Dołącz do nas na
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA


Indie - moja miłość. Bodzia Matulaniec.

  • środa, 25 lutego 2009
  • autor: Bodzia Matulaniec
Niesamowici są ci Indianie, jest smacznie pysznie, kolorowo, gorąco i niemożebnie tanio! Internet po 50gr za 1h, luksusowy dom, który w pięć osób wynajmujemy w dobrej dzielnicy kosztuje 125$ od osoby ZA MIESIĄC. 
indie moja miłość
 Zakochałam się w tym kraju z wzajemnością mam wrażenie. Rzeczy tu są jakby odarte z formy, sama treść... Hindusów oczy i twarze są niesamowite, robie mnóstwo portretów i zwiewnych kobiet motyli siedzących bokiem z tylu motocykla. O kasku nikt tu nie słyszał, a każdy ma motor i trąbi ile wlezie, ot tak dla hecy. 
***
Widziałam Taj Mahal o wschodzie słońca, robi wrażenie, choć jak zobaczyłam Iyengara, to wzruszyłam się do imentu... Człowiek formatu DziPiTu, mówię Wam. Przepisałam na niego mieszkanie i samochód.
Żarcik taki. 
indie moja miłość2
 
Jest cudnie i pocudnia się z każdym dniem. Żaden kraj nie zrobił na mnie takiego wrażenia! Nawet 26h podróż zatłoczonym pociąiem w upale, z myszami i karaluchami była niesamowita, bo każdy zagadywał jak/czym się dało, jedna pani po kilkunastu godzinach obserwacji i zadumy stwierdziła, że jestem bardzo podobna do jej córeczki. Mąż przytaknął. Oboje byli czarniejsi od węgla. Dali mi jakiś słodki anyż, zawinięty w gazetę, przytulili... Żułam go sobie do końca podróży i nie zwariowałam od przyklejania się od siedzeń i oparć... kolej transsyberyjska to wersal w porównaniu z sypialnym relacji Dehli-Pune.
***
Tydzień temu byłam u szewca, właściwie to mijałam go, bo przecież szewcy siedzą na chodnikach w sidhasanie. Skubany okazał się wykształconym, powiedział, że wyglądam "like movie star" i skasował mnie 100 (sto) razy więcej niż normalnie. Odpowiedziałam (najczystszą niemczyzną rzecz jasna): "nie ze mną te numery, Indianinie" i dałam mu trzydzieści razy więcej, niż ustawa przewiduje, czyli ok. 8 pln (równowartość 20kg pomidorów). Był bardzo zawiedziony, prawie płakał gdy mówił, że materiały ma bardzo drogie, wskazując na butapren. Scenkę rodzajową obejrzało ok. dwustu tysięcy przechodniów (na metr kwadratowy).
***
Poza tym nie dzieje się nic. Czytam pod moskitierą, piję masala tea, chodzę na zajęcia (2 h zajęć + 3 h praktyki własnej + 2 h obserwacji klas medycznych dziennie i coraz bardziej wiem, że nic nie wiem), do biblioteki, knajpy, za to pani od masaży ajurwedyjskich przychodzi do mnie czasem, na godzinkę wpada, no czad...
No może jeszcze wiatrak się zepsuł w nocy i było strasznie gorąco, a sąsiada znienacka pogryzły pchły. No może jeszcze się okazało, że te dwa psy, co z nami mieszkaj, są wegetarianami, może stąd ta ich lekka melancholia.
***
Wykończył mnie ten godzinny masaż z olejami wonnymi, co prawda drzemnęłam się potem godzinkę, potem jednak przesadziłam z dokładkami w pobliskiej knajpie i od tego trzeciego mangodżus ledwo mogę usiedzieć. Zaraz więc wracam poleżeć i dokończyć MAJTREJI Mircea Eliade, nawet niezłe, choć zdecydowanie wolę Tagore, którego skończyła byłam wczoraj. Jednym słowem tyrka, na szczęście w domku w ogrodzie mieszkają na kolorowo trzy Hinduski. Starsze zajmują się sprzątaniem domu, młodsza od czasu do czasu coś nam ugotuje, bo do knajpy idzie się dobre 10 minut i czasem, wiecie rozumiecie, zwyczajnie po ludzku się nie chce..
indie moja miłość3
Byłam w szoku, gdy się okazało, że dom MUSIELIŚMY wynająć z tym „serwisem". Naprawdę trudno było mi się pogodzić z faktem, że taka drobna bosa babuleńka w różowym sari sprząta nam łazienkę, nie wiem, jak się wtedy zachować. Głupio się uśmiecham, kłaniam i daję napiwki.
Może wiecie, jak co należy robić w takiej sytuacji? Droga Redakcjo, pomóż! Zrozpaczona Bogusia z Puny

