Dołącz do nas na
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA


Wydawanie książek jest moją misją. Z Rafałem Gadomskim rozmawia Justyna Moćko.

  • sobota, 5 października 2013
  • autor: Justyna Moćko
Jak to jest wydawać książki o tematyce jogicznej? Jak je wybierać? O powstaniu wydawnictwa, książkach jogicznych, planach wydawniczych rozmawiam z w właścicielem wydawnictwa Tedson Rafałem Gadomskim (JM)
 
Opowiedz o swoim wydawnictwie Tedson.
Wydawnictwo powstało w zasadzie w 2007 r wraz z ukazaniem się ”Anatomii hatha jogi”. Ja traktuję ten moment jako początek działania wydawnictwa, choć pierwsze wydanie „Anatomii” wyszło pod egidą innej firmy. Dopiero później założyliśmy działalność gospodarczą. W międzyczasie zdążyła się zmienić struktura własności – na początku działałem ze wspólnikiem, Marcinem Teodorczykiem, a od 2012 przejąłem firmę na własność.
 Wydawanie książek jest moją misją. Z Rafałem Gadomskim rozmawia Justyna Moćko
Skąd pomysł na wydawanie książek dotyczących jogi?
To był całkowity spontan. W 2005 roku przywiozłem sobie „Anatomię hatha jogi” w wersji angielskiej z Helsinek To było niesamowite doświadczenie, mieć taką książkę w ręku, porównywalne z momentem, kiedy czytałem po raz pierwszy „Światło jogi” Iyengara.
W tym czasie już od 10 lat prowadziłem zajęcia, miałem za sobą rok praktyki w Akademii Hatha Jogi Sławka Bubicza, dużo czytałem, bo ja zawsze dużo czytałem, zresztą jedną z zasad krija jogi jest rozwój poprze studia, badanie i lekturę, czyli „swadjaja”.
Po przeczytaniu „Anatomii” stwierdziłem, że jest napisana bardzo trudnym angielskim językiem medycznym i że super byłoby ją móc przeczytać po polsku. Mój wspólnik zapytał, czy ja bym tej książki nie przetłumaczył. Powiedział, że gdybym ja ją przetłumaczył, to on weźmie na siebie wszystkie sprawy związane z wydaniem tej książki. Pracował za granicą, miał trochę odłożonych pieniędzy, bo trzeba było zainwestować, trochę się znał na tych rzeczach, bo był po SGH. Ja miałem za sobą studia językowe, doświadczenie w tłumaczeniu, więc pomyślałem, spoko, czemu nie. 14 miesięcy zajęło mi przetłumaczenie całej książki, razem z indeksami. Pracowałem dzień w dzień, po parę godzin dziennie, czasem dłużej. No i udało się. Książka się ukazała. To było niesamowite wydarzenie, bo tak naprawdę ta książka powstała „w garażu” tak, jak pierwszy Mac.
Ponieważ książka okazała się sukcesem i, jak na tą niszę, w miarę dobrze się sprzedawała, postanowiliśmy z Marcinem kontynuować. On założył działalność gospodarczą. Były trudniejsze momenty, raz czy dwa razy myśleliśmy, żeby zamknąć działalność, ale w sumie wszystko szło do przodu. W pewnym momencie Marcin się trochę zmęczył, bo jego doświadczenie było inne, nie do końca ogarniał specyfikę branży. Ja w międzyczasie skończyłem studia podyplomowe związane z działalnością wydawniczą i przejąłem wydawnictwo.
Teraz realizuję własne plany, własną wizję wydawniczą, która w zasadzie od początku mi przyświecała, czyli wzbogacanie rynku literatury jogicznej o inne pozycje niż te związane z jogą Iyengara. Chodzi mi o naprawdę profesjonalne książki, jakie są choćby w Stanach, tłumaczące jogę na sposób nie wschodni, ale nasz, zachodni, pobudzające do myślenia i do rozumienia jogi inaczej, do spojrzenia na praktykę w innym świetle. Mnie dość dużo czasu (chociaż ja uważam, że mam dość dobre zdolności rozumowe) zajęło zrozumienie systemu wschodniego prezentowanego przez autorów indyjskich, rozeznanie się, o co w tym wszystkim chodzi: kanały energetyczne, systemy. Oni mówią prana, nadi, czakramy itd. – gdzie to jest w człowieku, czy to jest niewidzialne? Czy to jakiś inny system od naszych, o których uczono nas od dziecka? Czy na Wschodzie ludzie Bóg stworzył innych ludzi?? Dopiero korelując to z wiedzą zachodnią, anatomiczną, psychologiczną zacząłem powoli wypracowywać taki koherentny model i zacząłem rozumieć jogę na nowo
 Wydawanie książek jest moją misją. Z Rafałem Gadomskim rozmawia Justyna Moćko
 Wydałeś „Asztangajoga bez tajemnic”. Bardzo oryginalna oprawa.
To była ciężka praca i wizja kilku osób oraz fachowość naszych współpracowników. Ten rodzaj oprawy bocznej zaproponowała nam drukarnia. To jest fajne, to lubię: jeśli się pracuje z profesjonalistami, to każdy może wnieść coś swojego.
 
