Doł±cz do nas na
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA


Wiktor Morgulec - O kształtowaniu silnej woli - Z cyklu sylwetki jogi Cz 1

  • czwartek, 10 marca 2011
  • autor: Julitta Klama
  • opracował: Julitta Klama
Rozmowa z Wiktorem Morgulcem - dyplomowanym nauczycielem jogi według B.K.S. Iyengara, współzałożycielem portalu www. joga-joga.pl, Akademii Asan oraz dwóch znanych warszawskich szkół jogi: Joga Żoliborz i Joga Politechnika. Wiktor Morgulec opowiada o tym jak radykalnie zmieniło się jego życie dzięki jodze i medytacji Vipassana - jak z niepoprawnego punka, dla którego liczyły się głównie góry i imprezy, stał się nauczycielem jogi - zafascynowanym działaniem medytacji i odkrywaj±cym bycie ojcem.
 
 
Wiktor Morgulec
 fot. Jolanta Suszko-Adamczewska
Jak wygl±dało twoje życie zanim pojawiła się w nim joga?
Chodziłem do przedszkola, do szkoły, potem do drugiej szkoły i rodzice powiedzieli mi, że albo będę studiował albo będę musiał pracować. No to stwierdziłem, że będę się uczył, bo tak będzie znacznie wygodniej. No i zdałem egzaminy na prawo.
 
Prawo? Tego się nie spodziewałam!
Tak, ale ja nie chciałem studiować prawa, obijałem się tam. Wolałem spędzać czas w górach: wspinałem się, chodziłem po jaskiniach, jeĽdziłem na nartach, robiłem wszystko to co zwi±zane z górami
 
Wszystko, tylko nie prawo?
Dokładnie (¶miech). I w pewnym momencie okazało się, że nie studiuję już tego prawa. Musiałem zacz±ć zarabiać. Zacz±łem pracować na wysoko¶ciach: mycie szyb, wieszanie reklam, czyszczenie, malowanie. Normalnie ciężka praca fizyczna, wtedy to było dobrze płatne. W 1997 roku założyłem własn± firmę: „Alp Professional”. Wyprodukowali¶my własne ¶cianki wspinaczkowe i wypożyczali¶my je, organizowali¶my imprezy firmowe i dla dzieci. Był to też czas wyjazdów do Nepalu, wozili¶my ludzi na trekkingi i tam też się wspinali¶my.
Przy okazji cały czas byłem zaangażowanym punkiem, w zasadzie od pocz±tku liceum. ¦mieszna była ta firma, bo pracowali w niej sami punkowcy z irokezami, obkolczykowani, wytatuowani. Pamiętam jak myli¶my okna w Ministerstwie Sprawiedliwo¶ci, ludzie którzy tam pracuj± nie wiedzieli co się dzieje. Poproszono nas żeby¶my przychodzili w czapeczkach, w bluzkach z długimi rękawkiem, kolczyki też musieli¶my wyjmować, żeby nie straszyć pracowników ministerstwa. (¶miech)
 
A co za tym idzie… prowadziłe¶ punkowy styl życia?
Bycie punkiem zobowi±zuje do pewnych zachowań, mieszkałem wtedy w kamienicy w Milanówku i ostro się tam balangowało. Jednak w międzyczasie zestresowałem się tym wszystkim. Zaczęło mi to przeszkadzać, nie mogłem się pozbierać.
 
I wtedy pojawiła się joga?
Co¶ mi się o uszy obiło, że joga pomaga w zdyscyplinowaniu , wzięciu się w gar¶ć.
Pierwszy raz z jog± zetkn±łem się w 1999 roku. Poszedłem na jogę do Adama Bielewicza jeszcze jako taki stuprocentowy punk.
 