Swoją drogą ciekawe, co miejscowi sadzą o nas. Zrobili nam zdjęcie na głównej ulicy Puny podczas zakupów - nazajutrz ukazało się ono w lokalnej gazecie z podpisem „tak wyglądają Polacy z Europy. Przyjechali specjalnie na nasz XX Pune Festival" czy coś w tym rodzaju. Pisałam, że robię dużo portretów? Nie wspomniałam, że mnie tu po prostu po ludzku pokazują sobie palcami, mimo iż chodzę w spódnicach, chustach i sandałach made in India (może to przez te okulary z Reserved?). A jak ktoś ma komórkę, to bez pardonu cyka fotkę. Tylko jeden gruby Hindus zapytał, czy może sobie zrobić żonie zdjęcie ze mną. Zgodziłam się wielkodusznie, sądząc, iż znowu chodzi o mój nochal profil, ale zrobił an face z butami. Ja też zrobiłam, za zgodą maharadży, sobie zdjęcie z żoną, z żoną sięgającą mi do obojczyka (on tak gdzieś do ucha skroni). Pięknie wyszło, korzystnie.
*** 
Pisałam, że hałas? No to nie byłam zorientowana, przepraszam. Bo dopiero teraz (zupełnie jak w tym żydowskim dowcipie), podczas dwóch tygodni festiwalowych i święta Ganeszy, ustawiono ołtarze ze słoniem i trąbą i taka muza z nich wali, naprawdę wali, na ful na wciąż, ludzie tańczą jakby w transie, na każdym rogu rondzie, iż pomału zaczynam rozumieć, dlaczego joga narodziła się tu właśnie... Według danych z ubiegłorocznego przewodnika Lonely Planet, ponad 40% ludności Indii żyje w mieszkaniach jednopokojowych; w jednym z nich podczas wizji lokalnej stwierdziłam poduszkę do medytacji pod ścianą przy szafie za regałem.
***

