Dania gotowe. Czy mogą być zdrowe? Rozmowa z Pawłem Skrzypczakiem, prezesem firmy Primavika

Na sklepowych półkach coraz więcej miejsca zajmują różnego rodzaju dania gotowe. Wpisują się one w potrzeby współczesnego konsumenta, który żyje szybko. Czy taka wysoko przetworzona żywność może być zdrowa? Na co zwracać uwagę przy wyborze produktów typu convienience? Rozmowa z Pawłem Skrzypczakiem,...

Joga i medytacja receptą na lepszą pamięć i orientację

W Polsce na alzheimera choruje ok. 350 tys. ludzi. Tracą pamięć, sprawność. Uczeni nie potrafią jeszcze powiedzieć, co jest przyczyną stopniowej i nieodwracalnej degradacji komórek nerwowych mózgu. Trwają intensywne poszukiwania sposobów na opóźnienie postępów choroby i poprawę komfortu życia pacjen...

  
pokaż wszystkie
więcej
pokaż wszystkie
Partnerskie szkoły jogi
  

Partnerzy portalu
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

  
Joga Portal - Pierwszy, ogólnopolski serwis joga-joga.pl - Kraków - Poznań - Wrocław - Trójmiasto - Lublin
Wakacje z joga, wakacyjne kursy jogi oraz wyjazdy organizowane przez szkoły Jogi z całej Polski. Wyszukiwarka szkół jogi: Kraków, Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Lublin a także wiele innych miast z całej Polski. Pozycje jogi, joga na DVD, książki o jodze,joga-sklep, forum a także medytacja, ajurweda, kursy rozwoju oraz masaż tajski. Najnowsze wydarzenia, pytania oraz odpoweidzi, wywiady oraz joga w ciąży i joga dla dzieci - Indie i joga w Indiach a także abc jogi i wakacje z jogą podróżowanie po Azji
likesoft