Facebook
kalendarium wydarzeń
Maj 2012
PWŚCPSN
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 
więcej
pokaż wszystkie
Partnerskie szkoły jogi
  
bądź na bieżąco !


WYNIKI WYSZUKIWANIA zamknij

Joga w Indiach 2011 Wyprawa z Akademią Asan. Wiktor Morgulec. Część II. Hardiwar, Rishikesh i Benares.

  • sobota, 10 grudnia 2011
  • autor: Wiktor Morgulec
Akademia Asan zaprosiła polskich joginów do Indii. 30 osobowa grupa jest pod opieką Justyny Wojciechowskiej, Wiktora Morgulec i Krzysztofa Stępnia, podróżnika. Podróż zaczęli od stolicy Indii. Old Delhi, Agra, New Delhi, Varanasi, Haridwar, Rishikesh to pierwszy etap podróży. Później pojadą na plaże Goa, a stamtąd do Puny, odwiedzić Guruji B.K.S. Iyengara. Trzytygodniowy wyjazd zakończy się w Mumbaju, skąd przylecą do Polski.
Zapraszamy do lektury relacji Wiktora, opisującego z punktu widzenia organizatora tę wspólną podróż.
Dziś część II - Hardiwar, Rishikesh i Benares.
 
W Haridwarze ok. 4.00 rano – jest naprawdę zimno. Ubieramy się we wszystko, co mamy. Idziemy z Krzyśkiem załatwić transport. Przed dworcem eskadra 6 osobowych tuk-tuków ( rozbudowany motocykl z budką). Dogadujemy się szybko. Ładujemy walizy na dach i w drogę. Zamarzamy.
Docieramy do naszej miejscówki w Rishikesh – okrzykniętym światową stolicą jogi. Yoga Niketan Ashram. Dostajemy zakwaterowanie, z każdego okna widok na Ganges.
W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
To nasza miejscówka do praktyki jogi. Przestronna wyścielona miękkimi dywanami sala do ćwiczeń, przepyszna aśramowa kuchnia. Codziennie mamy 3 godzinną poranną sesję, popołudniu 1,5 h.
Rishikesh nie zmienił się przez te 7 lat. Spacery wzdłuż kamiennych ghatów, relatywnie cicho i spokojnie. Nawet uliczni sprzedawcy mniej natarczywi niż gdzie indziej.
Po spacerze w górę rzeki kąpiemy się w Gangesie. Po południu wycieczka tuk-tukami na wieczorną puje - ofiarę świętej rzece do Haridwaru. Tutaj Ganges z gór wpływa wartkim,spienionym nurtem na niziny. To jedno ze świętych hinduistycznych miejsc.
W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
 