Czy pamiętasz swoje pierwsze zajęcia?
Bardzo się zdziwiłem, wydawało mi się że jestem bardzo sprawny, silny i co to nie ja. A tu się okazało że wymiękłem totalnie. Patrzę, a tu jakie¶ panie ćwicz± bez problemu - a ja cały spocony, zasapany, czołgaj±cy się po zajęciach. Kiedy byłem pierwszy raz, już wiedziałem że będę ćwiczył jogę. Podobał mi się ten wycisk, ale też dobrze się czułem. Na zajęcia przyci±gałem też swoich znajomych. Ćwiczyłem prawie codziennie, chodziłem po pracy a potem wracałem do kamienicy w Milanówku…
 
Czy to nie kłóciło się z twoim trybem życia?
To był taki tryb życia, że wieczorkiem szło się na jogę, potem balanga a potem rano wstawało się do pracy, potem joga, balanga i tak w kółko.
 
Czy zauważyłe¶ jakie¶ zmiany w codziennym życiu które nast±piły wraz z praktyk± jogi?
Byłem bardziej zdyscyplinowany życiowo, bo taki tryb życia i pracy, gdzie nikt nade mn± nie stał, to prowadziło do rozbestwienia i rozleniwienia. Joga pomagała mi wzi±ć się w ryzy z tym wszystkim, żeby nie żyć w lenistwie i niekończ±cej się balandze.
 
Czy my¶lałe¶ wtedy o tym żeby zmienić swój tryb życia, wyciszyć się, przestać imprezować?
Całkowicie nie, bez przesady. Ale miałem wrażenie że życie wymyka mi się spod kontroli. Czasami człowiek zatraca się gdzie¶, robi rzeczy których nie chce…
Jako¶ kojarzyłem, że joga to jest też kształtowanie silnej woli. I to się sprawdziło.
 
Silna wola zadziałała?
Wtedy postęp w jodze był niewielki, w zasadzie był na poziomie zero, ja się dobrze czułem, ale ta ci±gła intoksykacja ciała: picie i palenie powodowały że organizm w ogóle się nie oczyszczał. Jeszcze przez parę lat bujałem się z tym piciem, dopiero jakie¶ 2 lata po tym jak zacz±łem praktykować jogę trafiłem na kurs medytacji Vipassana i to kompletnie zmieniło podej¶cie do różnych rzeczy.
 
Jak trafiłe¶ na Vipassanę? Opowiedz o tym.
Do Nepalu jeĽdziła z nami znajoma z Izraela i pamiętam że ona wspominała co¶ o Vipassanie, ale jako¶ nas to nie interesowało. Wydawało mi się, że medytacja to zupełnie nie dla mnie. Ale to gdzie¶ kr±żyło wokół. I pamiętam jak w 2001 roku byłem w Nepalu z grup± trekkingow±, kiedy grupa wróciła do Polski – mi zostało jeszcze 10 dni dla siebie. Miałem jeszcze wspinać się z Francuzem, ale on w ostatniej chwili powiedział mi że nie może i¶ć. No i zostałem na lodzie. Byłem wtedy w jakiej¶ kafejce internetowej w Kathmandu, zauważyłem ogłoszenie na ¶cianie o medytacji Vipassanie. Stwierdziłem że jak mam siedzieć jeszcze 10 dni w Nepalu, balangować i wydawać pieni±dze na Thamelu , to może lepiej pójdę medytować, przynajmniej kasę zaoszczędzę. I poszedłem (¶miech).
I jak wrażenia? Jak się tam czułe¶?
No i się zdziwiłem po tych dziesięciu dniach. To wpłynęło radykalnie na moje życie. O ile joga była powolnym procesem i nie było jakiej¶ takiej zmiany dramatycznej, to po Vipassanie pewne rzeczy zmieniły się same z siebie i nie było to żadne siłowe działanie. To było najistotniejsze do¶wiadczenie w moim dotychczasowym życiu. Tego się nie da opisać – trzeba do¶wiadczyć osobi¶cie.
 