Ważną książką była wydana przez ciebie „Joga i psychoterapia”. Jakie jeszcze książki wydałeś?
„Wegetarianizm” Marii Grodeckiej wznowiliśmy. W międzyczasie wyszła książeczka w ”Poszukiwaniu siebie”, ale ona się w ogóle nie sprzedała. Zgłosiła się do nas z tą książką pani Ula Molenda, która jest podróżniczką, joginką, i takim dobrym duchem. Ona była poprzednio fatalnie wydana przez jakiegoś wydawcę amatorskiego. My stwierdziliśmy, że można spróbować. Okazało się, że książka nie była hitem. W Polsce jest jednak rynek na takie stricte poradniki nie na lżejszą literaturę. Może gdybyśmy mieli inny system dystrybucji trafiający do ludzi spoza branży, to może ona by się sprzedała. Ale nie wiem, bo nie mamy takiego systemu.
Wydawanie książek jest moją misją. Z Rafałem Gadomskim rozmawia Justyna Moćko 
Jaki macie system dystrybucji?
System dystrybucji opiera się głównie o to, co jest dostępne w branży, szkoły jogi, portale specjalistyczne takie jak joga-joga. W tej chwili pojawiły się czasopisma, z którymi wiąże duże nadzieje. Nie stać nas na to, żeby wejść do Empiku, Matrasu, bo na to są potrzebne duże nakłady, duże inwestycje, a zwrot kapitału jest bardzo długi – taka specyfika branży.
 