Jest pół po piątej, czyli half past five. Warte zapamiętania, bo pytanie o godzinę pada co pół godziny (notabene różnica czasu wynosi 3,5 h do przodu). Na początku się wysilałam i wyjmowałam komórkę, teraz ze śmiechem odpowiadam „half past five" i każdy wie, o co chodzi. Bo ja też kocham tych Indian..
***
Kursy znaczków zmieniają się co tydzień. Budynek poczty zdaje się być nieremontowanym, odkąd kolonizatorzy najpierw go wznieśli, aby potem nie bez żalu zdaje się opuścić. Poproszę dziesięć znaczków do Europy. Do Europy? yyy... Załamał się etatowy pracownik, rzucił rozczarowane spojrzenie i poszedł się skonsultować. Piętnaście rupii. Proszę. Tydzień później były po osiem, za dwa, po dyskusji panelowej, cenę ustalono na rupii dwanaście. Mogę mówić o szczęściu, bo koleżanka na poczcie głównej płaciła dwadzieścia, no ale wiadomo, to w centrum. Jak znam Indie, wszystkie ceny są prawdziwe. Zadałam też pytanie o paczkę do Polski. Odpowiedź trwała pół godziny, bo książki inaczej się wysyła niż pozostałe rzeczy. Trzeba było sprawdzić w szufladzie i w okienku obok, no ciężko było...
Drugie, niepotrzebne pytanie brzmiało: jak długo paczka płynie? Pan długo patrzył mi w oczy, wzdychał ciężko sapał, by w końcu odrzec: piptin dejs. Piptin? Piptin. Wtedy dopiero dotarło do mnie, że przesadziłam i że powinnam już sobie pójść... Na głównej powiedzieli, że trzy miesiące
***
Kąpałam się w Oceanie Indiańskim i deszczu, i tak do zachodu słońca. Potem przypływ, odpływ, potem małpy jadły mi z ręki, fiordy naturalnie też. Dziwnie dziwnie, gdy zwierzę bierze orzeszka z ręki do ręki i dopiero do buzi... Indie są bardzo skrajne radykalne. Jak miasto, to dom na domu, beton beton blok blok, a jak plaża, to pustkowie, zieleń zielona, samotna huśtawka na piasku, cisza, i tylko huk oceanu, wycie monsunu i cyk cykad, nad ranem wiatr słabnie i słychać wrzask ptaszysk
Nad ranem wchodzę do łazienki, a tam jaszczurka. Uciekłyśmy obie.
indie moja miłość4
 Wracaliśmy nocą siedem godzin przez góry. Wcześniej podejrzewałam, że nasz kierowca, wiozący trzech półnagich białych, jest z Al-Kaidy i za chwilę wykona salto mortale ku wiekuistej chwale, ale nie. Po prostu TAK TU JEST: jazda bez świateł albo tylko na awaryjnych (no kto nie lubi sobie w nocy pomrugać, kto?), wyprzedzanie pod górę na zakręcie, klakson gaz klakson hamulec klakson gaz klakson klakson, że w końcu zasnęłam na tylnym siedzeniu. Gdy się obudziłam, już dojeżdżaliśmy i to na światłach. Na długich, ma się rozumieć
Poza tym nie dzieje się nic. No może tylko się okazało, że ojciec właścicielki domu jest zaratustraninem, a jego małżonka wyznania hinduistycznego. Niespotykanie zgodne małżeństwo. Czasem wpadają do nas na obiad, który sami sobie gotują przy pomocy służby. Duży obiad, bo ciotki i kuzynostwo też wpadają. Tzn. raz wpadli wszyscy, na początku festiwalu. Mówią, że lubią się tak pospotykać rodzinnie w czas festiwali, na elegancko znaczy. Trochę byliśmy zaskoczeni, że tak bez pukania do naszego domu, ale tak tu jest. I tak jest dobrze, wierzcie mi.
***
Prawdziwy Indianin to kinomanin" - takie na murach wrzutki wrzucam od tygodnia, w sumie lubię to. Albowiem dla Indianina siedzenie w kinie do sól życia. Nie dla każdego, tylko dla prawdziwego, gdyż jednakowoż bilet kosztuje 140Rs vs. miesięczna pensja różowej babuleńki l000Rs.
Udało się wreszcie dostać bilety, w środku tygodnia na nocny seans dwuipółgodzinny (jak to się pisze? Odkąd przeszłam na hindi, mam problemy z rodzimym, wstyd!). A publiczność festiwalowa: klaszcze, komentuje, się śmieje i krzyczy ze strachu, bo to horror był historyczny pt. 1920. Komedia też, z tym że to okazało się dopiero po kolaudacji. Publiczność ma jednak i ciemne oblicze: siorbie, chrupie, beka (jak oni potrafią bekać!), gada przez telefon, a na przerwie (a przerwa pojawiła się niespodziewanie, więc domyśliłam się sprytnie, że to jeszcze nie koniec), wybiega na korytarz i wraca z czymś na ciepło (w kinie klima i lotnicze fotele). Siedziałam z otwartą gębą i też se krzyknęłam, jak ona nagle zaczęła jeść tego kota jeszcze żywego, bo się domyśliłam (ha!), że tamten demon jednak wciąż w niej siedzi.
 indie moja miłość5
  Ja zaś najbardziej osobiście lubię siedzieć w rikszy i pędzić przez miasto. Nie mam pojęcia, jak to się dzieje, że działa. Żadnych zasad i nie ma korków. Ofiary śmiertelne widziałam dwie, jednego dnia za miastem. W mieście wszystko płynie, każdy jedzie jak chce, raczej powoli, piesi włączają się do ruchu na wydechu (pewnego dnia zauważyłam, iż jestem jedyną osobą w tej prawie czteromilionowej metropolii, która przebiega czy przyspiesza. Niepotrzebnie - ciężarówka wymija mnie z tyłu, autobus z przodu i jest git). Może dlatego, że Indianie są totalnie wyluzowani? Indiański spokój, gdyż na wszystko przyjdzie czas, jeśli przyjdzie. Mam też wrażenie, jakby tu NIE nie istniało, jakby wszystko było możliwe. Może tak?

