Facebook
kalendarium wydarzeń
Maj 2012
PWŚCPSN
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 
więcej
pokaż wszystkie
Partnerskie szkoły jogi
  
bądź na bieżąco !


WYNIKI WYSZUKIWANIA zamknij

Zmierzch idei olimpijskiej. Lesław Kulmatycki

  • środa, 21 stycznia 2009
  • autor: Lesław Kulmatycki
W 2007 roku na łamach portalu przetoczyła się dyskusja zainspirowana pomysłem, aby joga stała się oficjalną dyscypliną sportową na olimpiadzie w 2012 r w Londynie Nauczyciele z różnych szkół wypowiadali swoje opinie. Do tych głosów dołącza Lesław Kulmatycki ze swoim tekstem „Zmierzch idei olimpijskiej” Słowa profesora: „Nie piszę o jodze, bo tutaj na tych stronach wszyscy się na tym znają. Ja piszę o igrzyskach, z którymi joga ma się niedługo zbratać. Piszę o mojej recepcji nowożytnych igrzysk olimpijskich i choć nie ma w tym tekście ani słowa o jodze jest on właśnie o niej”.
Zaledwie kilka miesięcy temu rozdano medale i bohaterowie rozjechali się do swoich domów. Wszystko jeszcze świeże, jeszcze żywe, więc chciałbym podzielić się kilkoma refleksjami wokół idei olimpijskiej A.D. 2008.
Pierwsza fundamentalna zasada olimpizmu zapisana na stronach Polskiego Komitetu Olimpijskiego brzmi: Olimpizm jest filozofią życia, chwalącą i łączącą w zrównoważoną całość jakość ciała, woli i umysłu. Łącząc sport z kulturą i edukacją, olimpizm dąży do stworzenia sposobu życia opartego na radości z wysiłku, wychowawczych wartościach dobrego przykładu i poszanowaniu uniwersalnych podstawowych zasad etycznych.
Chciałbym, aby dwa fragmenty zacytowanej zasady były tłem dla całego wykładu. Pierwszy, że olimpizm jest filozofią życia chwalącą i łączącą w zrównoważoną całość, ciało, wolę i umysł  i drugi mówiący o poszanowaniu uniwersalnych podstawowych zasad etycznych.   
Będę mówił o zmierzchu, co wydawać się może mało budujące, a na pewno niezbyt optymistyczne jak na początek roku akademickiego. Stoję jednak na stanowisku nazywania rzeczy zgodnie ze swoim odczuciem. Przedstawiam swój osobisty pogląd na temat upadku idei olimpijskiej i przyznaję, że formułując te myśli sam mam wiele dylematów w precyzyjnym nazwaniu, opisaniu i zinterpretowaniu igrzysk jako zjawiska społecznego, stąd tak często w tym wystąpieniu pojawiają się znaki zapytania. 
Co było świętością igrzysk olimpijskich?
Po raz pierwszy igrzyska olimpijskie odbyły się 2784  lat temu i odbywały się przez 1169 lat, prawdopodobnie aż do 393 roku naszej ery. Nietrudno policzyć, że przy czteroletnich cyklach, takich świąt mogło być 292. Jakiż to olbrzymi dorobek w porównaniu do zaledwie 29 igrzysk ery  nowożytnej. 
W okresie poprzedzającym igrzyska obowiązywał w Grecji tzw. święty pokój, ekecheiria. Olimpia na ten czas stawała się miejscem wyjątkowym. O niej marzyli najsprawniejsi, najdoskonalsi, najbardziej utalentowani synowie Hellady. W jej kierunku zmierzali co cztery lata nie tylko mistrzowie walk i sprawności władania swoim ciałem, ale też biegli w sztuce prowadzenia rydwanów, również kupcy, mędrcy, artyści oraz widzowie. Według Pitagorasa prawdziwymi olimpionikami,  byli szczególnie ci ostatni „ponieważ przybywali tu nie dla pieniędzy i sławy, lecz dla czystej sztuki sportu, piękna i dobra ukrytego w postawie ciała rzeźbionego szlachetnym wysiłkiem mięśni i myśli”.
Samym igrzyskom towarzyszył swoisty rytuał odgrywany przez pięć kolejnych dni. Pierwszy dzień poświęcony był zjednaniu przychylności sił kosmicznych, stąd ceremonie ku czci Zeusa, któremu towarzyszyły ślubowania wierności idei olimpijskiej. Dnia drugiego odbywały się zawody młodzieńców, trzeciego mężczyzn, w czwartym dniu igrzysk przeprowadzano wyścigi konne i pentatlon, czyli pięciobój, ostatni, piąty dzień - to dzień dedykowany zwycięzcom – olimpionikom. Wówczas święto sięgało zenitu, każdy z uczestników czuł się zwycięzcą. Magia wspólnoty doświadczanej podczas igrzysk, bezinteresownego bycia z sobą była przejawem zwycięstw człowieka nad mizerią codziennego bytu. Niemal mistycznym doświadczeniem  wszystkich uczestników igrzysk staje się ich jedność, ale też poczucie transcendencji człowieka i kosmosu.
Dla antycznego człowieka ową jedność reprezentuje idea kalokagatii. Kalos w swym podstawowym sensie znaczy piękny i harmonijny zwłaszcza w odniesieniu do ciała. Aghatos, oznacza dobro i cnoty, które pięknu i harmonii świata powinny towarzyszyć. Platon dodaje trzecią, najtrudniejszą -  prawdę mianowicie.
