"Magiczny Tybet" - kulturalne harakiri. Czego Ambasada Chińska nie chce pokazać Warszawiakom.
Dołącz do nas na
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA


"Magiczny Tybet" - kulturalne harakiri. Czego Ambasada Chińska nie chce pokazać Warszawiakom.

  • czwartek, 15 listopada 2012
Znam Chiny na tyle dobrze, żeby kochać je i nienawidzić równocześnie. Spędziłam w nich na tyle dużo czasu, aby napatrzeć się na propagandowe plakaty, nasłuchać partyjnych sloganów, kupowałam „China Daily” codziennie wracając ze szkoły. Propaganda jest nieodłączną częścią oficjalnego przekazu telewizji, radia, nawet czytanek, z których uczyłam się pierwszych znaków. Uodporniłam się. Chociaż propagandowego magazynu „China’s Tibet” nigdy nie dało się czytać. Cieszyłam się, że język ten zostawiłam daleko, że w Polsce mówi się o Chinach rzetelnie, że o Tybecie rozmawia w miarę swobodnie nawet z chińskimi znajomymi.
Przedstawienie „Magiczny Tybet”, które odbyło się 5.11.2012 r w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki to absolutny strzał w nogę a za spust pociągnęli sami urzędnicy ambasady ChRL. Jeszcze kilka dni wcześniej trudno było uwierzyć, że ambasada jest w stanie zorganizować tego rodzaju występ, w takim momencie, w takim miejscu, z taką publicznością i w takiej tajemnicy. Na mieście brak było plakatów, szczątkowe informacje przekazywane sobie wraz z rozchodzącymi się niemal w tajemnicy zaproszeniami.
Dlaczego ambasada inauguruje Chiński Tydzień Kultury Tybetańskiej w takiej tajemnicy?
Dlaczego nie zależy jej, żeby dowiedzieli się o tym wszyscy: prasa, warszawiacy.
Dlaczego zaproszeń nie otrzymują mieszkający w Polsce Tybetańczycy?
Przecież oni też mają prawo pokazać swoją kulturę, swoją muzykę, mówić o sobie w duchu, co wielokrotnie podkreślano podczas przedstawienia, afirmacji życia.
Problem polega tylko na tym, że Tybetańczycy w Tybecie nie mają co afirmować, bo nie są szczęśliwi. Nie są szczęśliwsi niż mieszkańcy prowincji Gansu, Syczuan czy Guizhou. Ale twórcy przedstawienia ze wszystkich sił starali się pokazać, że Tybetańczycy niemal na co dzień tańczą z radości, że sielsko żyją na swoich pastwiskach w otoczeniu zielonych gór i dorodnych stad jaków. Szkoda tylko, że to nieprawda i zdziwienie moje budzi fakt, że nikt z organizatorów wspaniałego tygodnia na to nie wpadł. Wyjątkową bezmyślnością lub cynizmem wykazali się organizatorzy, zarówno chińscy jak i polscy, mówiąc o trwałości kultury tybetańskiej, która rozkwita w granicach ChRL.
Jak można być tak ślepym? Jak można być tak okrutnym?
 Magiczny Tybet kulturalne harakiri
Na wczorajsze przedstawienie nie było łatwo się dostać. Być może organizatorzy bali się, że gdyby bilety były w oficjalnej sprzedaży część z nich trafiłaby w ręce aktywistów, Tybetańczyków, którzy chcieliby zaprotestować i zepsuć tak misternie przygotowywany wieczór. Obyło się bez protestów, przynajmniej w środku. Co działo się na zewnątrz, nikogo w środku nie obchodziło. Przedstawienie poprzedził uroczysty bankiet. Na szyjach gości zawisły białe khataki, symbole błogosławieństwa. Niektórzy goście przerzucali je sobie przez ramię niczym szarfy, niektóre panie wiązały w kokardkę, bo tak ładniej wyglądały.