Co się zmieniło?
Wyprowadziłem się z tej naszej kamienicy w Milanówku, gdzie była niekończ±ca się balanga, wymiksowałem się z tych punkowych klimatów, przestałem pić. Zupełna zmiana otoczenia. Niedługo potem spotkałem Karolinę, założyłem rodzinę.
 
Jak na tę zmianę zareagowało twoje otoczenie? Nie stwierdzili że jeste¶ w jakiej¶ sekcie?
Ci co mnie znali byli przeważnie pozytywnie zdziwieni, bo te zmiany były dla nich odczuwalne. No ale wiadomo, Babcia miała w±tpliwo¶ci czy to nie jaka¶ sekta, ale to też dało się wytłumaczyć, bo nie ma w tym sekciarskich elementów.
Wiktor Morgulec
  fot. Jolanta Suszko-Adamczewska
Jak wtedy traktowałe¶ jogę i medytację?
Kiedy zacz±łem ćwiczyć bardzo mi się to spodobało, zauważyłem że ¶wietnie się czuję, robię się otwarty, zaczynam dostrzegać wokół siebie inne rzeczy. Ale też zauważyłem że jest to nietrwałe, że ten stan ¶wietnego samopoczucia po ćwiczeniach szybko się kończy. Zauważyłem, że jak złamałem rękę stałem się podwójnie nieszczę¶liwy, kiedy nie mogłem wykonywać tych wszystkich pozycji. ¬le się z tym czułem. Zaczęło mnie to zastanawiać: niemożliwe żeby była tylko taka technika pracy z umysłem, która opiera się na zdrowym ciele bo to jest kruche i zawodne. I że mnóstwo było wspaniałych ludzi w historii ludzko¶ci, którzy kompletnie nie mieli żadnego zwi±zku z jog± a mimo to byli godnymi do na¶ladowania postaciami.
To mnie skłoniło do dalszych poszukiwań żeby znaleĽć co¶ co jest bardziej uniwersalne, do czego zdrowe ciało nie jest aż tak potrzebne, bo jak sobie pomy¶lałem że mógłbym przykładowo być sparaliżowany, no to jak ja będę ćwiczył jogę. Będę jeszcze bardziej nieszczę¶liwy, bo już poznałem cał± tę przyjemno¶ć, która z tego płynie. I nagle co¶ się dzieje i okazuje się, że człowiek nie może tego robić. To doprowadziło mnie progresywnie do Vipassany – do której dotarłem przypadkowo.
A przypadek stał się przeznaczeniem…
To nie było tak od razu ale jak zacz±łem się tym zajmować to rzeczywi¶cie wszystko zaczęło się tak samoczynnie układać.
Pamiętam że po powrocie do Polski szybko wróciłem do Indii na parę miesięcy i jeĽdzili¶my z t± znajom± Izraelk± po o¶rodkach jogi Iyengara i centrach Vipassany. Kiedy człowiek ćwiczy jogę z takim bardzo dużym wyostrzeniem umysłu, co daje medytacja, to pojmowanie jest całkiem inne. Zacz±łem wreszcie rozumieć o co w tym wszystkim chodzi, że nie chodzi o to żeby się namęczyć spocić, zasapać, tylko zaczęły do mnie docierać subtelniejsze aspekty. Miałem też okazję poznać niesamowicie dobrych nauczycieli w Indiach i to czego się wtedy nauczyłem to była rewolucja w mojej praktyce.
 
Kto spowodował tę rewolucję?
Najwięcej to chyba wyniosłem z pobytu u Sharata Arory w Dharamsali, zreszt± niedługo znów będziemy go¶cić go w Polsce. Był wieloletnim asystentem Iyengara, koleg± Sławka Bubicza, który z jakich¶ powodów musiał opu¶cić Punę. Nie miał kontaktu z nauczycielem przez wiele lat, ale na bazie tej współpracy wynalazł swój autorski model pracy, też oparty o metodykę Iyengara. Pierwszy raz spotkałem się wtedy z tak kompletnym i przemy¶lanym nauczaniem i to było niesamowite do¶wiadczenie. On uczył prostych, banalnych pozycji, ale w takim poukładaniu że z czym¶ takim się wcze¶niej nie spotkałem, no może teraz u Grzegorza Nie¶ciera.
 
