Dołącz do nas na
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA


Gadu-guru staje na głowie. Iwona Kozłowiec

  • czwartek, 3 sierpnia 2017
  • autor: Iwona Kozłowiec
  • źródło: Archiwum
W 1965 r. w Głosie Wielkopolskim ukazała się notatka prasowa pod bardzo intrygującym tytułem: „Hatha-Yoga” gimnastyką przyszłości. Autor notatki informował o konferencji, która odbyła się w lokalu Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Indyjskiej na ul. Wierzbowej w Poznaniu, która dotyczyła właśnie „gimnastyki typu Hatha-Yoga”. Podczas konferencji mgr Tadeusz Pasek, wówczas asystent Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego w Poznaniu, wygłosił referat pt. "Hatha-Yoga jako system wychowania fizycznego". Wykład swój wzbogacił demonstracjami i pokazem filmowym pokazującym ćwiczenia hatha jogi w Indiach. 
Gdy odwiedzam panią Jadwigę, wdowę po Tadeuszu Pasku, w ich stylowym mieszkanku w Poznaniu, mój wzrok przyciąga ustawione na półce wydanie książki Jana Chryzostoma Paska, polskiego pamiętnikarza epoki baroku i oparte o nią zdjęcie Tadeusza Paska, polskiego jogina. Oprócz nazwiska mieli wiele wspólnego. Przede wszystkim obaj byli wybitnymi gawędziarzami. Tak zapamiętali ich potomni. Obaj też mieli zacięcie kronikarskie. Chryzostom spisał swoje wspomnienia w opasłych „Pamiętnikach”. Tadeusz pozostawił po sobie doskonałe archiwum ze skrupulatnie skatalogowanymi materiałami, wycinkami z gazet, zdjęciami i listami. Wiele informacji było podanych jak na dłoni, z pełnym opisem, opatrzone datami, z należytymi odnośnikami i tłumaczeniem, gdzie było to konieczne.
Córka Tadeusza Paska, wspomina, że ojciec miał wielu znajomych. W rozmowach pojawiają się nazwiska osób, które odwiedziły ich dom lub z którymi Tadeusz Pasek korespondował. Są wśród nich osoby z kręgów jogi, jak Malina Michalska, czy Leon Cyboran, ale także cukiernik Blikle, znana poznańska rodzina Flatauów, dietetyczka Irena Gumowska, aktor kabaretowy Zenon Laskowik, hematolog prof. Julian Aleksandrowicz, dominikanin O. Honoriusz Kowalczyk, prof. Bohdan Kiełczewski, specjalista leśnictwa z Akademii Rolniczej w Poznaniu, prof. Honorata Korpikiewicz z Instytutu Filozofii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, autorka książek popularnonaukowych, księżna Drucka-Lubecka, Stanisław Hadyna, założyciel i kierownik artystyczny zespołu "Śląsk", czy asystent Jerzego Grotowskiego. Podobno Maciej Zębaty powiedział kiedyś w radiowej „Trójce”, że jest taki polski jogin Tadeusz Pasek, i u państwa Pasków w Poznaniu jest salon, tam się ludzie spotykają.
Córka Tadeusza Paska wspomina także ojca jako człowieka renesansu, o bardzo wszechstronnych uzdolnieniach: grał na fortepianie, miał zdolności do projektowania (zrobił dla niej mebelki dla lalek, cały domek!), dobrze gotował („Z mleka w butelkach robił w domu sery, najlepsze gomułeczki takie.”), działał w harcerstwie, był świetnym pływakiem, wraz z żoną uprawiał żeglarstwo na jachtach i bojerach.
Rodzina Tadeusza Paska wywodząca się z rodu Tatarów litewskich herbu Tarnawa była zamożna. Otrzymał dobre wykształcenie. Jego plany, aby studiować architekturę pokrzyżowała wojna. Był z tak zwanego dobrego domu. Ciotką Tadeusza Paska była Wanda Błeńska (1911-2014), znana lekarka i misjonarka, która poświęciła swoje życie, aby leczyć chorych na trąd w Ugandzie. Córka wspomina także, że Tadeusz Pasek miał zdolności językowe („...po matce. Moja babcia znała sześć języków biegle, siódmego się nauczyła chyba około siedemdziesiątki. Rosyjskiego.”). Tadeusz Pasek znał już przed wojną trzy języki obce, w tym angielski. Gdy w czasie wojny rodzina Pasków została wysiedlona do Jasła, został zwerbowany do AK na kuriera. Tam znajomość języków była potrzebna.
 35-letni Tadeusz Pasek (ur. 21.09.1925 w Poznaniu) zetknął się z jogą około roku 1960, zainspirowany lekturą książki Wincentego Lutosławskiego. Ta wydana w 1909 r. pozycja „Rozwój potęgi woli przez psychofizyczne ćwiczenia według dawnych aryjskich tradycji oraz własnych swoich doświadczeń podaję do użytki rodaków” opisuje, jak za pomocą jogi oraz systematycznych ćwiczeń woli autor wyleczył się z ciężkiej nerwicy. Niewątpliwie ta lektura mogła być inspiracją dla Tadeusza Paska, gdyż sam wielokrotnie twierdził, że regularna praktyka jogi nie tylko dawała mu poczucie dobrostanu i doskonałego zdrowia, ale właśnie wyleczyła go z nerwicy. Na dowód tego w 1964 r. zgłosił się do prof. Juliana Aleksandrowicza (1) na Akademii Medycznej w Krakowie i kazał się przebadać pod kątem zdrowia psychicznego i fizycznego, podkreślając, że tak doskonałą kondycję zawdzięcza jodze: „Przedtem sypiałem po 9 godzin na dobę, odżywiałem się intensywnie i byłem niezdolny do pracy. Dziś wystarczy mi 6 godzin snu, jem bardzo mało i mogę pracować 12 i więcej godzin na dobę, nie odczuwając zmęczenia. I co najważniejsze, cieszę się świetnym samopoczuciem”.
Do legendy polskiej jogi weszła historia o tym, jak badano Paska, gdy stał na głowie. Wystarczył kwadrans, aby lekarze mogli się przekonać, że sirsasana wywołuje pewne zmiany w organizmie, pożądane w stanach relaksacyjnych. Po zakończeniu badań lekarze zakomunikowali mu, że może już przyjąć normalną pozycję, na co badany odpowiedział, że stanie na głowie to dla niego przyjemność i żadna przeszkoda w konwersacji. Po następnym kwadransie, który upłynął na monologu pacjenta wytrwale stojącego na głowie, lekarze obawiając się o jego zdrowie ponowili żądanie, aby pacjent wrócił do normalnej pozycji. Tadeusz Pasek wytargował trzeci kwadrans, a po jego upływie próbował negocjować jeszcze czwarty. Tym razem lekarze byli nieubłagani. Po chwili stanął na nogach przed grupą specjalistów z zarumienioną twarzą, błyszczącymi oczami i oświadczył, że p takim zabiegu czuje się o 10 lat młodszy.