Jak szukasz książek, które chcesz wydać?
Bardzo dużo się ludzi do mnie zgłasza z propozycjami. Część książek sam wyszukuję, mam dobre rozeznanie. W przypadku poszczególnych tytułów było tak: „Wegetarianizm” namierzył Marcin, „Asztangajoga bez tajemnic” była wynikiem wnikliwego badania: zapytaliśmy wielu instruktorów asztangi, uczniów, nauczycieli, która książka nie przetłumaczona na polski im się najbardziej podoba. Wszystkie zaproponowane książki przejrzeliśmy, wybraliśmy tą, która miała najwięcej głosów i która nam się najbardziej podobała. Wybór padł właśnie na Sweeneya.
W przypadku pozostałych książek przyświecała nam ta idea, o której wspomniałem, czyli budowania nowego sposobu pojmowania jogi, wychodzącego poza utarte schematy i klimaty.
Ostatnio pracuję nad wznowieniem serii Yogiego Ramacharaki, książki są w nowym opracowaniu, przeredagowane, można powiedzieć, że na nowo przetłumaczone, bo wprowadziliśmy bardzo dużo zmian.
Pierwsze wydanie tej serii ukazało się przed wojną i książki Yogiego Ramacharaki były u nas dosyć popularne i zawsze, kiedy pojawiają się na aukcjach internetowych mają duże wzięcie. Jako seria nie były jednak nigdy wznawiane po wojnie. Nikt też dotychczas nie pokusił się, żeby je opracować na nowo.
Yogi Ramacharaka jest klasykiem, który na Zachodzie inspiruje wielu autorów, jest często cytowany. Przed wojną były wydane jako seria 6 jego książek. Chciałem wskrzesić tę tradycję. No bo to jest również część naszej polskiej tradycji jogi. Uważam, że te książki powinny być w normalnej sprzedaży, tak jak w każdym normalnym kraju. To było moje wielkie marzenie, żeby wskrzesić te serię, te książki. Wspaniale opisują świat jako mistyczne dzieło Stworzyciela. Lektura tych książek jest po prostu niezapomnianym przeżyciem.
 Wydawanie książek jest moją misją. Z Rafałem Gadomskim rozmawia Justyna Moćko
Powiedz coś więcej o tej serii:
Pierwsza książka z serii to „Filozofia jogi i nauka tajemna”. Przed wojną była wydana pod tytułem „Filozofia jogi i okultyzm wschodu”. Opisuje świat astralny. Pamiętam, że, kiedy byłem dzieckiem, zawsze zadawałem mnóstwo pytań i wszystkim się interesowałem: życiem po życiu (była kiedyś taka książka o ludziach, którzy przeżyli śmierć kliniczną), duchami, jasnowidzeniem i mnóstwem takich ciekawostek. Ta książka właśnie o tym traktuje. Opisuje, jak wygląda świat, którego nie postrzegamy naszymi oczami, ale który jest obok nas. Świat duchów, świat życia po śmierci, świat aury, świat leczenia pranicznego itd.
Drugi tom „Hatha-joga” opisuje to, jak działa człowiek i jak sprawić, żeby działał dobrze, długo i wydajnie. Czyli opisuje z jednej strony mechanizm pracy organizmu. Jak na ten czas, w którym książka była wydana w Stanach Zjednoczonych w 1904 roku, mogę powiedzieć, że wiedza Ramacharaki była nadzwyczaj kompletna i przekraczała wiedzę wielu naszych dzisiejszych specjalistów od zdrowia, co powoduje, że książka jest ciągle aktualna. A poza tym opisane są w niej proste i naturalne metody zachowania systemu w zdrowiu, czyli w jaki sposób jeść, oddychać, jak ćwiczyć, jak leczyć się, jak wspomagać leczenie wpływając na umysł nieświadomy. Wszystko napisane prostym, ładnym językiem. Mnóstwo ciekawych rzeczy, mimo, że wydaje nam się, że już wszystko wiemy i tak można się jeszcze wiele nauczyć z tej prostej książki.
Wydawanie książek jest moją misją. Z Rafałem Gadomskim rozmawia Justyna Moćko
Trzecia książka ukaże się już wkrótce. Będzie miała tytuł „Ścieżki jogi”. To w oryginale nazywało się „Drogi dojścia jogów indyjskich” ale uznałem, że to dziwny tytuł. To jest książka, która w części jest komentarzem do takiego dziełka przedwojennej autorki ezoterycznej pt. „Światło na ścieżce” (Light on the path) , które zawiera kilkadziesiąt aforyzmów, bardzo interesująco interpretowanych przez Ramacharkę. W drugiej części opisuje najważniejsze ścieżki jogiczne: karma-jogę, bhakti-jogę dźniana- jogę, radża-jogę i pisze to w sposób mistrzowski. Przedstawia je w sposób taki, jakimi są one naprawdę. Zwłaszcza opisuje wspaniale karma-jogę. Sam Yogi Rama był niesamowicie pracowitym człowiekiem, prawnikiem, pisarzem. Yogi Ramacharaka to jest jeden z jego licznych pseudonimów, pod którymi przez całe swoje życie opublikował kilkadziesiąt dzieł.
