Facebook
kalendarium wydarzeń
Maj 2012
PWŚCPSN
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 
więcej
pokaż wszystkie
Partnerskie szkoły jogi
  
bądź na bieżąco !


WYNIKI WYSZUKIWANIA zamknij

Joga w Indiach 2011. Wyprawa z Akademią Asan. Wiktor Morgulec. Część IV. Bombaj, Puna.

  • poniedziałek, 19 grudnia 2011
  • autor: Wiktor Morgulec
Akademia Asan zaprosiła polskich joginów do Indii. 30 osobowa grupa jest pod opieką Justyny Wojciechowskiej, Wiktora Morgulec i Krzysztofa Stępnia, podróżnika. Po zwiedzeniu Delhi, Varanasi, Rishikesh odpoczęli na Goa.

Kolejny, ostatni punkt wyprawy do pobyt w Bombaju i wizyta u Gurujego B.K.S Iyengara.

Zapraszamy do lektury relacji Wiktora, opisującego z punktu widzenia organizatora tę wspólną podróż.

Dziś część IV – Bombaj i Puna.

 
Afera bagażowa daje upust ogólnemu zmęczeniu Indiami. I to dopiero po przeszło 2 tygodniach – nieźle;-)
Grupy nie – jogowe potrafiły się pożreć i narzekać już od 2 dnia pobytu. Trzeba jakoś załagodzi ć sytuację. Modlimy się z Krzysiem, żeby hotel w Bombaju, który kosztuje zawrotną cenę 100 dolarów za pokój, za noc okazał się wart swojej ceny.
Na stacji Victoria w Bombaju część grupy zostaje z Krzyśkiem w pociągu i wysiada dopiero, kiedy zaczynają wsiadać hindusi i pytają czy oni jadą powrotem na Goa;-) Jesteśmy zmęczeni.
 Bitwa z taksówkarzami, którzy próbują nam wkręcić 10 razy wyższe ceny niż to, co powiedzieli goście z hotelu. Nawet obecność policjanta parkingowego nie ostudza ich łgarstw. W końcu mamy info: zgodnie z taksometrem 16 rupii za 1km + 6 rupii za sztukę bagażu. Taksiarze chcieli po 200 rupii za 1km kursu. Nie znają hotelu, jadą na okrętkę, w końcu trafiamy pod hotel. Z zewnątrz wygląda ok. Bitwy z 9 taksiarzami ciąg dalszy - żądają większej kasy niż pokazują taksometry. W końcu dajemy jakiś tip – resztę załatwia manager hotelowy kwitując krótko: „taxi bastards”.
goa 2011
 Jest 6 rano, check-in mamy o 12.00. Manager daje nam 5 tymczasowych pięknych dużych pokoi. Jak na razie to najlepszy hotel, w jakim byliśmy – oddech ulgi. Kąpiemy się, śniadanie w stylu brytyjskim ( tościk z dżemem, omlet etc) na dachu. Humory lekko poprawiają się. Idziemy na spacer. Gorąc. Bombaj wygląda jak jakieś hiszpańskie miasto. Nie ma tuktów, czysto.
Krzysiek opowiada, idziemy do Gate of India i stateczku, który nas zabierze na Elephant Island, gdzie są stare jaskinie wykute w skale parę tysięcy lat temu przez mnichów.