 indie moja miłość7
Taki Iyengar, na przykład, rocznik 1918. Codziennie przez parę godzin uczę się w jego Instytucie i w trakcie praktyki własnej mam okazję zobaczyć z bliska, jak On uczy swoją wnuczkę. Ona się męczy, a On cały czas się z niej śmieje rechocze. Uczy ją w języku language, więc mniej więcej wiem, o co chodzi. Widzę też, jak Dziadek stoi na głowie, robi wygięcia do tyłu... Widzę, jak rano czyta gazety bez okularów, po południu w okularach siedzi w bibliotece i coś pisze, wieczorem prowadzi klasy medyczne (mogę je obserwować i już nie płaczę - na początku nie mogłam się powstrzymać, tyle nieszczęść w jednym miejscu, taka dziewczynka na przykład, długa, cienka i łamliwa jak słomka. Przywykłam, teraz tylko siedzę, notuję i widzę w tym większy sens).
To mój ostatni piątek tutaj. Trochę smutno, ale z drugiej strony tęsknię już strasznie za domem, za pracą, za Litwą ojczyzną moją... W długich podróżach najfajniejsze są powroty. Wracam zatem i się obaczymy.
A teraz proszę wszyscy robią dłuuuugi wydech, po czym krótki rechot.
indie moja miłość8
Bodzia Matulaniec
www.jogaBo.pl
bodzia@jogabo.pl

Artykuł ukazał się 24 października 2008 r w Magazynie Trójmiejskim Gazety Wyborczej. 
Opublikuj na:
Polecamy:   1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10
Matka Dalajlamy, przyjaciółka Gandhiego, pomocnica Piłsudskiego. Niezwykłe życie Wandy Dynowskiej.Cz. I

Nazywaliśmy ją "matka" – wspomina obecny Dalajlama w filmie "Oświecona dusza. Trzy imiona Umadevi". Z taką samą promienną czułością mówią o niej inni jej wychowankowie, Tybetańczycy, którymi się zajęła, gdy byli dziećmi wygnańcami. Dla Mahatmy Ghandiego była "nasza". ...

Nie jesteśmy Iyengarami i samo bycie w drodze jest osiągnięciem celu

Jestem pewna, że joga zmienia na lepsze. Daje szansę, by stać się uważniejszym, łagodniejszym i bardziej tolerancyjnym. Podstawową zasadą jogi jest zasada niekrzywdzenia. Trzeba więc zacząć od siebie i zastanowić się, co jeść, pić i jak ćwiczyć, by nie zrobić sobie nic złego - mówi aktorka Małgorzat...