Czwarta i piąta książka są rozwinięciem dwóch ścieżek jogi: dżniana-jogi i radża-jogi. To są książki bardzo głęboko zaawansowane w warstwie filozoficznej. „Radża-joga” jest niesamowitym podręcznikiem programowania umysłu. Jest w niej napisane wszystko o umyśle, co należy wiedzieć, w jaki sposób na niego wpływać, w jaki sposób kształtować swoje myślenie podświadome bo okazuje się, że to, co myślimy normalnie, świadomie jest tylko drobną cząstką tego, co jest w naszym umyśle. Natomiast większość procesów odbywa się w obszarze podświadomym i możemy na nie wpływać, możemy je kształtować, możemy umysł programować i sprawiać, żeby działał tak, jakbyśmy tego chcieli, żeby rezultaty tego działania były pożądane, a nie przypadkowe.
Dżniana-joga opisuje w bardzo prosty, ale niesamowicie wnikliwy sposób cały świat jaki znamy i jakiego nie znamy, w całej jego złożoności, wielowarstwowości nieskończonej. To jest książka o inteligencji w najróżniejszych jej przejawach.
Natomiast ostatnia z książek jest tą, która ukazała się jako pierwsza przed wojną zarówno w Stanach i w Polsce – „Nauka o oddechu”. To jest taki krótki podręcznik o sztuce oddychania. Sam ją tłumaczyłem, bo nie miałem dostępu do tekstu, ciężko go było dostać czy po polsku w Internecie, czy w antykwariatach.
 Wydawanie książek jest moją misją. Z Rafałem Gadomskim rozmawia Justyna Moćko
Jakie masz jeszcze plany wydawnicze?
Ukazała się wspaniała książka, podręcznik do medytacji Swamiego Ajayi. Nazywa się „Medytacja. Psychologia jogi w praktyce”. To jest z kolei książka, która kontynuuje tą linię tłumaczenia jogi na sposób zachodni. Sam Swami Ajayi pochodzi z Himalayan Institute, jest jednym z współautorów „Jogi i psychoterapii”. Jest psychologiem, psychoterapeutą, jednocześnie nauczycielem jogi. Temat medytacji opracował od strony bardzo zachodniej, poruszając wszystkie obszary, o które zahacza medytacja jak np. modlitwa. Oprócz tego opisał całą stronę praktyczną medytacji czyli to, jak praktykę przełożyć na życie. Natomiast niewiele jest tam teorii jogicznej czyli tej rozbudowanej, filozoficznej warstwy.
Książka jest po prostu praktyczna, czyli są tam porady: w jaki sposób, o której medytować, jak przygotować sobie miejsce do medytacji, jakie stosować dodatkowe procesy wspomagające medytację, jak się łączy medytacja indyjska z systemami medytacji zachodniej, jak można wyciągnąć maksimum korzyści z medytacji i jak je zastosować w życiu dla swojego rozwoju. Bardzo ładny podręcznik, bardzo ładnie wydany, ma wspaniałą okładkę. Kiedy zobaczyłem ten projekt, od razu się w nim zakochałem ;-) Myślę, że się będzie podobać. Wiem, że jest sporo podręczników do medytacji ale też wiem, że sporo z nich jest niepraktycznych, natomiast ten jest bardzo praktyczny.
Poza tym ukazało się wznowienie „Anatomii hatha jogi” w wersji z kolorowymi rycinami. Zrobiliśmy bardzo dużo zmian bo wszystkie obrazki trzeba było poprawić. W książce są kolorowe ryciny i czarno-białe zdjęcia.
Wznowiłem „Wegetarianizm” w twardej oprawie, na jaką ta książka z pewnością zasługuje, zrobiłem też mały lifting okładki.
Wydawanie książek jest moją misją. Z Rafałem Gadomskim rozmawia Justyna Moćko
Jestem bliski ukończenia prac nad niezwykłą, bardzo fajną książką o żywieniu Mariusza Maksymiliana Jasionowskiego, Mariusz jest podróżnikiem i badaczem stylów żywienia. Przetestował na sobie wszystkie możliwe sposoby odżywiania alternatywnego takie, które znamy i takie, których nie znamy. Opisuje tą swoją przygodę. Bardzo wciągająca lektura o podróży przez świat jedzenia i niejedzenia jako jedno.
I to wszystkie plany na ten rok. Jeśli chodzi o przyszłość, interesują mnie kierunki, które jeszcze nie są wystarczająco dobrze opisanie. Mam na oku kundalini-jogę, na pewno w przyszłym roku ukaże się Winjasa-krama” Sriwatsy Ramaswamiego. Uważam, że styl jogi zaczyna się robić popularniejszy, jeśli pojawia się do niego literatura. Podjąłem też współpracę z fundacją Vivaswan, której jednym z celów jest zachowanie i promowanie spuścizny tłumaczeniowej p. Anny Rucińskiej, najwybitniejszej polskiej tłumaczki z sanskrytu. Więc pewnie sukcesywnie będą się ukazywać u nas w sprzedaży napisane przez nią książki.
 