 Godzinna podróż w morskiej bryzie, pełen relaks. Na wyspie gorąco. Część osób chce jeść teraz, część później. Jakieś drobne przepychanki, w końcu połowa je teraz połowa później - sytuacja jest cały czas zagęszczona. Po kamiennych schodach otoczonych kramikami z pamiątkami na górę. Jaskinie ciekawe. Małpa kradnie jednej z uczestniczek napój z mango, odkręca korek i bezczelnie wypija na naszych oczach, siedząc na pobliskim dachu. Po godzinnym zwiedzaniu, powrót na stateczek, jakieś pomniejsze problemy z brakiem miejsc, sprawnie rozwiązane przez marynarzy - dostajemy plastikowe krzesełka. Godzina relaksu i z powrotem Gate of India.
 Znowu zaczynają się narzekania, część chce na spacer, część do hotelu, ktoś na bazar, inni do kawiarni. Jedni chcą słuchać opowieści Krzyśka, inni narzekają na maxa.
W końcu ruszamy na przechadzkę po Bombaju – do pięknie oświetlonego dworca Victorii. Sytuacja w grupie jest napięta, jedni chcą szybciej, inni wolniej – każdy pretekst jest dobry.
W duchu modlę się o jakieś dobre, czyste miejsce na obiad, ale nic takiego nie widać. Czuję, że tylko to rozładuje napiętą atmosferę. W końcu pytam jakiegoś nobliwie wyglądającego jegomościa z teczką o dobrą restaurację w pobliżu, proponuje ….Mc Donalda. Tłumaczę, że nie jemy mięsa, że może być indyjska. Wskazuje mi jakieś neony po drugiej stronie placu. Idziemy.
 Shivala restaurant pure vegetarian – już połowa sukcesu, po schodkach na górę i wow. Czysta, zadbana przestrzeń, przeszklone drzwi, klimatyzowana sala i wybór wege potraw, jakie się chce. Kelnerzy śmigają w czystych wdziankach, managerowie sali przyjmują zamówienia bezbłędnie tłumacząc, co jest co.
 Na stoły wjeżdżają przepiękne kolorowe posiłki, masala dosa, idli, sambar, przeróżne rodzaje palaków, koft i innych, mango lassi. Wreszcie atmosfera się rozluźnia, zapowiadamy się w lokalu na 9.00 rano na śniadanie i zadowoleni wracamy do hotelu.
 goa 500 2011
 Rano śniadanko w Sivali i wyruszamy autobusem do Puny. 5 osób zostaje w Bombaju, chorzy i maruderzy. Podróż mija szybko, klima w autobusie, humory dobre. Dojeżdżamy do Puny z lekkim opóźnieniem.
Krzyśka coś tknęło i zaczynamy wypytywać nie mówiącego po angielsku kierowcę o adres. Po chwili okazuje się, że jesteśmy pod ośrodkiem, ale…Osho. W karminowych powłóczystych ciuszkach śmigają przez bramki do wykrywania metalu stada natchnionych, podstarzałych białasów. Okazałe marmurowe budynki - powiew full wypasu. Słynny w niektórych kręgach i bardzo kontrowersyjny dla innych, popularny za życia Osho pozostawił flotyllę 40 Rolls Royców, okazałe centrum i nauki podszyte mottem: hulaj dusza piekła nie ma. Okazuje się, że do Instytutu Iyengara jeszcze 6 km w drugą stronę, udaje mi się w końcu dodzwonić do Instytutu, przekazuję słuchawkę kierowcy. Dojeżdżamy.