Jak doszedłe¶ do tego, że sam chcesz zostać nauczycielem?
Nie planowałem zostać nauczycielem jogi, jak praktykowałem jogę to w życiu nie pomy¶lałem że mógłbym uczyć, miałem swoj± firmę, która dobrze prosperowała. Jak byłem w Indiach i jeĽdziłem z t± znajom± na kursy jogi, ona nie nad±żała za grup±, bo była kompletnie pocz±tkuj±ca w jodze. Podczas tych kursów, po zajęciach, prosiła mnie żebym jej pokazywał różne asany. I to była moja pierwsza nieformalna uczennica. A potem, jak wróciłem do Polski, okazało się że mój tata ma jakie¶ bóle pleców, więc zaproponowałem mu wspóln± praktykę jogi. Zainstalowali¶my w domu system lin i haków w ¶cianach i zacz±łem z tat± ćwiczyć. W ogóle dziwię się że tata pozwolił mi to zrobić, nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mój tata dał się na to namówić (¶miech). Ćwiczyłem tak z nim dwa czy trzy miesi±ce, do¶ć regularnie – parę razy w tygodniu. Jak tylko tata lepiej się poczuł to przestał ćwiczyć.
Potem mama zarekomendowała mnie żebym uczył gdzie¶ w klubiku osiedlowym, gdzie panie, które ćwiczyły gimnastykę, bardzo chciały sprawdzić czym jest joga. Tak też poznałem Janusza D±browskiego, który zreszt± też jest teraz dyplomowanym nauczycielem jogi Iyengara. I u Janusza w jego Biorelaksie prowadziłem moje pierwsze lekcje jogi, to było w 2002 roku. Wtedy w Warszawie były chyba 3 szkoły jogi, potem Adam zaproponował mi asystowanie w zajęciach. Poszedłem na kurs nauczycielski do Konrada Kocota. Potem uczyłem w szkole u Adama Bielewicza.
 
Jak w tamtych czasach wygl±dały zajęcia jogi?
Mam wrażenie że wtedy joga była bardziej siłowa. Praktykowałem jogę Iyengara u Adama Bielewicza, przywiezion± do Polski przez Sławka Bubicza. To była mocna praktyka, to z czym zetkn±łem się potem w Indiach, jak i w Polsce u innych nauczycieli, szkoła krakowska , to już był inny kierunek praktyki - nie ostro do przodu, tylko bardziej na zrozumienie co się dzieje. Aczkolwiek gdybym miał od pocz±tku co¶ rozumieć, to może nie kontynuowałbym tego. Wtedy podobało mi się, że u Adama ta praktyka była taka mocna, bardzo to dobrze wspominam. Adam był wyrozumiały, charyzmatyczny potrafił zmotywować. Gdyby to był krakowski, refleksyjny styl jogi, to mógłbym wtedy zrezygnować.
 
Czy trudno jest zostać nauczycielem jogi?
Trzeba mieć dwa lata praktyki własnej, rekomendację jakiego¶ dyplomowanego nauczyciela a sam kurs trwa 3 lata, jeĽdzi się raz na miesi±c, raz na dwa miesi±ce na zjazdy dwudniowe. I mam wrażenie, że ten kurs w tradycji Iyengara, porównuj±c do innych z którymi miałem okazję się zetkn±ć, to naprawdę solidny trening.
 