Wydajesz książki papierowe. Czy myślisz o książce elektronicznej?
Tak, myślę, że w przyszłym roku się tym zainteresuję. To wymaga trochę czasu, podpisania dodatkowych umów, przygotowanie książek w wersji elektronicznej. Na razie mam bałagan z wersjami papierowymi bo wyszło nowe logo, muszę zmieniać okładki. Chcę mieć to zamknięte i mieć książki w takiej postaci, żeby móc je tylko dodrukowywać i nie musieć nic w nich zmieniać. Wtedy będę się mógł zająć wersją elektroniczną. Zdaję sobie sprawę, ze to jest przyszłość książek, również książek do jogi., chociaż póki co w Polsce, z tego co słyszałem od większych wydawców, ebooki nie podnoszą znacząco wysokości sprzedaży.
 
Co sądzisz o rynku książki w Polsce? Mając na uwadze, że ponad 60% Polaków w ciągu ostatniego roku nie przeczytała ani jednej książki, a liczba czytelników aktywnych, (którzy przeczytali więcej niż 6 książek) stanowi zaledwie 11 % (dane za 2012 r) Jak oceniasz perspektywy rynku książki jogicznej w Polsce?
Ja uważam, ze rynek literatury jogicznej będzie się rozwijał. Uważam, że w Polsce jest dopiero początek zainteresowania jogą. Między innymi ze względu na brak dostatecznej literatury.
 
Można powiedzieć, że joga w Polsce ma mniej więcej 30 lat (liczę od powrót Sławka z Indii i rozpowszechnieniu jogi Iyengara)
Tak, powiedzmy, że przez te 30 lat rozwijała się praktyka. Do lat 90-tych, do wydania książki „Światło jogi„ Iyengara nie było jakieś wielkiego bumu. Obecnie inne style jogi, oprócz Iyengara, raczkują. Asztanga zyskała sobie jakąś popularność. Zobacz, jak to wygląda na Zachodzie, nie mówię o Stanach Zjednoczonych tylko o Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji . Kwitną wszystkie możliwe style i szkoły. Jest pełno literatury, różne czasopisma. Styl Iyengara wcale nie jest tam najważniejszy. Wygląda to zupełnie inaczej. Myślę, że bum na jogę w Polsce zacznie się i joga się będzie rozwijać, rozwijać i rozwijać.
Ja mam misję - chcę promować jogę, przyczyniać się do jej rozwoju. Uważam, że wraz z rozwojem zainteresowania jogą będzie się tez rozwijała rynek książki bo jogini to są z zasady ludzie czytający, a jedną z zasad jogi jest rozwój poprzez naukę i pogłębianie wiedzy.
 