Podobną anegdotyczną sytuację wspomina prof. Andrzej Kokoszka. Na I Konferencję Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczo-Behawioralnej w Konstancinie w 2001 r. Tadeusz Pasek był zaproszony jako jeden z głównych wykładowców. Prof. Kokoszka: „W trakcie burzliwej dyskusji z moimi asystentami, jako argument za swoim stanowiskiem użył własnej sprawności. Stanął na głowie, a miał wówczas 76 lat.”
Kolejną anegdotę wspomina zięć Tadeusza Paska: „Pamiętam, jak w filharmonii w Poznaniu był koncert Yehudi Menuhina. Znali się. Dziadek akurat był w Polsce, nie chcieli go wpuścić, ale jakoś tam się dostał. I przed koncertem już chcą go poganiać, żeby wyszedł dyrygować, ale patrzą – a oni obydwaj na głowie stoją i gadają. [...] Wiem, że była wielka konsternacja całej tej obsługi.”
Pasek
Premier wpadł na keksa
W archiwum rodzinnym do dziś przechowywane są dwa listy od Swamiego Sivanandy z Rishikesh, znanego lekarza i jogina indyjskiego, który udzielał młodemu Tadeuszowi rad. W liście z 10.04.1963 r. Sivananda sugeruje: „Pisze pan, że jest pan bardzo chciwy i bardzo leniwy. Modlitwy, medytacje, asany mają za zadanie usunąć te złe cechy, które są uśpione w studencie, a które ujawniają się, niczym rażone silnym ciosem, gdy zaczynamy się modlić. Nie należy się ich obawiać. Szybko przeminą. Za wszelką cenę należy wytrwać w sadhanie. To najlepsza droga, aby im przeciwdziałać.”
Zapewne nie bez znaczenia był także fakt, że Tadeusz Pasek oddany był idei skautingu i promowanym wówczas wśród młodzieży wartościom takim jak dyscyplina, tężyzna fizyczna, czy samokształcenie. Do dziś w rodzinnym archiwum przechowywany jest list od Olgi Małkowskiej, twórczyni polskiego skautingu, który zaczyna się od słów „Czuwaj druhu Tadeuszu!”. Także w tym aspekcie Wincenty Lutosławski mógł być częściowo inspiracją poprzez swoje działania związane z grupą „Eleusis”.
Zainteresowanie jogą szło w parze z rodzinną fascynacją kulturą Indii. Państwo Paskowie byli członkami Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Indyjskiej, utrzymywali kontakty z pracownikami Ambasady Indii w Polsce, przyjmowali w swoim domu gości z Indii, m.in. Amlę i Udaya Shankar, ze słynnej muzycznej rodziny Shankarów, gdy wraz z zespołem tańca indyjskiego odbywali tournee po Polsce w 1963 r. Żona Tadeusza Paska, wspomina do dziś niespodziewaną wizytę w ich mieszkaniu premiera Indii, który odwiedził Poznań z okazji Międzynarodowych Targów Poznańskich: „Czy pani sobie wyobraża, że Tadeusz spowodował, że premier z całą swoją obstawą przyjechał i stanął przy tym nędznym bloku? Premier wysiadł z samochodu i przyszedł tu na keksa z herbatą”.
Głębokiemu zaangażowaniu się w tematykę jogi mogły sprzyjać także zainteresowania psychotroniką, czyli interdyscyplinarną nauką, mówiącą o interakcjach zachodzących pomiędzy organizmami żywymi, a ich środowiskiem, w tym także Układem Słonecznym i kosmosem. Obok aspektów związanych z biofizyką, psychologią, czy antropologią, psychotronika zajmowała się również zjawiskami parapsychologicznymi, telepatią, psychokinezą, czy astrologią. Zarówno Tadeusz Pasek, jak i jego żona byli aktywnymi członkami Stowarzyszenia Astrologów założonego w Poznaniu w 1978 r.
Od kiedy Tadeusz Pasek na własnym ciele odczuł zbawienne działanie jogi, z niestrudzoną wytrwałością i uporem promował ten system w Polsce, podobnie jak wegetarianizm. Ponieważ zawsze otwarcie głosił swoje poglądy, to gdy w kryzysowych czasach „późnego Gierka” w telewizji mówił o szkodliwych skutkach diety zbyt bogatej w mięso, poniektórzy odebrali to za propagandę komunistyczną. A dzieci państwa Pasków zamiast cukierków, przegryzały na podwórku tylko zdrowe przekąski. „Raz jedna koleżanka mnie zapytała, czy my mamy biedę, bo ja tak tylko marchewkę i suszone rodzynki jem”, wspomina córka Tadeusza Paska.
Kolejnym ważnym elementem praktyki jogi dla Tadeusza Paska był oddech. W wywiadzie w „Przekroju” z 1966 r. stwierdza: „Zmienił mi się zupełnie rytm oddechowy. Jeśli normalny człowiek oddycha co 4-8 sekund, to u mnie jeden oddech trwa 30-60 sekund. [...] Oddech jogi jest rzadszy, ale dzięki jego technice, następuje lepsze utlenienie organizmu. Stąd zainteresowanie się ćwiczeniami jogi przez lotnictwo, kosmonautykę (kosmonauta zużyłby mniej tlenu z lepszym efektem), czy sport wyczynowy.” Kontrolą oddechu poprzez ćwiczenia jogi w kontekście medycyny lotniczej interesował się generał lotnictwa Jan Frey-Bielecki. Kiedy bywał w Poznaniu, odwiedzał państwa Pasków.
Zachowały się także materiały dotyczące nagrania w studiu telewizyjnym z 1965 r., gdzie dla programu „Wszechnica” Pasek wraz z synem i żoną demonstrują stanie na głowie. „Gazeta Poznańska” wspomniała o programie pod frapującym tytułem "Kwiat lotosu, czyli stajemy na głowie”, gdzie „entuzjasta starożytnej gimnastyki hinduskiej” został skonfrontowany z opiniami lekarza dr Jadwigi Przedpelskiej z Akademii Medycznej w Poznaniu oraz sceptycznego specjalisty wychowania fizycznego dr Karola Hoffmana. Zdawać się mogło, że ówczesne media chętnie zajmowały się tematami z obrzeży nauki, które mogły wzbudzić zainteresowanie odbiorców. Joga na pewno do takich tematów należała. Ks. Włodzimierz Sedlak, twórca teorii bioplazmy i oraz koncepcji elektromagnetycznej teorii życia, w swojej autobiograficznej książce „Życie jest światłem” wspomina: „Natomiast do telewizji nie udało się wejść, choć propozycja padła już kilkanaście lat temu. Wanda Konarzewska zajęła się specjalnie Manczarskim i Paskiem. Pierwszy był gotów fizycznie udowodnić nawet ducha, drugi był joginem. Brakowało jeszcze Sedlaka przy kanciastym stoliku, by ta trójka wykonywała swoje czary przy udziale Wandy. Potem puścić Sedlaka na znawców podręcznika akademickiego i zrobić publiczne pranie bioelektroniki, przy uciesze gawiedzi. W każdym razie miłośnicy sensacji i zabawiania znudzonych mieliby pełny bukiet nowości pociesznych wielce.”