Piękno, dobro, prawda – to triada wartości obecna wówczas i bywa, że obecna dzisiaj, choć dla Heraklita, innego wielkiego antycznej kultury wszystko jest względne i zmienne, toteż umiejętność obserwacji przemijania i ulotności jest cnotą fundamentalną. Nie przypadkowo ogień olimpijski zwiastuje święta rywalizacji sportowej. Według  Heraklita ogień reprezentuje podstawową zasadę świata, gdyż jego zmienność i żywiołowość odzwierciedla istotę natury – jej nieujarzmiony dynamizm i ruch, ale też przewidywalną cykliczność i powtarzalność.
Można mówić o kilku zmierzchach.
Pierwszy zmierzch igrzysk olimpijskich pojawił się już na początku rozwoju „świąt olimpijskich”. Przyczyną był błąd, który polegał na tym, że zwycięzcom przyznawano nagrody o wartości materialnej, dlatego od igrzysk siódmej olimpiady, czyli od 754 r. p.n.e. zwycięzcy otrzymywali jedynie symboliczny wieniec z gałązek oliwnych.
Drugi zmierzch zakończony upadkiem wiązał się z polityką i ideologią. Duch greckich igrzysk olimpijskich nie przystawał do poglądów władców Rzymu.  Z jednej strony ekspansja chrześcijaństwa oraz podważenie „pogańskich”, olimpijskich duchowych rytuałów, z drugiej strony zanegowanie wypracowanych wartości utrzymujących święta hellenistyczne przez setki lat w niezmienionej formie. Do tych wartości między innymi należały: zawieszenie wszelkich walk, przestrzeganie prawa olimpijskiego negującego zawodowstwo, wyłączne uczestnictwo Greków.
W 393 roku ostatni cesarz imperium rzymskiego Teodozjusz I Wielki zakazuje igrzysk olimpijskich. Religijny fanatyzm cesarza nie pozwala mu na tolerowanie uprawiania sportu w duchu wolności i uznawania innej hierarchii wartości niż ta, którą on wyznaje za jedyną. Czczony podczas igrzysk kult ciała był w rozumieniu ówczesnych chrześcijan niedopuszczalnym przejawem człowieczej pychy i jawnej grzeszności. 
„Wraz z nadejściem kresu olimpiady, nastąpił kres świata antycznego” – pisał Aleksander Krawczuk w swojej „Ostatniej olimpiadzie”. Tak więc, trzeci zmierzch trwa od końca drugiego zmierzchu.
I oto w 1896 r odbyły się znowu igrzyska, i prawie równolegle rozpoczął się najtragiczniejszy wiek w dziejach ludzkości, wiek XX był najmniej w całych dziejach pokojowym czasem Europy, pochłaniający w bratobójczych wojnach miliony istnień ludzkich.
Przypadek to, czy też zemsta bogów antycznych za śmiałość i tupet człowieka nowego świata? A może aż taki upadek wartości i etosu człowieka w ogóle? Albo jest to jedynie konsekwencja rozdzielenia Kalos i Aghatos? To są pytania przekraczające refleksje inspirowane tylko igrzyskami, to są pytania  dotyczące natury współczesnego człowieka w ogóle, pytania o zagubienie podmiotu w jego fascynacji tylko zewnętrznym, technicznym postępem.
Olimpijski idealizm przegrał w konfrontacji z ekonomicznym pragmatyzmem.
Coubertinowska idea uczestnictwa, zakłada masowość, jak największej liczby krajów, i to wychodzi, ale niestety kosztem ducha olimpizmu – pokoju, apolityczności i wolności.
Mało tego, dla wielu państw organizacja, udział czy medal olimpijski jest oficjalną legitymizacją postępu i normalności, czy nawet nobilitacją w oczach opinii światowej pomimo swej brudnej i zniewalającej inne kraje polityki. I dlatego kraje te podnoszą, nawet sztucznie, wbrew zasadzie fair play, poziom sportowy, po to, aby wzmocnić prestiż czy swoje narodowe ego.
Jakże często idee szlachetnego rywalizowania są jedynie fasadą za którą kryje się moralne zakłamanie czy ekonomiczne przekupstwo. Losy kolejnych igrzysk, to niemal historia uwikłania w największe hańby współczesnej cywilizacji, kolonializm, imperializm, faszyzm czy komunizm.
Dwudziestoletni okres między Berlinem 1916 a Berlinem 1936 niczego nie unaocznia, w niczym nie ostrzega, wręcz odwrotnie igrzyska stają się znakomitą tubą propagandową dochodzących do władzy nacjonalistów. W różnym stopniu zostaje to powtórzone jeszcze kilka razy przy kolejnych igrzyskach, w Meksyku przy brutalnej pacyfikacji protestów studenckich, w Monachium przy terrorystycznych atakach na sportowców, czy Moskwie przy jawnym pogwałcenia praw narodu afgańskiego.