Nie zgadzam się z Tobą. Jednym z najbardziej znanych powiedzeń Pattabhi Joisa jest powiedzenie, że joga to 99% praktyki a 1 % teorii…
To prawda ale ten 1 % teorii jest również ważny jak te 99 % praktyki. To chodzi o czas, jaki się poświęca na to, a nie o ważność tego zagadnienia, że powinnaś spędzać 1 % na czytaniu a 99 % na praktyce. Jeżeli ćwiczysz po 1-2 godziny dziennie, to również co najmniej kilka godzin w miesiącu powinnaś poświęcić na czytanie literatury jogicznej. Też pamiętajmy, że powiedział to Pattabhi Jois, a to nie był człowiek, który stawiał na literaturę. Jego książka „Joga mala” to raczej kiepski tytuł. Nie zgłębia w żaden odkrywczy sposób istotnych dla jogina zagadnień filozoficznych. Joga to sztuka umysłu, a nie gimnastyka, czy wojskowa musztra. Jogin jest filozofem, to człowiek, który bada wszechświat i stara się przeniknąć jego tajemnicę. Mnie bliższa od filozofii Pattabhiego Joisa jest myśl Patańdżalego.
Zresztą jestem raczej optymistą, inaczej bym nie prowadził wydawnictwa. Wierzę, w to, co robię, wierzę, że ma to sens, wierzę, że żeby coś zaistniało, ktoś musi to stworzyć. Żyjemy w świecie, który wydaje się być kompletny, i bardzo nas to fascynuje, mamy wszystko. Wystarczy tylko gdzieś iść, zarobić kasę i mamy wszystko podane na tacy. Ewentualnie trzeba poczekać parę lat, na pewno ktoś coś wreszcie fajnego wymyśli, co nam się przyda. Prawda jest taka, że ten świat został zbudowany przez kogoś, przez innych ludzi. Ponieważ w świecie jogi w Polsce jesteśmy dopiero na etapie zalewania fundamentów, więc wierzę w to, że każdy może się przyczynić do jego zbudowania. A ja przestałem już wierzyć w to, że wystarczy poczekać, a świat zbuduje się sam. Trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Wtedy mamy przynajmniej satysfakcję, że choć trochę ten świat wygląda tak, jak byśmy tego chcieli.
 Wydawanie książek jest moją misją. Z Rafałem Gadomskim rozmawia Justyna Moćko
Powiedz nam parę słów o sobie. Twoja droga do jogi to:
Ja miałem taką historię, że mieszkałem jakiś czas (całą szkołę średnią) w Wenezueli. I kiedy powróciłem do Polski w połowie lat 90-tych zetknąłem się z Marcinem Hawryszko, przyjacielem mojego starszego o 7 lat brata, który był instruktorem jogi. Obecnie jest bardziej znany jako nauczyciel krav magi bo był mistrzem sztuk walki i ma swoją własną szkołę. Wtedy prowadził jeszcze zajęcia jogi w fitness klubach. Ja się w to wciągnąłem i zafascynowałem. Jak zobaczyłem książkę Iyengara to oniemiałem. Dość szybko zacząłem mu asystować, a potem samodzielnie prowadziłem zajęcia w fitness klubach. Zacząłem praktykę miałem wieku 18 lat, dość dobrze mi szło, dlatego szybko zostałem asystentem, mniej więcej po 1,5 roku. Oczywiście był problem tłumaczenia, rozumienia, właściwie musiałem sam do wszystkiego dochodzić. Jestem bardzo zadowolony z tego procesu bo nie miałem nic podane, musiałem sam sobie znaleźć. Nie była to joga Iyengara, teraz nawet nie wiem, jak nazywała się ta metoda.
W tamtych czasach, kiedy ja się zacząłem uczyć jogi nauczyciel mi nie mówił, że nie należy barków, łopatek wyciągać do góry, więc ja zmitrężyłem bardzo wiele lat rozciągając się bardzo intensywnie, a nie znając podstawowych zasad budowania siły i zdrowej asany. Dzisiaj czasem zdarza mi się, że spotykam takie osoby, które przychodzą do mnie na zajęcia, które są bardzo elastyczne, widać, że dużo ćwiczyły w zły sposób jogę, bo są rozciągnięte, a mają słabe biodra i lędźwie, więc brakuje im siły, ale nie obwiniają za to swojej nieprawidłowej praktyki, tylko ciebie, jak im o tym mówisz, że głupoty gadasz  Za to m.in. krytykuję metodę Iyengara, ze przywiązuje ludzi do zewnętrznych szczegółów poleceniami typu wyciągnąć wewnętrzną łydkę czy docisnąć paluch stopy, zamiast orientować się ich na budowanie faktycznej wiedzy o człowieku, wewnętrznego odczuwania i siły. Osoby ćwiczące jogę są za często za bardzo skupione na sobie, na swoim ciele, na zewnętrznych, mało znaczących szczegółach technicznych. To musi się zmienić. Joga to stan umysłu, który należy konsekwentnie budować, a nie gimnastyka indyjska w pięciu różnych odmianach.
 