Pasek
Rok w Indiach
Pasek od początku wiedział, że tylko stricte naukowe podejście może otworzyć dla jogi szersze kręgi odbiorców. Absolwent wydziału leśnictwa Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, w połowie lat 60. postanowił zmienić kierunek swoich zainteresowań. Skontaktował się z profesorem Wiesławem Romanowskim, pod okiem którego rozpoczął doktorat w Zakładzie Fizjologii na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie.
W ramach studiów doktoranckich zdobył stypendium na roczny pobyt w Indiach, w Bihar School of Yoga w Munger oraz w Kaivalyadhama Institute w Lonavla. W tamtych czasach były to wiodące ośrodki badań naukowych nad jogą w Indiach. W lipcu 1967 r. w Bihar School of Yoga zorganizowano Pierwsze Międzynarodowe Zgromadzenie Jogi, które było początkiem dziewięciomiesięcznego kursu dla nauczycieli jogi, prowadzonego pod auspicjami The International Yoga Fellowship Movement (Międzynarodowe Stowarzyszenie Ruchu Jogi) (2). Intencją organizatorów kursu było promowanie i nauczanie jogi na bazie nauki, jako wiedzy dostępnej dla wszystkich ludzi bez względu na ich pochodzenie, rasę, wykonywany zawód, wyznanie czy ideologię. Na dowód tego, że joga jest systemem uniwersalnym, naukowym, nie opartym na żadnej teologii, organizatorzy przywoływali fakt, że w kursie biorą udział także studenci z Polski i Czechosłowacji, a więc krajów komunistycznych. Pod okiem Swamiego Satyanandy, ucznia Swamiego Sivanandy (który zmarł 14 lipca 1963 r., zanim Tadeusz Pasek zdążył dojechać do Indii), joga miała być nauczana w sposób „obiektywny i naukowy”, tak aby to co było „dziedzictwem Indii, stało się kulturą przyszłego świata”. Każdy z uczestników został przedstawiony w broszurce kursu, z uwzględnieniem narodowości, wyznania, wykształcenia i kwalifikacji oraz obszaru zainteresowań, ale także z osobistym komentarzem samego Swamiego Satyanandy. O Tadeuszu Pasku stwierdził, że jest on „stypendystą naukowym w dziedzinie jogi”.
Na koniec kursu absolwenci uzyskali świadectwo potwierdzające zaliczenie piętnastu przedmiotów, obejmujących „asany, bandhy, mudry, kriya, pranajamy, ajapa japa, chidakash dharana, nada joga, tratak, joga nidra, antar mouna, japa joga, joga darshan, hatha joga” oraz „sztukę wystąpień publicznych” wymienioną jako przedmiot ostatni. Każdy z absolwentów otrzymał również swoje imię duchowe. Tadeusz Pasek dostał Paramanada („najwyższy błogostan”), imię, które długo używał, m.in. podpisując korespondencję do swoich uczniów.
Pobyt w Indiach był okazją, aby nie tylko zgłębić wiedzę o jodze, ale także „nasiąknąć” kulturą Indii. Przesyłane do domu zdjęcia do dziś przechowywane są w domowym archiwum, opatrzone komentarzami i wyjaśnieniami opracowanymi przez żonę Tadeusza Paska, np. „Kirtan – wielogodzinne ’godzinki’ śpiewane w transie przez prymitywnych mężczyzn (tańczą z bębnami i kastanietami) lub „Obrzędy w aszramie – śpiewanie mantr (świętych zdań).” Przy serii zdjęć z festiwalu z sierpnia 1967 r. pojawiają się zapiski: „Święto bogini mądrości Saraswati, ołtarz – figura z gliny, przed którą 1 dzień są śpiewy i modlitwy, tzw. puja, na drugi dzień uroczyste topienie figur w Gangesie. Dziesiątki takich procesji z muzyką (taką samą jak na pogrzebach i festiwalach) podąża do Gangesu” oraz: „W dni festiwalowe zostaliśmy zaproszeni do potentata p. Goenki (fundatora m.in. aszramu i mojego stypendium). Idziemy do jego rezydencji nad Gangą (mieszka stale w mieście). Panie jadą samochodami”. Odręcznie sporządzone rysunki przedstawiają plan miasta Munger oraz rozkład samego aszramu.
Pobyt w Indiach przy okazji studiów w Bihar School of Yoga dawał sposobność, aby odwiedzić inne instytucje promujące jogę w Indiach. Jeden z zachowanych listów z 06.04.1968 r. to zaproszenie od A.K. Vaidya do Hanuman Vyayam Prasarak Mandal, Amravati w stanie Maharastra. Jest to działający od 1914 r. instytut, który promuje tradycyjny indyjskie systemy kultury fizycznej oraz jogę dla dobrostanu mas w myśl zasad demokratycznych, apolitycznych i świeckich. Tadeusz Pasek nawiązał z Instytutem w Amravati kontakt już w 1966 r. pisząc z zapytaniem o organizowany przez nich Światowy Kongres Wychowania Fizycznego i Rekreacji. Pisze do nich: „Od prof. Missiuro [wybitny fizjolog, kierownik Zakładu Fizjologii Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie w latach 1931-39 oraz 1946-67] otrzymałem Państwa biuletyn nr 7 (...) Jestem zainteresowany problemem jogi w Polsce (jako jedyny) na poziomie akademickim. Prowadzę badania u prof. Romanowskiego, Warszawa, ul. Marymoncka 34, główna Akademia Wychowania Fizycznego w Polsce.” Do listu Tadeusz Pasek załączył materiały dotyczące prowadzonych już wtedy w Polsce badań nad fizjologią jogi, m.in. wyniki badań klinicznych „Wpływ sirsasany na skład i cyrkulację krwi”. Powołuje się także na ścisłą współpracę z Ambasadą Indii w Polsce oraz wskazuje Ambasadora dr V.N. Rajkumar’a oraz Sekretarza N.S. Puri jako osoby mogące wystawić mu listy polecające.