W roku 1972 w roku igrzysk olimpijskich w Monachium Leopold Unger pisał w „Kulturze” paryskiej w bardzo ostrych słowach, iż „żadna olimpiada nie zapobiegła, nie zatrzymała, a nawet nie złagodziła ani jednej wojny, nie przeszkodziła żadnej masakrze, nie uratowała ani jednego życia ludzkiego”. I dalej kontynuuje, że przy każdych kolejnych igrzyskach powtarza się niczym mantrę, pobożne życzenie nawrócenia barbarzyńców na szlachetną drogę. Tak jednak nie jest, konstatuje Unger. W jego odczuciu, jest to jedynie wyrazem naiwności, a jeszcze częściej cynizmu. Czy tak mocne słowa wypowiedziane 36 lat temu są i dzisiaj aktualne?  A może po dwóch spektakularnych pacyfikacjach dokonanych przez potężne państwa na Tybetańczykach i Gruzinach czynią, że te słowa powinny być podwójnie mocne? I już nie o cynizmie, ale jawnym etosie gwałcenia uniwersalnych zasad etycznych wpisanych w „walkę o medale” należy mówić.
Jak to się ma do wspomnianej na początku wykładu pierwszej fundamentalnej zasady olimpizmu odnoszącej się do filozofii życia o zrównoważonej całości - ciała, woli i umysłu oraz do  poszanowania uniwersalnych podstawowych zasad etycznych? Jak się to ma ekecheirii – podstawowego warunku rozpoczęcia i kontynuowania święta olimpijskiego?
Za czym tak naprawdę tęsknimy?
Już emocje opadły, kamery wyjechały, można robić wewnętrzne porządki i obrachunki nie tylko z liczby medali. Chciałbym i ja, wychowany na prawie wszystkich powojennych igrzyskach mieć swój jasny punkt i nadzieję, ufać, że jest sens i warto.
W każdym z nas jest po trosze ów Człowieka z Hellady, również gdzieś tam w naszych czasach częściowo niczym cień bogów i herosów antycznej Grecji tkwi On w opisywanym i filmowanym Greku Zorbie. Tęsknimy za nim, za jego wolnością i pełnią, za naturalnym ciepłem, muzyką, tańcem, zabawą i radością życia. Człowiek współczesnej Europy dawno zagubił to, co jest smakiem życia i spełnienia. Człowiek Europy wie o tym i pragnie reaktywować namiastki tamtej bezpowrotnie zniszczonej cząstki siebie.
Rodzi się też pytanie o istotę wielkości antycznego świata? Na czas igrzysk świat wokół stawał się odmienny, dotykał sacrum, a człowiek świadomy swych ułomności  próbował stawać się lepszym, zakładał również bezinteresowność współzawodnictwa sportowego. Igrzyska sportowe miały wiele w sobie z ducha trzydniowych igrzysk teatralnych odgrywanych ku czci Dionizosa. Jedno i drugie święto było przejawem zmagania się człowieka z odwiecznymi pytaniami o swój los. Święta te korzeniami swymi sięgają do najbardziej głębokich wymiarów potrzeby ekspresji tego co człowiek czuje, czego się boi, i co czyni go szczęśliwym.
Człowiek antyczny uważnie obserwował świat, jego prawa i rytmy, po to, aby dopasować się i przetrwać w równowadze z otaczającym go kosmosem. Człowiek antyczny był zarazem pełen respektu dla natury, ale też zauroczony jest jej powtarzalnością, cyklicznością i mądrością. Adaptował ów rytm do swoich świąt, misteriów i ceremonii wokół pór siewów i pór zbiorów, dni i nocy, ruchu i bezruchu, energii życia i spokoju śmierci.
Chciałbym powrotu do ideałów olimpizmu sprzed wieków, ale wiem, że to jest iluzją, gdyż społeczność Europy jest zupełnie inna niż ówczesne greckie polis.
Co można zatem? Można tylko pozostawić greckie ideały w spokoju, nie szargać ich, a stworzyć swoje na nowo, takie, które będą na miarę współczesnych. Do tego jednak niezbędna jest współczesna agora dla wymiany myśli i wizji.
Czy my na uczelniach kształcących elity wychowujące i przygotowujące do startu przyszłych olimpioników nie powinniśmy mieć w tym swój udział?
Niechaj uwieńczeniem mojego wykładu, będą słowa poety Kostisa Kalamasa napisane do kantaty olimpijskiej:
"Nieśmiertelny duchu starożytności,
Ojcze piękna, prawdy i dobra,
Spłyń, ukaż się, rozlej na nas światło".
Wykład wygłoszony na inauguracji roku akademickiego 2008/2009 wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego. 
O autorze:
Lesław Kulmatycki, nauczyciel jogi od 31 lat, dr hab. profesor nadzwyczajny Katedry Humanistycznych Podstaw Kultury Fizycznej Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Jogę studiował w Instytucie Jogi Kaivalyadhama w Indiach i aszramach Satyanandy w Australii. Studia z zakresu kultury fizycznej, filozofii, etyki, psychologii i psychoterapii. Autor prac naukowych o relaksacji i jodze oraz książek: „Classical Yoga Manual”, „Stres, joga relaksacja”, ”Trening relaksacyjny jogi i jego recepcja” „Joga dla zdrowia”, „Stres i joga”, „Lekcja relaksacji”, „Joga nidra”. Obecnie kieruje jedynymi w Polsce Podyplomowymi Studiami Technik Relaksacyjnych oraz przygotowuje Podyplomowe Studia Jogi.
 