goa 500 2011
Na zewnątrz policyjna ochrona. W porównaniu z pełnym rozmachu i przepychu ośrodkiem Osho Instytut wygląda skromnie i przytulnie. Wita nas miła pani, z którą rozmawiałem przez telefon. Wchodzimy boso do środka. Po schodkach na górę, znajdujemy się w przestronnym holu, przy ścianach szklane gabloty z prezentami, nagrodami z różnych stron świata, stolik z pamiątkami. Jako, że grupa jest liczna, Guruji przyjdzie do nas i przyjmie nas tutaj. Jogini kupują książki, po chwili siadamy wszyscy na podłodze i krzesłach. Chwila ciszy, wypatruję człowieka, któremu tyle zawdzięczam, nauczyciela, którego nigdy nie widziałem na własne oczy, a dzięki któremu tak wiele się nauczyłem.
goa 500 2011
 Wchodzi Iyengar. Gdybym miał określić go jednym słowem rzekłbym, jest wyrazisty. W posturze, wzroku nie widać blisko 100 lat. Krótko przedstawiamy naszą grupę i wręczamy z Justyną prezent. Guruji pyta nas, czy wszyscy praktykują jogę i czy mieszamy różne style jogi. Porównuje to do sałatki gdzie wrzuca się różne elementy – nikt nie łapie, o co chodzi z tą sałatką (nawet obecna wśród nas zawodowa tłumacz). W końcu pytam nieśmiało: sałatka do jedzenia?– Guruji uśmiecha się: tak, tak. Łapiemy, o co chodzi. Więc joga nie jest jak sałatka, nie powinno się mieszać różnych elementów, różnych tradycji;-) Guruji podpisuje książki, które większość joginów zakupiła w sklepiku. Wyjmuję wydanie „Światła jogi” w twardej okładce, które przytargałem przez pół świata, w nadziei na podpis.
Po podpisaniu blisko 30 książek Iyengar pyta, czy mamy jakieś pytania. Jesteśmy trochę zaskoczeni.
Pada pierwsze pytanie: Czy praktykuje nadal asany? Odpowiedź jest twierdząca.
goa 500 2011
Ktoś pyta nie do końca jasno o związek praktyki asan z fizyczną aktywnością, nie zdąża dokończyć pytania, riposta jest natychmiastowa i miażdżąca: „Jeśli praktyka asan jest dla ciebie fizyczną aktywnością, to nic nie rozumiesz” - Iyengar odpowiada ostro, jednocześnie kąciki ust uśmiechają się figlarnie. „Poprzez obserwację ciała obserwujesz umysł – kontynuuje - pracując z ciałem pracujesz z umysłem. Jak można nazwać to fizyczną praktyką?”


goa 500 2011
Mimo szybkości i siły wypowiedzi, widać uśmiechające się miękko oczy, pozorna srogość połączona z płynącą z wewnątrz łagodnością. Odpowiedzi na kolejne pytania są, mimo swojej kategoryczności podszyte wyrozumiałością, i te śmiejące się oczy. Mimo to jogini trochę spękali, z lwem nie ma żartów ;-)
Na pytanie o ulubiony owoc odpowiada, że nie ma, że nie wybiera, jest zadowolony z tego, co dostaje.
 Jeszcze grupowe zdjęcie i powoli Guruji oddala się do siebie. To, co zapamiętałem to te śmiejące się oczy. Miła pani pokazuje nam salę do ćwiczeń, na której odbywa się praktyka własna. Sala jest dość niewielka, przyozdobiona mnóstwem zdjęć i ozdób, ale ma swój niepowtarzalny klimat. Wycofujemy się w ciszy, żeby nie przeszkadzać ćwiczącym. Wizyta dobiega końca. Żegnamy się, dziękujemy za ciepłe przyjęcie miłej Pani.

.goa 500 2011
Wychodząc z Justą witamy się i żegnamy zarazem z Geeta Iyengar siedzącą w pokoiku na podwórzu. Przyjechałem tu tak naprawdę powiedzieć: dziękuję.
Już w autobusie Dwie uczestniczki wycieczki mówią, że wychodząc z Instytutu widziały Iyengara leżącego u siebie w pokoju z maską tlenową na twarzy. Starość, choroby i śmierć dotyczą każdego, nawet wielkich joginów