Lubisz uczyć?
Tak. To sprawia mi duż± przyjemno¶ć. Najbardziej lubię obserwować zmiany jakie zachodz± w osobach, które zaangażuj± się w praktykę. Zarówno na poziomie czysto fizycznym, jak i subtelniejszym: umiejętno¶ci koncentracji, uważno¶ci po czysto życiowy – większej otwarto¶ci, rado¶ci. Najlepiej widać to podczas organizowanych przez nas wyjazdów – gdzie podczas tygodnia regularnej praktyki te zmiany dziej± się na moich oczach. Często ludzie po takim wyjeĽdzie przestaj± np. je¶ć mięso, konkretnie zmieniaj± swoje życie.
 
A co z prac± wysoko¶ciow±? Próbowałe¶ pogodzić te dwa zawody?
Powolutku rzuciłem prace wysoko¶ciowe, bo zdałem sobie sprawę, że trudno pogodzić jogę z fizyczn±, ciężk± pracę, po której nawet nie byłem w stanie domyć r±k na zajęcia. Stwierdziłem że muszę co¶ wybrać: albo będę zajmował się jog± albo wysoko¶ciówkami… No i sprzedałem firmę, była to trudna decyzja, bo z tego miałem dobre pieni±dze a tutaj zarabiałem minimalnie. Zacz±łem od zera praktycznie. Wtedy też poznałem, zreszt± na kursie Vipassany Pawła Zatcheja, który zainspirował mnie i wspólnie założyli¶my szkołę jogi: Joga Żoliborz, to był 2004 rok. Do tego doszedł też wspólny znajomy z Vipassany Grzesiek Byczek. Szkoła okazała się bardzo pełnym sukcesem, wtedy było mało szkół jogi i szybko się rozwinęła.
 
Nie brakowało ci dawnego stylu życia?
Teraz odkrywam góry na nowo z dzieciakami co też jest niesamowicie fajne, sam jakbym pojechał miałbym wyrzuty sumienia że nie jestem z rodzin± czy w pracy itd. Wspinania się nie żałuję, przestałem się praktycznie wspinać po Vipassanie, bo dotarło do mnie jak ważne jest życie i mimo że zawsze zapewniałem że statystycznie łatwiej jest zgin±ć w wypadku samochodowym niż w górach – to jest to ryzyko podejmowane dla własnej przyjemno¶ci. Oprócz fajnej aktywno¶ci ruchowej, to wspinanie gdzie¶ było szukaniem konfrontacji z samym sob±, z własnym lękiem, słabo¶ci± i potrzebowałem tego, a w momencie kiedy spotkałem Vipassanę okazało się że największa konfrontacja jaka może być – to jak się zamknie oczy, usi±dzie i medytuje, to jest dopiero konfrontacja…
 
Mimo wszystko udało Ci się też poł±czyć jogę z podróżami…
Rok póĽniej w 2005 zacz±łem organizować pierwsze wyjazdy z nasz± nauczycielk± – Justyn± Wojciechowsk±. Pomysł okazał się sukcesem i co roku robili¶my tych wyjazdów coraz więcej. Aż w końcu okazało się że całe wakacje siedzimy w górach czy nad morzem i ćwiczymy jogę z ludĽmi z całej Polski. Założyli¶my z Justyn± Akademię Asan, niedawno otworzyli¶my Joga Politechnika w Warszawie.
 
Czy zarabianie na jodze nie gryzie się filozofi± jogi, choćby z zasad± niegromadzenia?
Gdybym ja co¶ zgromadził to byłby jaki¶ temat do rozmowy (¶miech). Ludziom wydaje się że to nie wiadomo co, ale ten kto ma szkołę jogi, wie ile to wysiłku i pracy.
Nie miałem z tym problemu, wiedziałem że jeżeli jest to dobra usługa: szkoła czy portal i co¶ dobrego daje się ludziom, to ludzie chc± za to płacić. To jest uczciwa wymiana, bo dostaj± co¶ dobrej jako¶ci i to jest ok. To samo z portalem, gdyż służy szkołom jogi, szybko stał się też opiniotwórczym narzędziem, kompendium wiedzy na temat jogi. W Googlu jak się wpisze joga to najpierw jest portal a potem Wikipedia, to o czym¶ ¶wiadczy.
 