Przedstawienie zainaugurował Duo Tuo, druga pod względem ważności osoba w Tybetańskim Regionie Autonomicznym. Ubrany w tybetański strój przemawiał po chińsku. Zapowiedział wydarzenie bez precedensu – Chiński Tydzień Kultury Tybetańskiej w Warszawie. Znów padło kilka pustych słów o afirmacji życia w pieśniach, o współpracy między narodami. Ileż razy to już słyszałam? Z ust chińskich przedstawicieli w Polsce pada to od zawsze i przy każdej możliwej okazji. Taki język. Ale powtórzony ustami Józefa Oleksego, który również gościł na spotkaniu miał wydźwięk znacznie ważniejszy. Gdzie poczucie przyzwoitości? Gdzie instynkt polityczny? Tylko po to, żeby móc po raz szósty pojechać do Chin i znów dobrze się bawić? Czy to było tego warte? Panie pośle, nie było!
 Występy można było uznać za piękne, ale tylko jeśli nie zna się historii Tybetu, jego prawdziwej tradycji, kultury, jego języka i co najważniejsze aktualnej sytuacji. Jeśli ma się zamknięte oczy i ograniczony rozum to zachwycić mogły stroje, mocne dźwięki bębnów, intonowana mantra, nawet podrzucający włosami Tybetańczycy.
Tylko gdzie, na Boga i Buddę, Tybetańczycy noszą takie stroje? Gdzie Tybetanki chodzą z odkrytymi brzuchami potrząsając koralikami? Gdzie Tybetańczycy podrygują w takt chińskiego disco?
Będąc w Tybecie wielokrotnie byłam świadkiem tzw. przedstawień folklorystycznych, które oglądają turyści, w przerwach jedząc bufetowe kolacje. Przedstawienia są z reguły proste, skoczne, trochę tandetne, ubrania artystów pamiętają czasy Rewolucji Kulturalnej, w przerwach artyści zmieniają się w kelnerów. Młodzi Tybetańczycy przebrani za najważniejsze postaci tybetańskiej kultury – np. starca Tantonga Gjalpo czy Thonmi Sambhotę tańczą w rytm wybijany bębnami. Te przedstawienia przywodzą mi zawsze na myśl szkolne akademie, odgrywane ze sztucznością, budzą jednak w turystach wesołość i miło je się przy nich chiński makaron. Wczorajsze przedstawienie poziomem artystycznym dorównywało występom Mazowsza czy adeptów kung fu z Chin, którzy z przedstawieniem „Klasztor Szaolin” objeżdżają świat. Było obiektywnie dobre, ale nie dało się tego oglądać jeśli ktoś myśli, czuje i czytuje gazety.
Piękne stroje i wysokie głosy nie ukryły 63 ofiar samospaleń, ponad 60 lat okupacji i tysięcy tybetańskich istnień. Aby zobaczyć prawdziwe tybetańskie stroje trzeba było wyjść na zewnątrz, bo takie nosili protestujący przed Salą Kongresową mieszkający w Warszawie Tybetańczycy.
Aby usłyszeć tybetańską muzykę należało by wybrać się na koncert Śnieżnych Lwów, których występy w Polsce co roku znaczyły obchody Tybetańskiego Nowego Roku. Od kilku lat Tybetańczycy nie świętują. Nie mają czego.
Czy organizatorzy z chińskiej ambasady przekonali kogoś do swojej prawdy? Nie. Ale nie to było ich zamiarem. Nie zaprosili nieprzekonanych. Nie zaprosili nikogo, kto głośno chciałby o tym porozmawiać. Na korytarzach nie toczyły się zażarte dyskusje na temat zasadności obecności chińskiej w Tybecie, na temat podpalających się mnichów, na temat flagi tybetańskiej, która legalnie powiewała tylko przed Salą Kongresową.