Skąd pasja do tłumaczenia?
Odkryłem ją w sobie sam. Tak naprawdę od zawsze miałem zdolności językowe. Od dziecka bardzo dużo czytałem, szybko się uczyłem języków. W Wenezueli w przeciągu półtora roku nauczyłem się hiszpańskiego, znałem angielski, na studiach, na afrykanistyce nauczyłem się suahili i bardzo dokładnie zgłębiłem angielski. Byłem na profilu literaturoznawczym, a literatura afrykańska, ta najbardziej wartościowa, jest po angielsku, zresztą pisałem pracę mgr o dramatach angielskojęzycznych. Na studiach było sporo tłumaczeń i wdrożyłem się do tematu. Kiedy zacząłem tłumaczyć „Anatomię hatha jogi” to okazało się, że mam bardzo dobrze przygotowany aparat tłumaczeniowy. Dobrze mi to szło, nie męczyłem się i bardzo mi się to podobało. Wcześniej nie tłumaczyłem nic dużego, tylko artykuły, ale okazało się, że tłumaczenie dużych całości też mi idzie. W międzyczasie pogłębiłem wiedzę na temat tłumaczeń, translantologii, językoznawstwa, samej techniki tłumaczenia, redakcji tekstów itp. Ale przede wszystkim ważne było to, że mi się podobało. Teraz, dzisiaj, mimo, że jestem wydawcą, dalej gdzieś głęboko we mnie tkwi pasja tłumacza. Gdybym mógł wybrać sobie, co bym najbardziej chciał robić, gdybym nie miał ograniczeń finansowych, to chciałbym tłumaczyć i redagować książki. Mam bardzo wiele książek do jogi, które chciałbym przetłumaczyć, zresztą pewnie się niedługo zabiorę za tłumaczenie jakiejś książki, bo mam taką potrzebę, żeby sobie potłumaczyć.
 