 Niedźwiedź Stec oraz ćwirki
Po powrocie z Indii Tadeusz Pasek przystąpił do realizacji swojej misji. Rozpoczął od serii wykładów, prelekcji i pokazów, dzięki którym zebrał grupę zainteresowanych osób. Z ich udziałem już w 1968 r. rozpoczęły się w Warszawie regularne zajęcia jogi przy ośrodku Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej (TKKF) Ochota. Krzysztof Stec (jeden z pierwszych uczniów Tadeusza Paska; w 2014 na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie obronił swoją pracę doktorską pt. „Oddziaływanie ćwiczeń jogi w dynamicznej wersji Surjanamaskar na fizjologiczną, psychologiczną, sprawnościową i antropometryczną charakterystykę indyjskich studentów”) wspomina, jak pod koniec sierpnia 1968 r. wpadło mu w ręce wydanie „Życia Warszawy” z zaznaczonym ogłoszeniem, że Tadeusz Pasek, doktorant AWF, właśnie wrócił z Indii i szuka zainteresowanych do eksperymentów w laboratorium. Wcześniej tego roku 15 letni Krzysztof przebywał z bratem podczas wakacji u wuja-zakonnika w klasztorze benedyktynów w Tyńcu i tam po raz pierwszy w klasztornej bibliotece zetknął się z książkami o tematyce jogowej oraz uczestniczył w ćwiczeniach jogi prowadzonych przez jednego z zakonników. Na ogłoszenie w „Życiu Warszawy” zareagował z wielkim entuzjazmem. Byli też inni zainteresowani. Tak zebrała się grupa i rozpoczęły się regularne zajęcia. Ze względu na skrzywienie kręgosłupa i przygrabioną postawę ciała Tadeusz Pasek nie był w stanie wykonywać wszystkich asan, choć te najbardziej imponujące, czyli sirsasana i mayurasana zawsze były przez niego demonstrowane. Nastoletni wówczas Krzysztof Stec został jego modelem, aż do czasu jego wyjazdu do Indii w 1975 r. - Pasek nazywał go żartobliwie swoim „niedźwiedziem”.
W 1969 r. w nr 3 kwartalnika Komitetu Kultury Fizycznej PAN „Wychowanie Fizyczne i Sport” ukazały się wyniki badań zespołu naukowców (wśród których był również Pasek) „Próba fizjologicznej i psychologicznej oceny wpływu na organizm ćwiczeń według systemu joga”. Są to wyniki obserwacji, badań fizjologicznych, psychologicznych i sprawnościowych przeprowadzonych pod auspicjami warszawskiej AWF (z udziałem przedstawicieli Katedry Fizjologii, Zakładu Profilaktyczno-Leczniczego oraz Katedry Teorii i Metodyki Gimnastyki), Zakładu Serologii Instytutu Hematologii w Warszawie oraz Ośrodka Badań Penitencjarnych w Warszawie na grupie osób ćwiczących jogę. Prof. Romanowski stwierdza: „Na temat mechanizmów działania ćwiczeń [jogi] można jedynie powiedzieć, że w czasie utrzymywania ciała w przepisanych pozycjach występuje aferentna impulsacja z interoreceptorów połączona z integrującym działaniem kory mózgowej. Według Vinekara psychoneurofizjologiczny proces integracji może powstać tylko przez skupienie się. Potwierdzają to wyniki badania Bagchi i Wegnera w Los Angeles, przedstawione na IV Międzynarodowym Kongresie elektroencefalografii i neurofizjologii w Brukseli w 1957 r. Badano grupę jogów, spośród których dwóch uprawiało ten system od przeszło 30 lat. Okazało się, że w czasie koncentracji spontaniczna aktywność elektryczna mózgu pozostawała niezmieniona i wykazywała cechy spoczynkowego EEG; nawet po zadziałaniu silnych bodźców zewnętrznych nie występowała aktywność beta.” Wyniki tych badań do dziś są cytowane i można je odnaleźć jako odnośnik w fachowym piśmiennictwie.
Wspomniany S.L. Vinekar jest razem z Swamim Kuvalayanadą współautorem książki Yogic Therapy, która w Indiach ukazała się w 1963 r. Z kolejnego listu zachowanego w domowym archiwum wynika, że książka ta trafiła w ręce Tadeusza Paska już w 1966 r. Została przesłana do niego bezpośrednio z indyjskiego Ministerstwa ds. Edukacji Zdrowotnej za pośrednictwem Ambasady Indii w Warszawie. W 1970 r. Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich wydał ją pod tytułem „Joga. Indyjski system leczniczy”. Tadeusz Pasek był razem z dr med. Wiesławem Kuklą współautorem tłumaczenia. Opracował również bardzo obszerne przypisy, słownik terminologiczny i piśmiennictwo jogi. Do dziś pozycja ta stanowi cenny przewodnik w zakresie terapeutycznego zastosowania praktyk jogi.
Kolejnym naukowym wydawnictwem poświęconym jodze, w przygotowanie którego był zaangażowany Tadeusz Pasek, była książka „Teoria i metodyka ćwiczeń relaksowo-koncentrujących” wydana po raz pierwszy przez Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich w 1973 r. (doczekała się czterech wznowień) pod redakcją prof. Wiesława Romanowskiego. Obok tego wybitnego fizjologa, autorami książki byli doc. Kinga Wiśniewska-Roszkowska, dietetyk i geriatra oraz prof. Stanisław Grochmal, neurolog. Przedmowę napisał członek Prezydium Komitetu Rehabilitacji i Adaptacji Człowieka PAN, prof. Wiktor Dega. Poleca on „polski model jogi” jako system „znakomicie uzupełniający klasyczne ćwiczenia gimnastyczne”. Podkreśla, że joga pozwala uzyskać takie efekty, jak spotęgowanie funkcji mózgu, opanowanie stresów psychicznych czy przywrócenie równowagi psychoneurowegetatywnej, a więc korzyści, których gimnastyka klasyczna nie może spowodować. Książka ta wprowadziła do oficjalnego obiegu termin „ćwiczenia relaksowo-koncentrujące” (zwane potocznie ćwirkami), który ułatwił „przemycenie” pod tym hasłem technik jogowych do świata nauki i terapii. W omawianej publikacji Tadeusz Pasek jest autorem obszernego rozdziału „Ogólnoregeneracyjne i ogólnousprawniające ćwiczenia relaksowo-koncentrujące wzorowane na jodze i zen”. Modelem prezentującym asany jest Krzysztof Stec.
 Pasek
Peleryna z kocykiem
Równolegle do działalności naukowej Tadeusz Pasek kontynuował działania na rzecz integracji grona osób związanych z jogą. W Warszawie nadal prowadził zajęcia jogi w ośrodkach TKKF na Ochocie. „Pełnił w Warszawie funkcję bardzo społeczną. Prowadził ćwiczenia, owszem, ale ja nie wiem, czy myśmy mu w ogóle coś płacili. Podejrzewam, że chyba nic, albo prawie nic. A on w jakimś kiepskim mieszkanku, gdzieś na strychu, czy nawet pomieszczeniach TKKF-owskich bytował. Myśmy się śmiali, że on tu jest na etacie szczura w TKKF-ie”, wspomina Dorota Staszewska, uczennica Tadeusza Paska, wówczas studentka medycyny, która w 1976 roku napisała swoją pracę na 1. stopień specjalizacji z psychiatrii na temat „Ćwiczenia relaksowo-koncentrujące w medycynie współczesnej”. Krzysztof Stec zapamiętał, że Pasek „był taki minimalistyczny w tym wszystkim, żeby bardzo oszczędnie żyć. Przecież miał rodzinę na utrzymaniu, dwójkę dzieciaków. W Warszawie na doktoranckich studiach to stypendium to było chyba kiepściutkie. I pamiętam, że od samego początku specjalizował się w przeżywaniu o czarnym chlebie i wodzie, dosłownie”.