Po kąpieli w zimnej rzece i tuk-tukowych podróżach kilka osób podupada na zdrowiu. Grupa chętnych na rafting topnieje – ostatecznie płyną 3 osoby. Wieczorem trzecia podróż do Haridwaru, tym razem już ostatnia, z bagażami – o 24.00 mamy pociąg sleeper klasy SL do Varanasi.
Wsiadamy. Mimo pewnego obycia z Indiami – część grupy przeżywa lekki szok. Pociąg klasy SL to standardowy sypialny środek lokomocji, w zasadzie nie różni się od klasy S3 niczym specjalnym poza tym, że wygląda jakby nikt nigdy tego nie sprzątnął i skład jeździł tak z 30 lat. Dostajemy przydział obok toalet – wstępnie wymiękamy, ale po pół godzinie nic nie przeszkadza. Idziemy spać.
Rano korowód postaci przewija się non stop przez pociąg: pan od orzeszków, czaj, cieciorka z cebulką, Bombaj mix, koraliki i wisiorki, czaj, pan z kobrą, orzeszki, tosty, czaj i tak w kółko – z głodu się nie umrze. W korytarzach tubylcy ładują telefony komórkowe, błyskają laptopy. Już niedługo święte miasto Benares.
W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
Stacja. Czeka na nas gość z hotelu. Idziemy do riksz - krótka potyczka z riksiarzami – umawiamy się na cenę za 11 auto riksz, poczym jak już wszyscy są już w auto rikszach- goście zaczynają ściemniać ze jest 13 i mamy zapłacić za 13. Wysiadam i stawiam ultimatum albo jadą, albo idziemy do taxi. Najbardziej butny z nich odpowiada, żebyśmy szli do taxi. Lekki impas, śmiejemy się wszyscy i ja wiem, że oni nie przepuszczą okazji do zarobku i oni wiedzą, że raczej nie wytarabanimy się z riksz, do których się z trudem upchaliśmy. W końcu hotelowy przewodnik odpala im działkę i ruszamy.
Rikszarze to kasta wojowników, ścigają się ze sobą w zatłoczonych uliczkach. Gość, z którym jedziemy czuje się zobowiązany przyjechać z czacza – (przewodnikiem, za którego mnie wziął) jako pierwszy. Opętańcza gonitwa, w końcu wychodzi na prowadzenie.
Zatrzymujemy się na środku jakieś ulicy, do hotelu 500m. Jest święto ulica zamknięta trzeba drałować z buta. Po raz drugi w historii wyjazdu aż mi głupio, że nie odradziliśmy ludziom brania ze sobą walizek.
Atmosfera się zagęszcza. Ulica i chodnik są pełne nierówności i śmieci – wiem, że to dopiero początek atrakcji, bo jak wejdziemy w uliczki starego miasta…
Przedzieramy się pomagając sobie nawzajem. W końcu wchodzimy w mega wąskie uliczki starego miasta, 3 razy węższe niż w Barcelonie. Rzeka ludzi, na nierównych chodnikach i schodach totalny syf: ekskrementy, resztki jedzenia, śmieci. Eleganckie walizy toną w materii organicznej, pozostawiając ślady w krowich plackach. Narasta frustracja wśród nieszczęsnych użytkowników walizek.
Padają gorzkie słowa, nie wiemy czy płakać, czy śmiać się- widok jest z jednej strony komiczny, z drugiej rekomendowanie walizek to nasza wtopa. Ustalamy z Justą i Krzysiem, że już nigdy więcej.
Zakwaterowanie, dwa pokoje są do wymiany – zacieki na ścianach, reszta ok. Jesteśmy nad samym Gangesem z restauracji zapierający dech w piersiach widok.
Przepyszny posiłek, czaj się, deser. Wieczorny spacer po ghatah.
W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
Rano sesja jogi z widokiem na Ganges, śniadanie i wycieczka do Saranath- parku jeleni. Miejsca gdzie Siddhartha Gautama zanim doświadczył pełnego wyzwolenia, stanu nibbany – praktykował różne ekstremalne techniki opanowania umysłu i porzucił je jako nieskuteczne i błędne. Mimo krytyki ze strony towarzyszy ascetów i zarzutów, że uległ Gautama porzuca życie ascety i postanawia samodzielnie odkryć przyczynę cierpienia podążając drogą środka. Udaje się w okolicę dzisiejszej miejscowości Bodhgaya, przyjmuje pierwszy posiłek i postanawia z silną determinacją aditthana, że siada i nie zmieni pozycji, dopóki nie odkryje przyczyn cierpienia i sposobu wyzwolenia się z koła narodzin i śmierci. Po odkryciu, przy pomocy techniki samoobserwacji i wglądu (Vipassana – widzenie rzeczy takimi, jakimi są naprawdę) przyczyn cierpienia i sposobu wyzwolenia się - powrócił do Parku Jeleni i przedstawił swoje odkrycie starym znajomym – ascetom. Kilku spośród nich było tak zaawansowanych w poszukiwaniu prawdy, że wystarczyły jedynie słowa Buddy aby doznali całkowitego wyzwolenia i stali się arhant – w pełni wyzwolonymi osobami.
Do końca swoich dni wraz z Buddą służyli oni innym ludziom nauczając Dhammy: 8 stopniowej szlachetnej ścieżki wiodącej do pełnego wyzwolenia, podzielonej na 3 części: sila – moralność; samadhi- koncentracja umysłu na bazie obserwacji naturalnego przepływu oddechu , panna – mądrość, wgląd, oczyszczanie umysłu przy pomocy techniki medytacji Vipassana.
W parku jeleni znajduje się stupa Asioki – jedna z niewielu ocalałych. Ten bezwzględny władca, pod rządami którego powstało imperium rozciągające się na blisko cały subkontynent indyjski z racji brutalnych rządów zyskał przydomek ćanda Asoka – Asoka okrutny. Było to ponad 200 lat po śmierci Buddy, w wyniku dobrych zasług z przeszłości trafił na arhanta w pełni wyzwoloną osobę, opuścił stolicę, udał się na odosobnienie - przez 300 dni uczył się medytacji Vipassana.