Opublikuj na:
Polecamy:    1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10
WAKACJE Z JOGĄ 2012- zabierz jogę na wakacje!

To że wyjeżdżacie na wakacje, nie znaczy że na ten czas musicie rozstać się z zajęciami jogi. Możecie zabrać jogę na wakacje albo pozwolić żeby joga zabrała was...To najlepsza forma rozpoczęcia przygody z jogą- w przyjaznej atmosferze, skupieniu na praktyce. Kilka dni skondensowanej praktyki jogi może dać efekt taki jak kilka miesięcy nieregularnej praktyki w szkole jogi. Wiele oferowanych wyjazdów zawiera: kursy kuchni wegetariańskiej , tańca, nordic walking, opiekę i joge dla dzieci i inne atrakcje.

Stopy. David Keil

Stopy są wspaniałym wynalazkiem, niestety przeważnie trzymamy je w zamknięciu (w butach) przez większą część dnia. Biedactwa pełnią ważną rolę zarówno w naszym codziennym życiu, jak i w praktyce jogi. Stopy są podstawą ciała. Jako terapeuta w pierwszej kolejności skupiam uwagę na stopach, by zaobserwować, w jaki sposób dana osoba spędza na nich cały dzień. Jako nauczyciel jogi nauczyłem się zwracać uwagę w pierwszej kolejności na podstawę, którą jest praca stóp w pozycjach stojących.