Jego dawni uczniowie z sentymentem wspominają wspólne wyjazdy jogowe od początku 1972 r. Dorota Staszewska, która dołączyła do grupy warszawskiej jesienią 1971 r., wspomina, że na regularnych ćwiczeniach zbierała się stała grupa entuzjastów jogi, która z czasem zaczęła spotykać się także poza zajęciami. Tak rozpoczęły się wyjazdy do Kaliszek w Puszczy Kampinowskiej. Kolejnym elementem integracji środowiska jogowego w Polsce były wspólne wypady na letnie obozy jogowe do Górek Wielkich koło Skoczowa. Te jogowe praktyki musiały zyskać rozgłos w okolicy, gdyż Stefan Kisielewski odnotował w swoim dzienniku wpis pod datą 15 lipca 1973 r.: „Był wczoraj Jurek Suszko z jakimś młodym księdzem – są tutaj na obozie „jogów” w Górkach, Jurek prosił, żeby tam przyjechać, ale nie ma czasu: muszę siedzieć z nosem w partyturze, a do tego jeszcze jadę na dwa dni do Krakowa, aby wziąć od Turowicza amerykańskie adresy”. Rzeczony redaktor Jerzy Suszko z zapałem opisywał swoje obserwacje i doświadczenia z pobytów w Górkach. Artykuł pt. „Polska joga medytuje pod Skoczowem”, który ukazał się w Kurierze Polskim (02.01.1974 r.) to rzetelny dziennik drugiego obozu jogowego. Hasła „45 minut na głowie – na obiad pokrzywy i dziurawiec – „Ardhamatsjendra”, czyli ½ korkociągu” intrygują już na wstępie.
Te wyjazdy zapadły głęboko w pamięć uczestników. Dorota Staszewska do dziś wspomina poranne ćwiczenia na łące: „Codziennie rwaliśmy - czy na czczo, czy po bardzo małym śniadanku - na ćwiczenia, bo teren był rozległy. Najpierw brało się pelerynę, aby ją podłożyć, na nią kocyk, a potem prześcieradełko. Bo jeszcze nie dodałam, że Guru Pasek dbał bardzo o komfort, poczucie wygody i poczucie higieny.” Salę medytacyjną aranżowano w wiejskiej chacie u ojca Antoniego Olszowskiego (prezesa ogniska TKKF Ochota). Gotowała Nina Niewęgłowska; miało być jarsko, ale szkoda jej się tych jogów robiło, więc co nieco mięsa dorzucała. Były też posty, jogowe „oczyszczanki” w wiejskiej wygódce i praktyka mouny (milczenia), ale także długie rozmowy „pod gruszą” z guru (jak nazywali Paska jego uczniowie).
 Oazy ciszy na Winogradach
W Poznaniu Tadeusz Pasek stworzył „wzorcowe ośrodki wyciszania” w ramach działalności statutowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Winogrady”. Jerzy Modrzyński (kolejny z uczniów Tadeusza Paska, wieloletni kierownik Osiedlowych Ośrodków Ćwiczeń Relaksowo-Koncentrujących w Poznaniu ) wspomina ich początki: „W Poznaniu, o ile pamiętam, to Pasek najpierw prowadził zajęcia w klasztorze dominikanów. Dominikanie ćwiczyli jogę pod jego okiem, i to jeszcze w latach 60. i na początku lat 70. To pomaga przecież w pogłębieniu życia duchowego. Wzmaga zdrowie, tężyznę, i pozwala medytować, tak po chrześcijańsku. A te ośrodki świeckie powstały gdzieś na początku lat 70. Oprócz działalności w tych ośrodkach były jeszcze wyjazdy i szkolenia instruktorów. To wszystko podlegało pod TKKF. Myśmy byli instruktorami TKKF ze specjalnością ćwiczeń relaskowo-koncentrujących. Najpierw powstał ośrodek na os. Kosmonautów 5J, a potem ośrodek na os. Kraju Rad 34F [dziś: Wichrowe Wzgórze 34Fa]. Z jednej strony byliśmy instruktorami podlegającymi pod TKKF, ale te ośrodki powstawały na osiedlach, którymi zarządzały spółdzielnie mieszkaniowe. I z kolei spółdzielnie mieszkaniowe opłacały etaty. Czyli instruktorzy byli zatrudnieni przez spółdzielnię. Urządzanie tych ośrodków to była sprawa między nami a spółdzielnią mieszkaniową. Trzeba było do jakiejś pani Krysi czy Zosi pójść i uzyskać pieniądze na remont, na wyposażenie. To było niesamowite, jak Pasek wyczuwał tamte układy. Oczywiście, jak urządzaliśmy te ośrodki, to dużo musieliśmy robić w czynie społecznym. Były pieniądze na farby, na pędzle, ale prace musieliśmy wykonać sami.” Wszystko było należycie zaplanowane: wystrój sal do ćwiczeń z kotarami na ścianach, była herbaciarnia, przebieralnia, toaleta, szafki z przegródkami na prześcieradła. Informacje o działalności ośrodków były rozpowszechniane przez ogłoszenia w gazetach lokalnych oraz akcje plakatowe: w akademikach, na uczelniach, w duszpasterstwach.
Tadeusz Pasek uważał, że każdy taki ośrodek „przez swoisty charakter ma nie tylko umożliwiać szybkie i właściwe opanowanie ćwiczeń, ale także stanowić „oazę” klubowo-treningową ciszy i spokoju. Ćwiczenia realizowane są co najmniej 2 godziny tygodniowo pod kierunkiem specjalisty. Uczęszczają na nie głównie osoby z różnymi zaburzeniami nerwicowymi, które korzystały lub korzystają nadal z pomocy społecznej służby zdrowia (Poradni Zdrowia Psychicznego). Niejednokrotnie ćwiczenia w ośrodku osoby te traktują jako kontynuację leczenia stosowanego uprzednio w lecznictwie zamkniętym (Klinika Psychiatrii AM w Poznaniu)" (3). Nie zawsze było jednak tak poważnie. Jerzy Modrzyński wspomina, że „Było sympatycznie. I życie kwitło. Myśmy tam naprawdę intensywnie się spotykali na te ćwiczenia hatha jogi. Były tam też spotkania jakby towarzyskie, z gitarą i łakociami. Ceremonia picia herbaty za moich czasów była dość często. Były też ciekawe poważne dyskusje”.