Po powrocie zmienił się nie do poznania. Zyskał przydomek Dhamma Asoka ( Asioka żyjący w zgodzie z prawem natury) i pod jego rządami Indie przeżyły najlepszy okres swej historii. Był to czas renesansu nauki Buddy, renesansu praktycznego stosowania nauki przez niemal całą populację współczesnych Indii.
Asoka ustanowił prawa w oparciu o naukę Buddy, kierował swoim imperium stosując praktyczne wskazówki, których Budda przeszło 200 lat wstecz udzielał władcom- jak obronić państwo przed najeźdźcami z zewnątrz, jak administrować i tworzyć zdrowe, silne społeczeństwo.
Asoka zabronił składania ofiar ze zwierząt, finansował zakładanie ośrodków medytacyjnych dla osób świeckich, zwołał kongregację mnichów, aby potwierdzić prawdziwy, źródłowy przekaz nauk Buddy. Podbijanie militarne sąsiadów zamienił na pokojowe rozprzestrzenianie nauki Buddy. Wysyłał arhantów – w pełni wyzwolone osoby, aby nauczały do wszystkich krajów Azji, a także do Europy.
W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
Cisza i spokój parku jeleni, czola Batura ( cieciorka z plackami) na obiad i tuk-tukowy rajd a’la formula 1 z powrotem do hotelu.
Wieczorem Ganga Arati –barwne hinduistyczne ceremonie oddawania czci świętej rzece. Nie pojmuję tych hinduistycznych celebracji, kakofonia dźwięków: dzwonów, muzyki, śpiewów.
Hałas i zamieszanie – wymiękam przed czasem, wymykam się do hotelu.
Grupa wraca. Kolacja Andrzejkowa ( jest w grupie jeden Andrzej;-) , wizyta lokalnego lekarza – jeden z joginów zatruł się czymś i zasłabł. Zapada wieczór.
Jakiś nadgorliwy wyznawca Sziwy (?) wali w bęben do godziny 2 w nocy – nie wiadomo czy śmiać się czy płakać, wybieramy pierwszą opcję - obstawiamy z Krzyśkiem czy podjął wyzwanie walić tak przez całą noc dla dobra wszelkich istot, a w szczególności sąsiadów. W końcu cisza.
W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
Rano o 6.00 płyniemy obejrzeć rytualne, poranne ablucje w świętej rzece. Mamy wynajętą łódź –płyniemy ok. 4 km wzdłuż kamiennych ghat – schodów schodzących do Gangesu. Ludzie kąpią się masowo, piją wodę z rzeki, myją zęby, namydleni od stóp do głów nurkują, zaraz obok wpływają ścieki z okolicznych rynsztoków. Przy Ghacie gdzie pali się zmarłych na łódkę ładowane jest ciało zawinięte w całun - to zwłoki przygotowane do zatopienia w świętej rzece. Niektórych zmarłych w myśl hinduskiej religii nie wolno palić. Jeśli umrze: ksiądz, pustelnik, dziecko do 12 roku życia, kobieta w ciąży, trędowaty bądź osoba ugryziona przez kobrę - takie ciało obciążone kamieniem wrzuca się wprost do rzeki.
Dopływamy do ujęcia wody dla miasta Benares Assi Ghat - kilkaset metrów w górę rzeki za ghatami gdzie pali się zmarłych. Wracamy nieco za Ghatem ze stosami miejsce gdzie pierze się wszystko i …suszy na kamiennych schodach „laundry service” ;-)
Życie toczy się swoim torem, jak to wytłumaczyć?
Wracamy – poranna sesja jogi o 9.00, śniadanie, rozliczenie z hotelem. Wyruszamy na stare miasto. Ostanie godziny w Varanasi – najdłużej stale zamieszkanym miejscu na świecie –od blisko 5000 lat.
Po obiedzie autorikszami na stację, znowu wyścig przez zakorkowane, duszące miasto.
Brud, nędza, rozkład, wiecznie żujący betel ( speedujące orzechy z tytoniem) mężczyźni, bełkoczący coś niewyraźnie, bo wpakowany pod podniebieniem pakunek narkotycznego nektaru nie pozwala im mówić. Strzykający dookoła czerwoną mazią spomiędzy równie czerwonych zębów i wodzący dziko - nieprzytomnym wzrokiem. I piękne kobiety, w nienagannie utrzymanych, kolorowych bajecznie sari jak egzotyczne kwiaty w tym szambie. Śliczne dzieci w zdezelowanych szkolnych mundurkach, policjanci w brytyjskich wełnianych battledressach pamiętających II wojnę światową z jeszcze starszymi karabinami. Krowy ze stoickim spokojem przesuwające się w kawalkadzie różnorakich pojazdów, czasem jakiś znarowiony byk próbujący rozpędzić się bezskutecznie w tym przemieszczającym się żyjącym gąszczu.
Pierwszy raz w życiu pojawia się zdradziecka myśl: Po co ? Dlaczego? Po co ja tu jestem? Reflektuję się szybko – przyjechałem pokazać to szalone miasto podróżnikom, poszukiwaczom, ludziom szukającym prawdy. A to miasto to prawda, prawda o pełnym cierpienia życiu, niezależnie od blichtru, błyskotek, rytuałów. Przypominam sobie swój pierwszy raz, jak przyciągnęła mnie tu jakaś niewidzialna siła i jak zaraz po tym poznałem coś, co kompletnie odmieniło moje życie. Może to taki przystanek.
Docieramy na dworzec. Smród obsikanych trotuarów jest nie do opisania. Kupujemy owoce: gujawy i banany. Zauważyłem, że żywię się gujawami- te niedostępne u nas gorzkawe owoce o cudownie świeżym, intensywnym zapachu to błogosławieństwo w tym smrodzie.
 Pociąg piękny, czyściutki - opuszczamy szalone Benares. Do zobaczenia.