Wszystkie książki sam tłumaczysz?
Nie, współpracuję np. z Łukaszem Przywóskim, który przetłumaczył „Asztangęjogę bez tajemnic” i „Medytację” Jestem bardzo zadowolony ze współpracy z nim.
Sam redaguję teksty, a korektę robi mi świetna pani Ewa, ze współpracy z nią jestem bardzo zadowolony. Miałem szczęście, że poznałem świetnych grafików. Drukarnia też jest wspaniała, wyprzedzają moje myśli i proponują najlepsze rozwiązania.
  Wydawanie książek jest moją misją. Z Rafałem Gadomskim rozmawia Justyna Moćko
Coś byś chciał dodać?
Chciałby zachęcić wszystkich ćwiczących, pasjonatów jogi, nauczycieli, do tego, żeby spróbowali spojrzeć na wszystko w szerszej perspektywie, żeby wyszli z takiego zafascynowania hatha-jogą, bo hatha-joga jest tylko metodą przepracowania, uwolnienia wewnętrznego potencjału człowieka, ale jak się okazuje (jeśli ktoś czytał „Bhagawadgitę” np. to znajdzie to, o czym mówię), kolejnym stopniem po przepracowaniu wewnętrznego potencjału, uwolnieniu tej siły wewnętrznej, inteligencji jest działanie aktywne, uwolnienie potencjału zewnętrznego, społecznego, którego rozmiar jest nieskończenie większy. To są jakieś geometryczne relacje – potencjał wewnętrzny, a potencjał społeczny. Dużo trudniej jest go realizować. Nie wystarczy być super nieprzeciętnym joginem, robić wspaniałe asany, być świetnie umięśnionym itd. Praca z potencjałem społecznym polega na czymś zupełnie innym – trzeba rozumieć relacje społeczne, problemy innych ludzi, trzeba umieć nie tylko pomagać sobie ale i innym, ale też rozumieć, na czym polega budowanie społeczności i świata, tak, żeby był bardziej harmonijny. Bo tu chodzi o zrealizowanie tego potencjału społecznego czyli zbudowanie harmonii, tak, jak wprowadzamy harmonię w swoim ciele. To jest dużo trudniejsze, bo system jest bardziej skomplikowany. Ten krąg jest z kolei „otoczony” bezkresnym bezmiarem potencjału duchowego, do którego każdy z nas dąży, którego z kolei wartość jest również w stosunku geometrycznym do potencjału społecznego, jak ten do naszego potencjału wewnętrznego. Chciałbym zachęcić ludzi do tego, żeby wyszli bardziej na zewnątrz, pomyśleli o tym, jak wspólnie uczestniczyć, jak budować ten świat. Nie chodzi o to, żeby zbudować świat jogi wokół nas, bo trzeba zrozumieć, że joga jest tylko jego częścią. Umieć znaleźć miejsce dla jogi w świecie, ale jednocześnie budować świat jogi w naszym świecie. To jest bardzo trudne.
Ale chciałbym zachęcić do tego, żeby się nie bać, żeby wyjść, żeby realizować swoje pomysły. Joga to nie tylko szkoły jogi. W Polsce brakuje wszystkiego, w zasadzie, co mogłoby sprawiać ludziom radość i powodować, żeby uczestniczyli wspólnie w większej, ciekawszej społeczności. Tylko jedno jest ważne, że nie można robić niczego na siłę. Nie można nic wymusić na ludziach, jeśli ktoś ma postawę taką, że jest najmądrzejszy i wie, co robić i musi do tego przekonać innych, to znaczy, że jeszcze nie jest gotowy do tego, żeby uwalniać ten potencjał. Bo chodzi o to, żeby umieć dać ludziom radość, żeby umieć im służyć, żeby sprawić, żeby ten nasz świat był po prostu lepszy, żeby umieć ludziom pomóc, umieć pomóc ludziom wyleczyć się z ich problemów, kompleksów, chorób; nie wystarczy po prostu np. postawić ich na głowie, żeby przestali chorować. To jest dużo bardziej skomplikowane. Chciałbym zachęcić do budowania tego świata jogi żebyśmy wszyscy mogli w nim uczestniczyć w większym stopniu .
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Justyna Moćko
Justyna@joga-joga.pl
Warszawa, 03.06.2013
 
Opublikuj na:
  
kalendarium wydarzeń
Poprzednie
Listopada 2017
Następne
PWŚCPSN
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930 
pokaż wszystkie
więcej
pokaż wszystkie
Partnerskie szkoły jogi
  

Partnerzy portalu
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

  
Joga Portal - Pierwszy, ogólnopolski serwis joga-joga.pl - Kraków - Poznań - Wrocław - Trójmiasto - Lublin
Wakacje z joga, wakacyjne kursy jogi oraz wyjazdy organizowane przez szkoły Jogi z całej Polski. Wyszukiwarka szkół jogi: Kraków, Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Lublin a także wiele innych miast z całej Polski. Pozycje jogi, joga na DVD, książki o jodze,joga-sklep, forum a także medytacja, ajurweda, kursy rozwoju oraz masaż tajski. Najnowsze wydarzenia, pytania oraz odpoweidzi, wywiady oraz joga w ciąży i joga dla dzieci - Indie i joga w Indiach a także abc jogi i wakacje z jogą podróżowanie po Azji
likesoft