Powstanie ośrodków odbiło się echem w lokalnej prasie. Tytuły artykułów mówią same za siebie: „Joga na osiedlu” [„Gazeta Zachodnia”, 10.07.1978 r.], „Na Winogradach ćwiczenia podpatrzone w Indiach” [„Głos Wielkopolski”, 30.01.1984 r.], „Warto być życzliwym – przekonuje mgr T. Pasek” [„Ekspress Poznański, 1-3.02.1980 r.]. Dobre pomysły miały być także powielane w innych miastach Polski. Jerzy Jagucki, dziś znany nauczyciel jogi wg przekazu BKS Iyengara, zainspirowany doświadczeniem ośrodków poznańskich, zainicjował stworzenie jesienią 1981 r. podobnej „oazy ciszy” w ramach Domu Kultury prowadzonego w Szczecinie przez Zofię Bułgajewską.
Pasek
Świerszcze na receptę
Kolejnym ważnym projektem zrealizowanym z inspiracji Tadeusza Paska było wprowadzenie systemu treningów i certyfikacji instruktorów ćwiczeń relaksowo-koncentrujących, w ramach szkoleń prowadzonych przez Zarząd Główny Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej. Od 1976 r. kandydaci szkoleni byli podczas dwóch dwutygodniowych zjazdów, odbywających się w odstępie mniej więcej roku, gdzie oprócz zajęć praktycznych z jogi, prowadzonych przez Paska, były także wykłady z anatomii, psychologii, pedagogiki. Po pomyślnie zdanym egzaminie osoby kończące kurs otrzymywały tytuł instruktora rekreacji ze specjalnością „ćwiczenia relaksowo-koncentrujące”. Barbara Nowaczyk-Gajdzińska, wieloletnia instruktorka zajęć relaksowo-koncentrujących w poznańskich ośrodkach na Winogradach bardzo dobrze wspomina te kursy: „To była praktyka plus teoria. Teoria była rozszerzona i dotyczyła na przykład podstaw psychologii, podstaw masażu, fizjologii, sposobu prowadzenia zajęć. Nawet dziś z perspektywy czasu oceniam, że były to dobre kursy, uzupełnione o praktykę. Codziennie ćwiczyliśmy co najmniej dwie godziny pod okiem instruktora, a potem można jeszcze było samemu. A oprócz tego były jeszcze najróżniejsze techniki: a to z głosem różne ćwiczenia, a to z oddechem, o to pogłębiony relaks. Kursy były mniej więcej w odstępie roku. Jechało się na dwa tygodnie jednego roku, potem rok była praktyka własna, gdzie ja już prowadziłam zajęcia. Potem jechało się znowu na drugi etap, kiedy to zdawało się egzaminy i dostawało się certyfikat.” 
Oprócz zajęć praktycznych prowadzonych na początku przez Tadeusza Paska, wykłady teoretyczne prowadzone były m.in. przez takich specjalistów jak wybitny pedagog Andrzej Szyszko-Bohusz czy ceniony psycholog i socjolog religii Tadeusz Doktór.
Tadeusz Pasek równolegle uczestniczył w przedsięwzięciach mających na celu zastosowanie jogi jako formy rehabilitacji w leczeniu nerwic. Od początku lat 70. we współpracy z Poradniami Zdrowia Psychicznego dla Studentów prowadził zajęcia jogi na letnich obozach dla osób ze schorzeniami nerwicowymi, między innymi w Chłapowie, Jastrzębiej Górze i Karwi. Propagowany przez dr Joannę Flatau nowatorski program terapeutyczny turnusów oprócz jogi obejmował także zajęcia z choreoterapii (z Zofią Aleszko) i muzykoterapii oraz elementy psychoterapii grupowej prowadzone przez Andrzeja Samsona.
Kontynuacją wykorzystania ćwiczeń opartych na systemie jogi do rehabilitacji pacjentów psychiatrycznych była praca rehabilitanta w zakresie psychokinezyterapii w Wojewódzkim Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Lubiążu pod Wrocławiem. W latach 70. istniały tam specjalne oddziały dla osób uzależnionych, których terapię nadzorował charyzmatyczny ordynator dr Zbigniew Thiele. Reprezentował on pionierskie w Polsce podejście do leczenia uzależnień od substancji psychoaktywnych. Dr. hab. Lesław Kulmatycki, profesor nadzwyczajny Katedry Nauk Humanistycznych i Promocji Zdrowia na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, wspomina, jak poznał Tadeusza Paska właśnie w Lubiążu. „Przyjął mnie taki lekko zgarbiony, chudy Tadeusz. Przyjął mnie kaszą i zsiadłym mlekiem, bo mówił, że on tylko zsiadłe mleko i kaszę je. To było lato, może lipiec 1975 roku”. Wyjaśnia także, dlaczego joga czy eksperymentalne warsztaty z udziałem aktorów z teatru Grotowskiego, czy Eugenio Barba z „Odin Teatret” tak doskonale wpisywały się w tę formułę: „Pacjenci w Lubiążu to byli specyficzni ludzie. Idea Thielego była taka, że to nie jest kwestia tego, że oni są uzależnieni. To jest sprawa słabej woli. On uważał, że trzeba im pokazać, co może być ich pasją życia, silniejszą od tego uzależniacza. Czyli – dać im coś, co ich wciągnie pozytywnie. Dlatego on wierzył, że wyprawy górskie, wspinaczki, żagle czy joga, że to mogło być takim zamiennikiem. Dać coś, co ich wciągnie. To byli ludzie mający 21, 22 lata. Stojący na początku swojego życia.” Gdy w 1975 r. Tadeusz Pasek opuścił Lubiąż, aby podjąć pracę w Klinice Psychiatrii Akademii Medycznej w Poznaniu, jego miejsce w szpitalu zajął Lesław Kulmatycki.