cdn
Wiktor Morgulec
 W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
 
Opublikuj na:
Polecamy:    1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10
WAKACJE Z JOGĄ 2012- zabierz jogę na wakacje!

To że wyjeżdżacie na wakacje, nie znaczy że na ten czas musicie rozstać się z zajęciami jogi. Możecie zabrać jogę na wakacje albo pozwolić żeby joga zabrała was...To najlepsza forma rozpoczęcia przygody z jogą- w przyjaznej atmosferze, skupieniu na praktyce. Kilka dni skondensowanej praktyki jogi może dać efekt taki jak kilka miesięcy nieregularnej praktyki w szkole jogi. Wiele oferowanych wyjazdów zawiera: kursy kuchni wegetariańskiej , tańca, nordic walking, opiekę i joge dla dzieci i inne atrakcje.

Stopy. David Keil

Stopy są wspaniałym wynalazkiem, niestety przeważnie trzymamy je w zamknięciu (w butach) przez większą część dnia. Biedactwa pełnią ważną rolę zarówno w naszym codziennym życiu, jak i w praktyce jogi. Stopy są podstawą ciała. Jako terapeuta w pierwszej kolejności skupiam uwagę na stopach, by zaobserwować, w jaki sposób dana osoba spędza na nich cały dzień. Jako nauczyciel jogi nauczyłem się zwracać uwagę w pierwszej kolejności na podstawę, którą jest praca stóp w pozycjach stojących.

Krótka historia Suryanamaskar. Krzysztof Stec

"Joga oferuje ludzkości wielowymiarowe, pełne przesłanie. Przesłanie dla ciała człowieka. Przesłanie dla ludzkiego umysłu; ma też przesłanie dla ludzkiej duszy." Swami Kuvalayananda (1883 – 1966)

FAQ-ty i mity - Certyfikat Iyengar’a. Anna Duszak

Jeśli nie zamierzasz przystąpić do systemu certyfikacyjnego a legitymujesz się dyplomem jakiegokolwiek Stowarzyszenia Jogi Iyengara lub RMIYI możesz o tym napisać w swoim indywidualnym dossier, możesz również umieścić ten dyplom na swej stronie internetowej. Jeśli natomiast jesteś związany z tzw. "metodą Iyengar’a", posiadasz stosowne do tego uprawnienia i chcesz wspierać się znakiem IYENGAR® pisząc o swej osobie, niezwłocznie przystąp do certyfikacji. Dlaczego tak uważam poniżej! .