Krótka historia Suryanamaskar. Krzysztof Stec

"Joga oferuje ludzkości wielowymiarowe, pełne przesłanie. Przesłanie dla ciała człowieka. Przesłanie dla ludzkiego umysłu; ma też przesłanie dla ludzkiej duszy." Swami Kuvalayananda (1883 – 1966)

FAQ-ty i mity - Certyfikat Iyengar’a. Anna Duszak

Jeśli nie zamierzasz przystąpić do systemu certyfikacyjnego a legitymujesz się dyplomem jakiegokolwiek Stowarzyszenia Jogi Iyengara lub RMIYI możesz o tym napisać w swoim indywidualnym dossier, możesz również umieścić ten dyplom na swej stronie internetowej. Jeśli natomiast jesteś związany z tzw. "metodą Iyengar’a", posiadasz stosowne do tego uprawnienia i chcesz wspierać się znakiem IYENGAR® pisząc o swej osobie, niezwłocznie przystąp do certyfikacji. Dlaczego tak uważam poniżej! .

Najlepszy Mistrz w praktyce Jogi. Dorota Kobos.

Na drodze moich wewnętrznych poszukiwań i wyborów dotarłam niedawno do skrzyżowania, na którym nie ma żadnych oznakowań, żadnych nauczycieli, a wszystkie drogi są równorzędne. Chciałoby się usłyszeć dobrą wskazówkę... Czy naprawdę nie ma znaczenia, którą drogę się wybierze? To tylko gra, teatr życia? Ufam, że przewodnikiem - reżyserem na jego scenie jest to, w co aktualnie wierzę. Zatem co to jest i jak to opisać?

Joga pomaga w leczeniu arytmii serca.

Arytmia to nieprawidłowy czas i brak regularności uderzeń serca. Kiedy serce uderza mniej niż pięćdziesiąt lub więcej niż sto razy na minutę. Kiedy dochodzi do zaburzeń rytmu uderzeń serca nasze życie może być zagrożone, dlatego nigdy nie można lekceważyć tego typu sygnałów. Objawami arytmii jest niepokój, przyspieszone lub zbyt wolne bicie serca, nieregularne, chaotyczne bicie serca, duszności, osłabienie. Do zaburzeń związanych z nieregularną pracą serca należy m.in. bardzo powszechne i zazwyczaj niezbyt groźne migotanie przedsionków oraz śmiertelnie niebezpieczne migotanie komór, podczas którego dochodzi do chaotycznej pracy serca, zakończonej brakiem możliwości pompowania krwi

Joga w Indiach 2012. Indie Północne. Druga wyprawa z Akademią Asan. Wiktor Morgulec. Część III

Ceremonia zamykania indyjsko – pakistańskiej granicy to wydarzenie, które można oglądać codziennie. I codziennie jest celebrowane. Polscy jogini najdłużej, bo 5 dni byli w Dharamsali: zwiedzali, praktykowali u Sharata Arory. W Delhi zwiedzili świątynie Nilanandy. Swoje wrażenia opisuje Wiktor Morgulec.

Virabhadrasana I – heros z uniesionym mieczem. Rafał Gadomski

śraddha virya smrti samadhi prajńa purvakah itaresam Inni – przez wiarę, męstwo, pamięć, samadhi do oświecenia. Jogasutry, I, 20

Joga dla weteranów wojennych.

Joga zapewnia naukowo udowodnione proaktywne radzenie sobie ze stresem bojowym.

Certyfikat jest gwarancją kompetencji nauczyciela - rozmowa z prezes Polskiego Stowarzyszenia Jogi Iyengara, Katarzyną Pilorz

Polskie Stowarzyszenie Jogi Iyengara rozpoczęło kampanię "Joga Iyengara – sięgnij do źródeł", która ma na celu promocję tej metody. O nauczycielu metody, kampanii z Katarzyną Pilorz rozmawia Justyna Moćko

  
Szukaj w portalu
bądź na bieżąco !

dodaj    usuń adres
Partnerzy portalu
Inspiracje
"Opanowanie umysłu jest jogą" - B.K.S. Iyengar
  
Joga Portal - Pierwszy, ogólnopolski serwis joga-joga.pl - Kraków - Poznań - Wrocław - Trójmiasto - Lublin
Wakacje z joga, wakacyjne kursy jogi oraz wyjazdy organizowane przez szkoły Jogi z całej Polski. Wyszukiwarka szkół jogi: Kraków, Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Lublin a także wiele innych miast z całej Polski. Pozycje jogi, joga na DVD, książki o jodze,joga-sklep, forum a także medytacja, ajurweda, kursy rozwoju oraz masaż tajski. Najnowsze wydarzenia, pytania oraz odpoweidzi, wywiady oraz joga w ciąży i joga dla dzieci - Indie i joga w Indiach a także abc jogi i wakacje z jogą podróżowanie po Azji