                                     goa 500 2011    
 Jest późno, wracamy do Bombaju, od rana prawie nic nie jedliśmy. Kierowcy odradzają nam posiłek na stacji benzynowej i podwożą do jakieś dziury, wysiadam sprawdzić - wygląda to fatalnie. Wracam do autobusu żeby powiedzieć, że spadamy i dowiaduję się, że pracownicy „restauracji” na oczach naszej wycieczki właśnie zabili szczura. Jedziemy dalej, kierowca próbuje zatrzymać się w kolejnej dziurze - nie pozwalamy. Wiemy, o co biega – jak przywiezie wycieczkę do takiej restauracji – dostaje posiłek albo kasę. Na stacji benzynowej, gdzie jest wiele restauracji, nic nie dostanie.
Zatrzymujemy się w końcu na wielkiej stacji benzynowej. Znowu mamy szczęście pure vegetarian super wypasiona, klimatyzowana restauracja Puranmal z najlepszą selekcją słodyczy. Mała uczta i jedziemy do hotelu. Kierowca pędzi jak szalony. O 23 dojeżdżamy.
 0 7.00 zbiórka, ostatni dzień - jedziemy do Global Pagody na przedmieściach Bombaju. Jestem bardzo ciekaw, jak to wygląda - byłem tu z rodziną 7 lat temu, jak prace były zaawansowane może w 1/3.
To największa na świecie konstrukcja ze sklepieniem bez żadnego podparcia zdolna pomieścić 10 000 medytujących osób, około 100 m wysokości. Wybudowana w oparciu o dobrowolne dotacje ludzi chcących, aby nauki Buddy zachowane przez 2000 lat w czystej formie przez wąską grupę mnichów w Birmie mogły rozprzestrzeniać się na cały świat. Pagoda pełni dwie funkcje: jest ogromną salą medytacyjną, gdzie codziennie mogą medytować osoby znające technikę Vipassana uczonej wg przekazu S.N Goenki i gdzie odbywają się regularne 1 dniowe siedzenia i czasami specjalne 1 dniowe kursy.

Druga funkcja to zainteresowanie osób niemedytujących nauką Buddy, sama konstrukcja przyciąga codziennie tłumy turystów, które mogą zetknąć się w ten sposób z ideą czystej Dhammy ( uniwersalnego prawa natury )– nauczanej przez Buddę: uniwersalnej, niezwiązanej żadną religią, dającej rezultaty tu i teraz, prostej w przekazie, którą mogą praktykować osoby niezależnie od wyznania, koloru skory, pochodzenia.
 Pagoda jest wierną kopią słynnej Swegadon Pagody z Birmy ( nieznacznie mniejsza i przede wszystkim pagoda w Rangunie jest pełna w środku, nie można wewnątrz niej medytować). Wkomponowanie oryginalnej pełnej przepychu, birmańskiej architektury jest podziękowaniem dla „ Złotego Kraju”- jak przez wieki nazywano Birmę zarówno za zachowanie słów Buddy jak i przede wszystkim praktycznej techniki oczyszczania umysłu – medytacji Vipasssana.

 Po Pagodzie oprowadza nas przewodnik, osoby nie-medytujące mogą zobaczyć wnętrze Pagody przez szybę z korytarza wiodącego wokół, środek jest przeznaczony wyłącznie do medytacji. Przy głównej Pagodzie znajdują się 2 mniejsze, w jednej jest sala medytacyjna dla 2000 osób, w drugiej pojedyncze cele medytacyjne dla 800 osób. Na niższym poziomie jest ekspozycja pokazująca życie Buddy w obrazkach, sala audiowizualna, gdzie można zobaczyć krótkie filmy dotyczące powstawania Pagody, nauk Buddy. Siadamy na moment – „sala audiowizualna made in India ” trochę na wyrost - stojący w metalowej skrzynce telewizor i ryczące, trzeszczące niemiłosiernie mini głośniczki jak od komputera. Przypomina mi się pierwszy kurs Vipassany, na który trafiłem równo 10 lat temu w Nepalu, gdzie z równie trzeszczących głośniczków płynęły słowa Dhammy.
 