Sk±d pomysł na portal o jodze?
Portal Joga-Joga.pl odpalili¶my w 2005, ale to było dużo wcze¶niej przygotowywane, wtedy nie było jeszcze takich nowoczesnych programów, więc pochłaniało to dużo pracy. Pomysł pojawił się w międzyczasie otwierania szkoły. Pamiętam jak była jaka¶ impreza nad Wisł± gdzie stali¶my jeszcze ze ¶ciank± wspinaczkow±, podjechał na rowerku mój kumpel ze starych punkowych czasów – Benek. On wtedy miał firmę komputerow±, robili strony internetowe (to wtedy była nowo¶ć w Polsce) i jako¶ tak od słowa do słowa okazało się że fajnie byłoby zrobić taki ogólnopolski serwis internetowy o jodze. Od razu się do tego zapaliłem. Zaj±łem się stron± merytoryczn±, on wzi±ł sprawy techniczne i tak nawi±zała się współpraca.
 
Jaki był główny cel stworzenia tego portalu?
To było potrzebne, bo nie było takiego serwisu, który by wszystkie szkoły jogi zebrał w jednym miejscu. W ramach portalu udało nam się nawi±zać współpracę z całym ¶rodowiskiem, choć te szkoły pozostawały w różnych relacjach, występowali wszyscy nauczyciele: prekursorzy i ich uczniowie, co się wcze¶niej nie zdarzało. I to mi się bardzo podobało.
 
Czy joga jest dla ciebie misj±?
Na samym pocz±tku bardzo ważne było dla mnie zintegrowanie ¶rodowiska jogowego i ciężko nam było zrozumieć dlaczego to ¶rodowisko jogowe jest tak rozproszone i gdzie¶ tam nie ma takiej wspólnej interakcji.
Była to jaka¶ taka misja, żeby ludzie mogli spotykać się mimo że maj± konkurencyjne interesy, szkoły jogi ale gdzie¶ ta joga powinna nas ł±czyć i my¶lę że portal spełnił tę rolę. Zreszt± w szkole wyszli¶my z podobnego założenia i zaczęli¶my zapraszać nauczycieli z różnych miejsc z całej Polski, nikt wcze¶niej tego nie robił. To było działanie integruj±ce.
Poza tym wiedziałem że joga jest wła¶nie takim przyczółkiem sk±d człowiek może zacz±ć poznawać jakie¶ ¶cieżki głębszego poznawania siebie i otaczaj±cego ¶wiata. Tak, że jest to bardzo pożyteczna dziedzina. Co¶ co jak najbardziej warto promować.
 
*Czę¶ć pierwsza rozmowy.
 
Rozmawiała: Julitta Klama
 Fotografie: Jolanta Suszko-Adamczewska www.7sensesphoto.com
 
Autorka: Julitta Klama
Opublikuj na:
  
pokaż wszystkie
więcej
pokaż wszystkie
Partnerskie szkoły jogi
  

Partnerzy portalu
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

  
Joga Portal - Pierwszy, ogólnopolski serwis joga-joga.pl - Kraków - Poznań - Wrocław - Trójmiasto - Lublin
Wakacje z joga, wakacyjne kursy jogi oraz wyjazdy organizowane przez szkoły Jogi z całej Polski. Wyszukiwarka szkół jogi: Kraków, Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Lublin a także wiele innych miast z całej Polski. Pozycje jogi, joga na DVD, ksi±żki o jodze,joga-sklep, forum a także medytacja, ajurweda, kursy rozwoju oraz masaż tajski. Najnowsze wydarzenia, pytania oraz odpoweidzi, wywiady oraz joga w ci±ży i joga dla dzieci - Indie i joga w Indiach a także abc jogi i wakacje z jog± podróżowanie po Azji
likesoft