Magiczny Tybet kulturalne harakiri
Większość zaproszonych gości weszła wejściem, gdzie nie było słychać protestów, nieliczni zwrócili na nie uwagę, jeszcze mniej osób wróciło do domu. Wstyd! Ale większość gości lekcję stosunków chińsko-tybetańskich odrobiła już dawno. „Tybet jest częścią Chin. Przed 1950 rokiem Tybet był teokratycznie zarządzanym państwem z rzeszą niewolników”. Na tym zamknijmy ten temat. Informacyjna papka, piękne obrazki. Obłuda. Cynizm. Akceptacja zastanej rzeczywistości bez chęci kwestionowania i zadawania pytań. Po co więc odbyło się to przedstawienie? Zaproszeni do Pałacu Kultury i Nauki Chińczycy bawili się świetnie. Dzieci biegały wesoło po schodach, kobiety w futrzanych szalach przechadzały się między siedzeniami. Ot, kolejny kulturalny wieczór, spędzony w gronie znajomych. Nie trzeba było walczyć o dusze nieprzekonanych, wszyscy bili brawo. Szczególnie po wykonaniu „Kukułeczki”. Wzbudziła podziw, serdeczne uśmiechy i powiew nostalgii. Jakże piękny element! Podobnie jak wykonana po chińsku pieśń „Wyżyna Tybetańska”. Zna ją każdy Chińczyk, często sama nuciłam ją pod nosem jak nasze „Hej sokoły”. Prawie mi się łezka w oku zakręciła.
Występ zakończyła pieśń „Magiczny Tybet”. Słowa piosenki są bardzo wzniosłe.
Wspaniała, majestatyczna wyżyna,
Nieskończenie piękny Tybet,
My, szczęśliwi i pogodni, śpiewamy pieśń o tej wyżynie.
Ta poruszająca pieśń to hada naszych serc
Oby szczęśliwe życie stało się jeszcze szczęśliwsze,
Oby jasne promienie słoneczne rozbłysły jeszcze silniejszym blaskiem,
Oby nasz piękny dom stał się jeszcze piękniejszy.
 Tłumacz nie wiedział jak przetłumaczyć słowo „hada”. To chińskie słowo oznaczające „khatak” wręczany na znak błogosławieństwa i dobrych życzeń. Taki jaki dostali goście, uczestnicy bankietu.
Podobnie jak Tybetańczycy stojący na zewnątrz miałam tego wieczoru tylko jedno życzenie: oby ta poruszająca pieśń zabrzmiała kiedyś w Wolnym Tybecie.
Orientalistka
 Magiczny Tybet kulturalne harakiri
5 listopada chińskie władze zorganizowały przedstawienie zatytułowane „Magiczny Tybet” w Sali Kongresowej Pałacu Kultury.
„W momencie, gdy Tybetańczycy podpalają się w proteście przeciwko prześladowaniom, chiński rząd stara się wcisną opinii publicznej cukierkową wizję rajskiego Tybetu” – mówi Piotr Cykowski, koordynator Programu Tybetańskiego. Tylko w ciągu ostatniego tygodnia w Tybecie podpaliło się siedem osób, od 2009 roku 62 osoby.
Dlatego też społeczność Tybetańska i Program Tybetański Fundacji Inna Przestrzeń zachęcała do udziału w demonstracji „Tragiczny Tybet”, przeciwko przekłamywaniu dramatycznej rzeczywistości.
Powyższy tekst jest relacją z imprezy.
zdjęcia pochodzą z strony wydarzenia na fanpage ratujtybet.org Autorka Magdalena Hajnosz
Więcej informacjo o sytuacji w Tybecie na stronach:
 Dziękujemy za zgodę na zamieszczenie tekstu
Opublikuj na:
Polecamy:   1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10
Sztuka i joga idą ze sobą w parze. Niezwykłe sesje w muzeach.