Prowadzona przez Tadeusza Paska przez ponad pół dekady pracownia psychokinezyterapii w Klinice Psychiatrii Akademii Medycznej w Poznaniu funkcjonuje do dziś. Dalej odbywają się tu ćwiczenia ruchowe i rekreacyjne oraz zajęcia relaksacyjne dla pacjentów. Zespół lekarzy, psychologów i rehabilitantów wciąż pamięta ekscentrycznego mgr Paska, który aplikował pacjentom indyjskie ragi, uczył jak robić „świerszcze” i „pół-świerszcze” i witał dzień z „suryanamaskar”. Rehabilitacja ta widać była skuteczna, skoro referat naukowy autorstwa Tadeusza Paska, opisujący doświadczenia zespołu rehabilitantów w leczeniu nerwic przy zastosowaniu ćwiczeń relaksowo-koncentrujących został przyjęty na VI Światowy Kongres Medycyny Psychosomatycznej, który odbywał się we wrześniu 1981 r. w Montrealu. W wywiadzie udzielonym z tej okazji dla Radio Kanada Tadeusz Pasek stwierdził: „Adaptowane przez nas metody wprowadzone do rehabilitacji psychiatrycznej pod nazwą psychokinezyterapii, jak również do rekreacji i profilaktyki w formie nowej koncepcji ośrodków „wyciszania”, czyli ośrodków tych ćwiczeń dających przede wszystkim spokój, równowagę i odporność antydepresyjną, stały się pewnym novum na kongresie, tak więc moje wystąpienie uważać należy jako duży sukces. Jest to przede wszystkim sukces naszego zespołu, a nie mojej osoby.” Podkreślił także kwestię adaptacji kulturowej systemu jogi: „Hindusi dali koncepcję, przetłumaczyli, „odtajnili” najważniejsze dla nas techniki, zasady, natomiast problem adaptacji - i kulturowej, i dla danego kraju - to już jest domena specjalisty krajowego, ale specjalisty, który powinien być przeszkolony w Indiach, względnie powinien zetknąć się z dobrą szkołą indyjską”.
Pasek
Ostatni etap: Kanada
Wprowadzony w Polsce w 1981 r. stan wojenny zastał Tadeusza Paska w Kanadzie. Nigdy już na stałe nie wrócił do kraju, choć cały czas utrzymywał kontakt ze swoim uczniami i współpracownikami, starając się na bieżąco śledzić, a nawet wpływać na rozwój jogi w „nowej” Polsce. W liście z 1991 r. wysłanym z Toronto do swoich uczniów w kraju komentuje m.in. rozwój jogi wg szkoły BKS Iyengara: „Jeśli chwyta to młodzież i ćwiczą z zapałem (młodzi lubią ruch), lepsze to niż leniuchowanie i narkotyki. Ale wątpliwe, by tym dojść do sedna jogi, tzn. obniżonej wentylacji i RQ, tzn. zwiększonej asymilacji prany-bioplazmy, obiektywnie już mierzonej aparaturowo. Jak wiecie, efekty” uzyskuje się tylko systematyką przy odpowiedniej dominancie psychicznej, tzn. aspekcie wyciszeniowo-medytacyjnym.”
W Kanadzie Tadeusz Pasek współpracował z prof. J.V. Danielem, specjalistą w zakresie wychowania fizycznego i promocji zdrowia w Zakładzie Nauk Behawioralnych Wydziału Medycznego na Univeristy of Toronto, w dalszym ciągu rozwijając ideę zastosowania ćwiczeń relaksowo-koncentrujących, m.in. do przezwyciężania stresu oraz jako formy aktywności dla osób starszych.
26.03.2011 r. w „Głosie Wielkopolskim” został opublikowany nekrolog: ”Zawiadamiamy, że w dniu 22 marca 2011 zmarł w Toronto nasz drogi Mąż, Ojciec, Brat i Szwagier, Ś.P. Tadeusz Pasek, Sodalis Marianus, Żołnierz AK ps. Krzysztof. Pogrążona w smutku Rodzina”. Urna z jego prochami została pochowana w kwaterze AK, na cmentarzu Junikowo w Poznaniu.”
 Tadeusz pasek
Tadeusz Pasek stworzył system „ćwiczeń relaksowo-koncentrujących” zainspirowany własnymi doświadczeniami oraz wiedzą zdobytą podczas pobytu na stypendium jogowym w Indiach, w oparciu o wybrane pozycje statyczne, sekwencje dynamiczne, uzupełnione o praktyki oddechowe, elementy medytacji i relaksacji. Promował go konsekwentnie przez całe życie, począwszy od końca lat 60., aby skutecznie realizować założone przez siebie cele, które obejmowały:
1) wprowadzenie regularnych zajęć jogi w polskich miastach (w ramach klubów osiedlowych, ognisk TKKF, domów kultury),
2) stworzenie pod egidą ZG TKKF systemu kształcenia i certyfikacji dla instruktorów ćwiczeń relaksowo-koncentrujących,
3) promowanie dobroczynnego i prozdrowotnego działanie jogi poprzez książki, artykuły w prasie, programy telewizyjne, pokazy i wykłady,
4) wykorzystanie praktyki asan i technik relaksacyjnych w ramach terapii psychiatrycznej jako rehabilitacji dla osób cierpiących na nerwicę i stany nadpobudliwości psychicznej,
5) promowanie jogi jako przedmiotu badań naukowych i akademickich.
Nigdy nie dokończył rozpoczętego doktoratu i choć wiele publikował, to lista jego znaczących prac naukowych nie jest zbyt długa. Jednak to, co pozostawił po sobie jako spuściznę jest naprawdę imponujące. Zainspirował wielu ludzi. Niejeden wspomina go jako przewodnika, który pojawił się w trudnym momencie życia. Dawni uczniowie, podążając za jego inspiracją, dziś zajmują się naukowo różnymi aspektami jogi, począwszy od aspektu fizjologicznego, przez rekreację, psychologię, psychiatrię, pedagogikę, aż po promocję zdrowia. Wielu z nich w swoich dziedzinach osiągnęło stopnie naukowe na poziomie doktorów lub profesorów. Inni, zainspirowani „jogą Paska” dalej rozwijali się na swojej jogowej ścieżce i dziś są uznanymi autorytetami jogi w Polsce.
Poznański Uniwersytet Trzeciego Wieku szczyci się tym, że joga jest w programie ich działalności od samego początku, gdy Tadeusz Pasek wprowadził ją 35 lat temu.
Sama zaczynałam swoją przygodę z jogą w 1989 r. w jednym z ośrodków na Winogradach w Poznaniu stworzonych przez Tadeusza Paska, a moi pierwsi nauczyciele byli jego uczniami. Miałam też okazję dwukrotnie go spotkać, gdy odwiedził swój ośrodek przy okazji wizyty w kraju. Zdecydowanie był wizjonerem. Gdy na początku lat 90. ćwiczyliśmy jeszcze w ciasnych, ponurych piwnicach zaadaptowanych przez Spółdzielnię Mieszkaniową na działalność społeczną, on roztaczał wizje zajęć jogi prowadzonych w nowoczesnych salach, klubach fitness, w ramach działalności komercyjnej. Wtedy było to nie do pomyślenia, dziś jest oczywiste.
Niektóre jego działania oceniane z dzisiejszej perspektywy mogą wydawać się trochę szalone, może naiwne, na pewno wizjonerskie. Warto pamiętać, że w czasach, gdy dostęp do informacji był ograniczony, nie było książek, prasa, radio czy telewizja w okrojony sposób stanowiły źródło wiedzy popularnonaukowej o świecie, kontakty z zagranicą były utrudnione, korespondencja wymieniana drogą tradycyjnej poczty często z różnych przyczyn zawodziła, nie było dostępnych tak oczywistych dziś narzędzi jak ksero, skanery, drukarki, edytory teksu, nie mówiąc już o wyszukiwarkach internetowych czy portalach społecznościowych, to rzeczy, które dziś załatwiamy kilkoma kliknięciami klawiszy na klawiaturze komputera, wtedy wymagały nieprzeciętnej skrupulatności i wytrwałości. Na swoje czasy Tadeusz Pasek wykonał kawał dobrej roboty. Bezcennej.