Najlepszy Mistrz w praktyce Jogi. Dorota Kobos.

Na drodze moich wewnętrznych poszukiwań i wyborów dotarłam niedawno do skrzyżowania, na którym nie ma żadnych oznakowań, żadnych nauczycieli, a wszystkie drogi są równorzędne. Chciałoby się usłyszeć dobrą wskazówkę... Czy naprawdę nie ma znaczenia, którą drogę się wybierze? To tylko gra, teatr życia? Ufam, że przewodnikiem - reżyserem na jego scenie jest to, w co aktualnie wierzę. Zatem co to jest i jak to opisać?

Joga pomaga w leczeniu arytmii serca.

Arytmia to nieprawidłowy czas i brak regularności uderzeń serca. Kiedy serce uderza mniej niż pięćdziesiąt lub więcej niż sto razy na minutę. Kiedy dochodzi do zaburzeń rytmu uderzeń serca nasze życie może być zagrożone, dlatego nigdy nie można lekceważyć tego typu sygnałów. Objawami arytmii jest niepokój, przyspieszone lub zbyt wolne bicie serca, nieregularne, chaotyczne bicie serca, duszności, osłabienie. Do zaburzeń związanych z nieregularną pracą serca należy m.in. bardzo powszechne i zazwyczaj niezbyt groźne migotanie przedsionków oraz śmiertelnie niebezpieczne migotanie komór, podczas którego dochodzi do chaotycznej pracy serca, zakończonej brakiem możliwości pompowania krwi

Joga w Indiach 2012. Indie Północne. Druga wyprawa z Akademią Asan. Wiktor Morgulec. Część III

Ceremonia zamykania indyjsko – pakistańskiej granicy to wydarzenie, które można oglądać codziennie. I codziennie jest celebrowane. Polscy jogini najdłużej, bo 5 dni byli w Dharamsali: zwiedzali, praktykowali u Sharata Arory. W Delhi zwiedzili świątynie Nilanandy. Swoje wrażenia opisuje Wiktor Morgulec.

Virabhadrasana I – heros z uniesionym mieczem. Rafał Gadomski

śraddha virya smrti samadhi prajńa purvakah itaresam Inni – przez wiarę, męstwo, pamięć, samadhi do oświecenia. Jogasutry, I, 20

Joga dla weteranów wojennych.

Joga zapewnia naukowo udowodnione proaktywne radzenie sobie ze stresem bojowym.

Certyfikat jest gwarancją kompetencji nauczyciela - rozmowa z prezes Polskiego Stowarzyszenia Jogi Iyengara, Katarzyną Pilorz

Polskie Stowarzyszenie Jogi Iyengara rozpoczęło kampanię "Joga Iyengara – sięgnij do źródeł", która ma na celu promocję tej metody. O nauczycielu metody, kampanii z Katarzyną Pilorz rozmawia Justyna Moćko

  
Szukaj w portalu
bądź na bieżąco !

dodaj    usuń adres
Partnerzy portalu
Inspiracje
Prawdziwie szczęśliwi są Ci, którzy sami zdobyli własne szczęście.
  
Joga Portal - Pierwszy, ogólnopolski serwis joga-joga.pl - Kraków - Poznań - Wrocław - Trójmiasto - Lublin
Wakacje z joga, wakacyjne kursy jogi oraz wyjazdy organizowane przez szkoły Jogi z całej Polski. Wyszukiwarka szkół jogi: Kraków, Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Lublin a także wiele innych miast z całej Polski. Pozycje jogi, joga na DVD, książki o jodze,joga-sklep, forum a także medytacja, ajurweda, kursy rozwoju oraz masaż tajski. Najnowsze wydarzenia, pytania oraz odpoweidzi, wywiady oraz joga w ciąży i joga dla dzieci - Indie i joga w Indiach a także abc jogi i wakacje z jogą podróżowanie po Azji