Muzealna sala pełna adeptów jogi, którzy praktykują asany i pranajamę otoczeni działami sztuki? To nie fantazja. Coraz więcej renomowanych muzeów na świecie organizuje tego typu wydarzenia. Po sesji wypełnionej asanami można wziąć udział w medytacji, a potem zwiedzić w małej, kameralnej grupie ekspo...

Top 6 asan, które pomogą Ci utrzymać formę po lecie.

Czas letni to okres, w którym słońce sprawia, że mamy więcej energii i motywacji do działania. Bardziej dbamy o swoją odsłoniętą skórę i ciało. Mamy więcej czasu i okazji do tego, aby aktywnie spędzać czas. Co zrobić, aby nie stracić formy po lecie i cieszyć się wysokim poziomem energii przez cały r...

Nasz patronat ! Łódź stolicą ekologii – Targi NATURA FOOD & beECO

W terminie 12-14 października w hali Expo-Łódź odbędzie się pełne inspiracji wydarzenie poświęcone ekologicznej żywności oraz trendom zdrowego stylu życia. Udział zapowiedziało ponad 350 wystawców z Polski, Czech, Niemiec, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Włoch....

Wystartował Kurs Nauczycielski Jogi Integralnej

Dnia 8 września odbył się w szkole Joga Żoliborz w Warszawie ponad trzy godzinny egzamin wstępny oceniający kompetencje osób chcących uczestniczyć w Kursie Nauczycielskim Jogi Integralnej. Miał on na celu sprawdzenie umiejętności i przydzielenie do właściwej grupy w zależności od poziomu zaa...

Slow beauty - mniej znaczy więcej.

Slow to skrót, streszczający całą filozofię slow life: S od sustainable, czyli zrównoważony, L od local, czyli lokalny, O – organic, czyli organiczny, nieprodukowany masowo, W – whole, czyli nieprzetworzony. I właściwie można by na tym poprzestać, jeśli chodzi o przekazanie całej idei. J...

Uzdrawiająca moc tańca i jogi stopionych w jedno

Joga i taniec stopione w jedno. Płynny ruch, harmonia oddechu, asan, mudr i mantr, które rozwijają się w rytm muzyki. To shakti joga, czyli joga tańca, system stworzony przez pochodzącą z Wielkiej Brytanii Sarę Avtar Olivier. ...

Samodyscyplina w jodze.

Czy potrafisz robić to co powinieneś, wtedy, kiedy powinieneś? Czy jesteś w stanie teraz dokonać poświęceń, które doprowadzą Cię do celu? Poświęcenie jest jedną ze składowych samodyscypliny. Poświęcenie - czyli twoja zdolność do dyscyplinowania samego siebie. Jesteś wtedy w stanie na krótką metę odr...

Slow life w rodzinie

Czy mając dzieci można w ogóle żyć slow? Jaki kierunek obrać, aby wychować szczęśliwe dziecko i mieć slow life"ową rodzinę?...

Ambasadorka Joga Festiwalu (23-26.08) w Wierchomli - Agnieszka Majewska

Tajna agentka, dilerka kiszonego brokatu, performerka spożywcza. Prowadzi i rozwija autorski projekt "Agnieszka Majewska gotuje nie truje", w ramach którego od 2014 roku prowadzi warsztaty, pokazy kuchni naturalnej. Promuje odżywcze, przeciwzapalne jedzenie, w tym kiszonki na co dzień. Organiczne ro...

Historia Jacquesa Mayola znów na ekranach kin! „Człowiek delfin”już od 17 sierpnia

Mija 30 lat od premiery kultowego filmu Luca Bessona "Wielki Błękit" inspirowanego życiem jednego z największych nurków w historii. Teraz Jacques’a Mayola można poznać jeszcze lepiej. 17 sierpnia do kin wchodzi dokument Lefterisa Charitosa "Człowiek delfin". ...

  
kalendarium wydarzeń
Poprzednie
Października 2018
Następne
PWŚCPSN
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031 
pokaż wszystkie
więcej
pokaż wszystkie
Partnerskie szkoły jogi
  

Partnerzy portalu
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

  
Joga Portal - Pierwszy, ogólnopolski serwis joga-joga.pl - Kraków - Poznań - Wrocław - Trójmiasto - Lublin
Wakacje z joga, wakacyjne kursy jogi oraz wyjazdy organizowane przez szkoły Jogi z całej Polski. Wyszukiwarka szkół jogi: Kraków, Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Lublin a także wiele innych miast z całej Polski. Pozycje jogi, joga na DVD, książki o jodze,joga-sklep, forum a także medytacja, ajurweda, kursy rozwoju oraz masaż tajski. Najnowsze wydarzenia, pytania oraz odpoweidzi, wywiady oraz joga w ciąży i joga dla dzieci - Indie i joga w Indiach a także abc jogi i wakacje z jogą podróżowanie po Azji
likesoft