Całość projektu jest jeszcze niedokończona, trwają prace. Zaraz obok Pagody, u jej podstawy znajduje się centrum medytacyjne dla ok. 80 osób, gdzie odbywają się regularne 10 dniowe kursy medytacji.
Z drugiej strony poniżej Pagody jadalnia, gdzie w bardzo przystępnej cenie można zamówić posiłki.
Sklepik z książkami wydawanymi przez VRI Vipassana Research Institute.
Jemy posiłek i grupa wraca powrotem do centrum Bombaju.
Dwie osoby: Iza i ja - zostajemy na 1 dniowym kursie (ukończyliśmy wcześniej przynajmniej jeden 10 dniowy kurs – znamy technikę). Kurs zaczyna się o 11.00 i trwa do 17.00 – po raz pierwszy wchodzimy z Izą do środka Pagody.

Po kursie kupuję trochę książek –przydadzą się do naszej vipassanowej biblioteczki w Polsce i wraz z poznanymi na siedzeniu białasami: Brazylijczykiem i nauczycielką jogi z Anglii wracamy do centrum Bombaju. Najpierw stateczek, potem moto riksza (wyścig), w końcu lokalny szybki pociąg podmiejski, odpowiednik berlińskiego S-bahnu.
Wysiadamy z Izą na Churchgate, pędzimy do hotelu, szybki przepak – książki ważą sporo, wyskakuję jeszcze na posiłek do Shivali. Obsługa poznaje mnie, błyskawicznie dostaje super Thali Special, zapowiadam, że wrócę. Ostatnie zakupy u handlujących na ulicy Tybetańczyków, kilo Gujaw dla Karoliny i do hotelu.
 Jedziemy na lotnisko. Szybko minęło. W portfelu zostało trochę rupii –do marca;-)
 Wiktor Morgulec
  Wyjazd trwał od 22 listopada do 12 grudnia 2011
Opublikuj na:
Polecamy:    1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10
WAKACJE Z JOGĄ 2012- zabierz jogę na wakacje!

To że wyjeżdżacie na wakacje, nie znaczy że na ten czas musicie rozstać się z zajęciami jogi. Możecie zabrać jogę na wakacje albo pozwolić żeby joga zabrała was...To najlepsza forma rozpoczęcia przygody z jogą- w przyjaznej atmosferze, skupieniu na praktyce. Kilka dni skondensowanej praktyki jogi może dać efekt taki jak kilka miesięcy nieregularnej praktyki w szkole jogi. Wiele oferowanych wyjazdów zawiera: kursy kuchni wegetariańskiej , tańca, nordic walking, opiekę i joge dla dzieci i inne atrakcje.

Stopy. David Keil

Stopy są wspaniałym wynalazkiem, niestety przeważnie trzymamy je w zamknięciu (w butach) przez większą część dnia. Biedactwa pełnią ważną rolę zarówno w naszym codziennym życiu, jak i w praktyce jogi. Stopy są podstawą ciała. Jako terapeuta w pierwszej kolejności skupiam uwagę na stopach, by zaobserwować, w jaki sposób dana osoba spędza na nich cały dzień. Jako nauczyciel jogi nauczyłem się zwracać uwagę w pierwszej kolejności na podstawę, którą jest praca stóp w pozycjach stojących.

Krótka historia Suryanamaskar. Krzysztof Stec

"Joga oferuje ludzkości wielowymiarowe, pełne przesłanie. Przesłanie dla ciała człowieka. Przesłanie dla ludzkiego umysłu; ma też przesłanie dla ludzkiej duszy." Swami Kuvalayananda (1883 – 1966)

FAQ-ty i mity - Certyfikat Iyengar’a. Anna Duszak

Jeśli nie zamierzasz przystąpić do systemu certyfikacyjnego a legitymujesz się dyplomem jakiegokolwiek Stowarzyszenia Jogi Iyengara lub RMIYI możesz o tym napisać w swoim indywidualnym dossier, możesz również umieścić ten dyplom na swej stronie internetowej. Jeśli natomiast jesteś związany z tzw. "metodą Iyengar’a", posiadasz stosowne do tego uprawnienia i chcesz wspierać się znakiem IYENGAR® pisząc o swej osobie, niezwłocznie przystąp do certyfikacji. Dlaczego tak uważam poniżej! .

