Cisza jest cudownym stanem. To przestrzeń, w której może narodzić się pełne odprężenie. Bez ciszy jesteśmy tylko instynktem działającym na zasadzie akcji i reakcji – jak zaprogramowane roboty. Niby dobrze, ale w życiu, świadomym życiu nie chodzi wyłącznie o to, aby działać, ale aby robić to mądrze i z korzyścią dla wszystkich, łącznie z Matką Ziemią. Czy to jest możliwe? I tak i nie. Jeżeli ludzie nie zechcą zrezygnować z upartego trzymania się "mojego", to nie. Jeżeli zechcą, to jest to bardzo proste.
Czym jest medytacja chrześcijańska? Czy jest to forma kontemplacji zarezerwowana jedynie dla buddyzmu? Jak zmienia się nasza wiara? - na te i inne pytania użytkownikom Onet.pl odpowiedział Ojciec Jan Paweł Konobrodzki z Opactwa Benedyktynów z Tyńcu.
Siedzę na poduszce. Nogi skrzyżowane. Obserwuję oddech. Wdech, wydech, wdech... Ciekawe, jak poszło w szkole córce... No nie, stop: wdech, wydech, wdech... A to świnia! Jak on tak mógł się do mnie odezwać?! A może to ja go sprowokowałam? Akurat. Oj. Zaraz... wdech, wydech, wdech... Jezu, jak mi się nic nie chce... Wdech, wydech, wdech... Co ja w ogóle robię, mam za dużo czasu, czy co? Spokojnie...Wdech, wydech, wdech... Popatrz - ty siedzisz i niby nic nie robisz, a świat kręci się nadal. To leczy z nadmiernej odpowiedzialności
Człowiek z ADHD czyli ja. Prokrastynatka, nie mogąca się skoncentrować na jednej czynności, co nazywam, dla ochrony psychicznej samej siebie, multitaskingiem, a tak naprawdę jest błyskawicznym nudzeniem przy wykonywaniu jednego zadania. Uwiedziona zostałam nie tak dawno tai chi. Lata temu ćwiczyłam przez spory czas karate kyokushin, a jako dziecko kochałam się w Bruce Lee oraz przez całe dwa tygodnie byłam krisznowcem (bo dobrą kaszę dawali), więc tai chi było naturalną konsekwencją zainteresowania się Dalekim Wschodem.
Mindfulness – uważność oznacza bycie skoncentrowanym w określony sposób: bycie świadomie tu i teraz bez wartościowania i osądzania. Jon Kabat-Zinn
Do wszystkich ludzi na całym świecie, Proszę wysłać swoje modlitwy miłości i wdzięczności do wody w elektrowni atomowej w Fukushima, Japonia.
W ostatnich czasach, zwłaszcza po wejściu do Unii Europejskiej, Polska stała się pożywką dla różnych szkodliwych sekt religijnych, wykorzystujących fakt niemal całkowitego braku znajomości w społeczeństwie ich korzeni. Pragną one przede wszystkim władzy i pieniędzy. O kompromitujących wyczynach destruktywnych kultów donosiła szeroko prasa na Zachodzie. Jednym z nich jest wyspecjalizowany w praniu mózgów i kontrolowaniu umysłów Ruch Transcendentalnej Medytacji, przedstawiany jako lekarstwo na wszelkie bolączki ludzkości.
Poniższy tekst powstał w oparciu o rozmowę z moim przyjacielem, kanadyjskim fizykiem, autorem książki "Meditation, Oneness and Physics", praktykującym od wielu lat medytację w indyjskich Himalajach. Glen Kezwer jest także moim nauczycielem hindi, towarzyszem na ścieżce jogi oraz pilnym studentem Instytutu Medytacji. Jako naukowiec daleki jest od neofickiego zachłyśnięcia praktykami duchowymi, raczej stara się zgłębiać wiedzę jogiczną systematycznie, wykorzystując czujny umysł fizyka w celu pojęcia tego wszystkiego, o czym nie śniło się naszym filozofom.
Tekst krąży w internecie, drukowany jest na koszulkach. Autorstwo przypisywane jest XIV Dalajlamie. Niestety, nigdzie na oficjalnych stronach nie znalazłam potwierdzenia. Niezależnie, kto jest autorem, to bardzo ciekawe spostrzeżenia. (JM)
Podczas tegorocznego przeglądu filmów dokumentalnych Planete Doc Review zaprezentowany został film niemieckiego reżysera Davida Sievekinga – David wants to fly. Sieveking rozpoczyna swoją opowieść w momencie kiedy kończy szkołę filmową i marzy o nakręceniu filmu. Niestety, cierpi na niemoc twórczą. Z telewizji dowiaduje się, że jego idol amerykański reżyser David Lynch praktykuje medytacje transcendentalną, dzięki której jest kreatywny. Postanawia spotkać się z Lynchem, aby porozmawiać o TM.