Według dzisiejszej nomenklatury można powiedzieć, że działał zgodnie z najlepszymi procedurami nowoczesnych korporacji. Miał wizję i misję. Wiedział dokładnie, jakie są cele i co musi, a co może zrobić, aby je osiągnąć. Dysponując bardzo ograniczonymi środkami był mistrzem tworzenia wizerunku, badania rynku, prowadzenia marketingu i kreowania popytu. Był też doskonałym specjalistą od zasobów ludzkich. Trafnie potrafił ocenić kompetencje i predyspozycje, aby wybrać osoby, które po krótkim przeszkoleniu były w stanie kontynuować i rozwijać jego pracę. Był też sprawnym menadżerem, który umiejętnie rozdzielał i delegował obowiązki. System motywacyjny też działał nienajgorzej, skoro większość ludzi angażowała się w te działania na zasadzie pracy społecznej. A pracoholizm był skutkiem ubocznym jego absolutnego oddania się idei, której poświęcił życie. Jego zasługi dla promowania i rozwijania jogi w Polsce w tamtym czasie są niepodważalne.
Niestrudzony propagator, magnetyczny mówca i urodzony gawędziarz (nazywany przez swoich uczniów „gadu-joga” lub „gadu-guru”) stworzył w Polsce podstawy szeroko rozumianej jogi.
iwona KozlowiecIwona Kozłowiec – tłumaczka i podróżniczka. Ukończyła studia podyplomowe w zakresie psychosomatycznych praktyk jogi na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, prowadzonych pod okiem Prof. Leszka Kulmatyckiego. W 2009 ukończyła także kurs dla nauczycieli jogi wg tradycji Swamiego Sivanandy. Jej przygoda z jogą zaczęła się jeszcze w latach 90-tych, w Ośrodkach Ćwiczeń Relaksowo-Koncentrujących założonych w Poznaniu przez Tadeusza Paska, jednego z prekursorów jogi w Polsce.
Tekst na podstawie artykułu, który ukazał się w wydawnictwie: "Przestrzeń", Nieregularnik 8/2016, pismo Stowarzyszenia Trenerów i Praktyk Relaksacji we współpracy z Zakładem Promocji Zdrowia i Technik Relaksacyjnych AWF we Wrocław (str. 7-21)
 
Przypisy
1) Prof. Julian Aleksandrowicz razem z prof. Stanisławem Cwynarem byli autorami opublikowanej w 1966 r. 38 stronicowej broszury pod tytułem „Relaks” (współautorem drugiego uzupełnionego wydania z 1976 r. był Andrzej Szyszko-Bohusz). Publikacji tej towarzyszyły dwie płyty z nagraniem sesji relaksacyjnej: tekst odprężający czyta Halina Mikołajewska, tekst usypiający czyta Gustaw Holoubek. Publikację tę autorzy przygotowali dla pacjentów sanatorium w Żegiestowie, gdzie zamiast tabletek na uspokojenie proponowali trening autogenny metodą Schultza i Jacobsona. W ten sposób chcieli pomóc swoim pacjentom złagodzić skutki stresu, o którym pisali w swojej broszurce.
2) W 1966 r. założycielka Bihar School of Yoga, Ma Yogashakti odwiedziła podczas swojej podróży po Europie szkołę jogi Maliny Michalskiej w Warszawie. Po zapoznaniu się z metodą nauczania i techniką wykonywania ćwiczeń przez Malinę Michalską, Ma Yogishakti zakwalifikowała jej studium do International Yoga Fellowship Movement. Natomiast w styczniu 1967 r. w Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Indyjskiej w Warszawie, ambasador Indii dr N.V. Rajkumar wręczył Malinie Michalskiej dyplom upoważniający ją do prowadzenia szkoły Hathajogi z ramienia Bihar School of Yoga (Źródło: Hathajoga dla wszystkich (s. 2), Malina Michalska, 1972, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa).
3) Fragment referatu Tadeusza Paska przedstawionego na XXXIII Zjeździe Naukowym Psychiatrów Polskich, Kraków, 24-25.06.1979 r.
 
Bibliografia
  • Kisielewski, S. (1998). Dzienniki. Pisma wybrane. Iskry.
  • Lutosławski, W. (1909). Rozwój potęgi woli przez psychofizyczne ćwiczenia według dawnych aryjskich tradycji oraz własnych swoich doświadczeń podaję do użytki rodaków.
  • Michalska, M. (1972). Hathajoga dla wszystkich. Warszawa PZWL
  • Nasiukiewicz, K. (1980). Joga. Wszystko o... Krajowa Agencja Wydawnicza.
  • Romanowski W. (ed.), Wiśniewska-Roszkowska K., Grochmal S. Pasek T., (1973). Teoria i metodyka ćwiczeń relaksowo-koncentrujących. Warszawa PZWL (4 i 5 ed. przez S. Grochmal).
  • Romanowski W., Pasek T., Szwarc H., Gradowska T., Turos B., Sikora J., Roniker A., Kochasz J., Eberhardt A., Jasser S. (1969). Próba fizjologicznej i psychologicznej oceny wpływu na organizm ćwiczeń według systemu jogi, Wychowanie Fizyczne i Sport, 3, 139-170.
  • Sedlak, W. (1985). Życie jest światłem. PAX.
  • Swami Kuvalayananda, Vinekar S. (1970). Joga. Indyjski system leczniczy. Warszawa PZWL.
dziękujemy za udostępnienie artykułu.
 
Opublikuj na:
  
kalendarium wydarzeń
Poprzednie
Sierpnia 2017
Następne
PWŚCPSN
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 
pokaż wszystkie
więcej
pokaż wszystkie
Partnerskie szkoły jogi
  

Partnerzy portalu
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

  
Joga Portal - Pierwszy, ogólnopolski serwis joga-joga.pl - Kraków - Poznań - Wrocław - Trójmiasto - Lublin
Wakacje z joga, wakacyjne kursy jogi oraz wyjazdy organizowane przez szkoły Jogi z całej Polski. Wyszukiwarka szkół jogi: Kraków, Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Lublin a także wiele innych miast z całej Polski. Pozycje jogi, joga na DVD, książki o jodze,joga-sklep, forum a także medytacja, ajurweda, kursy rozwoju oraz masaż tajski. Najnowsze wydarzenia, pytania oraz odpoweidzi, wywiady oraz joga w ciąży i joga dla dzieci - Indie i joga w Indiach a także abc jogi i wakacje z jogą podróżowanie po Azji