Najlepszy Mistrz w praktyce Jogi. Dorota Kobos.

Na drodze moich wewnętrznych poszukiwań i wyborów dotarłam niedawno do skrzyżowania, na którym nie ma żadnych oznakowań, żadnych nauczycieli, a wszystkie drogi są równorzędne. Chciałoby się usłyszeć dobrą wskazówkę... Czy naprawdę nie ma znaczenia, którą drogę się wybierze? To tylko gra, teatr życia? Ufam, że przewodnikiem - reżyserem na jego scenie jest to, w co aktualnie wierzę. Zatem co to jest i jak to opisać?

Joga pomaga w leczeniu arytmii serca.

Arytmia to nieprawidłowy czas i brak regularności uderzeń serca. Kiedy serce uderza mniej niż pięćdziesiąt lub więcej niż sto razy na minutę. Kiedy dochodzi do zaburzeń rytmu uderzeń serca nasze życie może być zagrożone, dlatego nigdy nie można lekceważyć tego typu sygnałów. Objawami arytmii jest niepokój, przyspieszone lub zbyt wolne bicie serca, nieregularne, chaotyczne bicie serca, duszności, osłabienie. Do zaburzeń związanych z nieregularną pracą serca należy m.in. bardzo powszechne i zazwyczaj niezbyt groźne migotanie przedsionków oraz śmiertelnie niebezpieczne migotanie komór, podczas którego dochodzi do chaotycznej pracy serca, zakończonej brakiem możliwości pompowania krwi

Joga w Indiach 2012. Indie Północne. Druga wyprawa z Akademią Asan. Wiktor Morgulec. Część III

Ceremonia zamykania indyjsko – pakistańskiej granicy to wydarzenie, które można oglądać codziennie. I codziennie jest celebrowane. Polscy jogini najdłużej, bo 5 dni byli w Dharamsali: zwiedzali, praktykowali u Sharata Arory. W Delhi zwiedzili świątynie Nilanandy. Swoje wrażenia opisuje Wiktor Morgulec.

Virabhadrasana I – heros z uniesionym mieczem. Rafał Gadomski

śraddha virya smrti samadhi prajńa purvakah itaresam Inni – przez wiarę, męstwo, pamięć, samadhi do oświecenia. Jogasutry, I, 20

Joga dla weteranów wojennych.

Joga zapewnia naukowo udowodnione proaktywne radzenie sobie ze stresem bojowym.

Certyfikat jest gwarancją kompetencji nauczyciela - rozmowa z prezes Polskiego Stowarzyszenia Jogi Iyengara, Katarzyną Pilorz

Polskie Stowarzyszenie Jogi Iyengara rozpoczęło kampanię "Joga Iyengara – sięgnij do źródeł", która ma na celu promocję tej metody. O nauczycielu metody, kampanii z Katarzyną Pilorz rozmawia Justyna Moćko

  
Szukaj w portalu
bądź na bieżąco !

dodaj    usuń adres
Partnerzy portalu
Inspiracje
Chwile szczęścia którymi się cieszymy, przychodzą niespodziewanie. To nie my je chwytamy, ale one nas chwytają
  
Joga Portal - Pierwszy, ogólnopolski serwis joga-joga.pl - Kraków - Poznań - Wrocław - Trójmiasto - Lublin
Wakacje z joga, wakacyjne kursy jogi oraz wyjazdy organizowane przez szkoły Jogi z całej Polski. Wyszukiwarka szkół jogi: Kraków, Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Lublin a także wiele innych miast z całej Polski. Pozycje jogi, joga na DVD, książki o jodze,joga-sklep, forum a także medytacja, ajurweda, kursy rozwoju oraz masaż tajski. Najnowsze wydarzenia, pytania oraz odpoweidzi, wywiady oraz joga w ciąży i joga dla dzieci - Indie i joga w Indiach a także abc jogi i wakacje z jogą podróżowanie po Azji