Przepisy ze zdrowej misy: Zielone szparagi w sosie czosnkowo-szpinakowym

Zdrowe, niskokaloryczne, wykwintne i odżywcze. Szparagi są cennym źródłem białka, witaminy C i K, witamin z grupy B, selenu, potasu, magnezu, żelaza oraz fosforu. W zielonej odmianie szparagów, znajdziemy ponadto sporą dawkę witaminy A. Ich delikatny smak doskonale współgra z bardziej wyrazistymi do...

"Sekrety Urody Babuszki" czyli Słowiański elementarz pielegnacji

Sekret nieprzemijającego piękna tkwi w naturze. Raz na zawsze pozbądź się kompleksów i preparatów pełnych chemii. Naucz się przygotowywać naturalne kosmetyki na bazie jajek, mleka, miodu, drożdży i owoców. ...

Vrścikasana (Skorpion)

Pozycja ta zaliczana jest do pozycji zaawansowanych. Asana swą postawą przypomina atakującego skorpiona, stąd jej nazwa. ...

MINIMALIŚCI czyi jak znaleźć czas i wolność

Wiele pisze i mówi się o minimalizmie. Co stoi za tym słowem? "Słownik Języka Polskiego" podpowiada: "ograniczenie do minimum potrzeb, wymagań, dążeń itp". Czy ludzie, którzy uczynili z minimalizmu swój styl życia, zgodziliby się z taką definicją? Sądzę, że nie. Przekonany minimalista nie skupia się...

Anna Świrszczyńska o jodze, czyli poetka i jej ciało

W sensualnej poezji Anny Świrszczyńskiej (1909-1984) jej ciało i ciała tego kobiecość zajmowało miejsce poczesne. ...

Produkt Tygodnia JOGA PAS UNIWERSALNY - do wiszenia 5cm x 340cm -

Pas do jogi umożliwia stosowanie grawitacyjnych pozycji idealnych do: relaksu, rozluźnienia, wyregulowania oddechu oraz odpoczynku dla kręgosłupa. Idealny do pozycji: sirsasana wisząca- adho mukha svanasana wisząca- uttanasana wisząca. ...

Międzynarodowy Dzień Jogi w Trójmieście.

Intensywne przygotowania do Święta Jogi w Trójmieście trwają. W tym roku główne obchody odbędą się 25 czerwca w Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Dzień Jogi otwierać będzie rektor prof. nadzw. dr hab. Waldemar Moska. ...

Jak i po co zabezpieczać kolana podczas praktyki jogi?

Przy niezliczonych pozycjach jogi, z których wszystkie mają pozytywny wpływ na organizm człowieka, wyłaniają się te bardziej skomplikowane, które stają się większym wyzwaniem. Czasami pochłonięci dążeniem do wykonania pewnej pozycji, bądź doskonalenia jej, zapominamy o fundamentalnym przesłaniu jogi...

  
kalendarium wydarzeń
Poprzednie
Maja 2017
Następne
PWŚCPSN
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031 
pokaż wszystkie
więcej
pokaż wszystkie
Partnerskie szkoły jogi
  

Partnerzy portalu
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

  
Joga Portal - Pierwszy, ogólnopolski serwis joga-joga.pl - Kraków - Poznań - Wrocław - Trójmiasto - Lublin
Wakacje z joga, wakacyjne kursy jogi oraz wyjazdy organizowane przez szkoły Jogi z całej Polski. Wyszukiwarka szkół jogi: Kraków, Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Lublin a także wiele innych miast z całej Polski. Pozycje jogi, joga na DVD, książki o jodze,joga-sklep, forum a także medytacja, ajurweda, kursy rozwoju oraz masaż tajski. Najnowsze wydarzenia, pytania oraz odpoweidzi, wywiady oraz joga w ciąży i joga dla dzieci - Indie i joga w Indiach a także abc jogi i wakacje z jogą podróżowanie po Azji