Joga w Indiach z Akademią Asan. Wiktor Morgulec. Część I. Old Delhi, Agra, New Delhi.
Dołącz do nas na
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA


Joga w Indiach 2011 Wyprawa z Akademią Asan. Wiktor Morgulec. Część I. Old Delhi, Agra, New Delhi.

  • sobota, 3 grudnia 2011
  • autor: Wiktor Morgulec
Akademia Asan zaprosiła polskich joginów do Indii. 30 osobowa grupa jest pod opieką Justyny Wojciechowskiej, Wiktora Morgulec i Krzysztofa Stępnia, podróżnika. Podróż zaczęli od stolicy Indii. Old Delhi, Agra, New Delhi, Varanasi, Haridwar, Rishikesh to pierwszy etap podróży. Później pojadą na plaże Goa, a stamtąd do Puny, odwiedzić Guruji B.K.S. Iyengara. Trzytygodniowy wyjazd zakończy się w Mumbaju, skąd przylecą do Polski.
Zapraszamy do lektury relacji Wiktora, opisującego z punktu widzenia organizatora tę wspólną podróż.
Dziś cześć I - od przylotu do wyjazdu do Hardiwaru czyli pierwszy tydzień w Indiach.
 
Po 7 latach znowu w Indiach. Ciekawe, co się zmieniło. To szmat czasu, szczególnie teraz w dobie pędzącego czasu. W zasadzie, do dnia wylotu nie do końca do mnie docierało, że tam jadę. Do kraju, w którym czuje się jak w domu, do którego wracałem, kiedy tylko się dało. Do tego barwnego, chaotycznego tygla pełnego zmian i niespodzianek.
8 godzin w samolocie minęło w jednej chwili z miłymi akcentami wege posiłków indyjskiej kuchni.
 Lotnisko w Delhi i pierwszy szok i to zgoła inny niż ten sprzed 10 lat kiedy po raz pierwszy tam trafiłem. Pełen wypas, cisza i spokój, wyłożone miękkimi dywanami korytarze, czyściusieńkie i świecące- nabieram podejrzeń. Hala główna pięknie zdobiona, ze smakiem dobrane indyjskie akcenty. Wielkie srebrne dłonie w gestach pozdrawiających mudr witają przybyszy. Okęcie przy tym to jakaś bezduszna buda- nie ma żadnego akcentu wyróżniającego wschodnie rubieże euro kołchozu. Tutaj od razu widać gdzie się trafiło- nowoczesne, nawiązująca do bogatej tradycji państwo. Trochę się smutno robi na chwilę, z grupy padają podobne spostrzeżenia i komentarze.
 W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
Sprawna, błyskawiczna odprawa ( tradycyjnie jeden znajomy formularz na dzień dobry wypełniany w samolocie). No i prawie nikt na nas nie czeka… Nie ma złożonego z kilkuset osób komitetu powitalnego, walczących o każdego turystę taksówkarzy, nie widać żółto-zielonych tuk-tuków (rozbudowany motocykl z budką).
 Jakiś taki podejrzany spokój, czuję się prawie osamotniony. Na zewnątrz już bardziej swojsko, leżące pokotem bezdomne psy, wałęsający się, grzebiący bambusowymi kijami w ziemi policjanci, jakieś snujące się postacie.... Wreszcie, jakby bardziej znajomo.
 Jedziemy 3 pasmowym hajłejem w stronę Delhi po obu stronach plac budowy, czuje się trochę jak w Berlinie po runięciu muru. Jeden wielki plac budowy. Czy im się to wszystko nie pozawala? – mimowolnie przebiega przez głowę.
 Dojeżdżamy – Paharganj.
Drzwi się otwierają i oddycham z ulgą - nic się nie zmieniło, ten sam abstrakcyjny chaos, bajzel, bałagan, artystyczny nieład, brud, smród, pałętające się bezładnie postacie. Wybuchamy z Justą śmiechem jednym słowem - Paharganj.
 W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
Powoli jogini wydobywają się z autobusu z takim jakby niedowierzaniem. Main Bazar wygląda jak zwykle: jakby za dnia przeszło tędy tornado, dodatkową nową, atrakcją są pogruchotane fronty kamienic.
 W 2010 Indie były gospodarzem jakiś ważnych sportowych wydarzeń, skończyło się to oczywiście wielką kompromitacją, ale w ramach przygotowań do igrzysk władze podjęły decyzję o uporządkowaniu Paharganju – jakby nie było to centrum miasta. Znaleziono jakieś stare, przedwojenne mapy, z których wynikało, że lokalni kupcy samowolnie zajęli część ulicy dobudowując budki, przybudówki, nadbudówki itp. Władze dały kilka tygodni na rozebranie stojących dziesiątki lat samowolek. Oczywiście, nikt nic nie rozebrał. Przyjechała policja i wojsko i po kilkudniowych walkach z lokalnymi mieszkańcami wjechały buldożery, które dosłownie wycięły pas nielegalnych dobudówek.
 W efekcie zamiast elewacji są teraz niekiedy, jak odcięte nożem fragmenty ścian z pokojów z obrazkami na ścianach, surrealistycznie wystającymi umywalkami itp.
Jest noc, jest prawie cicho.
Idziemy do hotelu. Zgodnie z Justą stwierdzamy, że w takim wypasie to jeszcze w Indiach nie byliśmy: plazma w każdym pokoju, net bezprzewodowy, w zasadzie czysto. Oczywiście część osób nie ma materacy na łóżkach, brakuje kilku pościeli - no, ale przy 30 osobach – zdarza się;-) ·Obsługa sprawnie usuwa usterki.
Idziemy spać.
 Śniadanie na dachu, na zewnątrz życie się budzi leniwie. Gdzieś o 11 zgiełk i kakofonia osiąga normalny, nieakceptowany dla osoby, która doświadcza tego po raz pierwszy, poziom. Schodzimy na ulicę, na twarzach większości uczestników wyjazdu maluje się wyraz niedowierzania.
 W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
Przemieszczamy się rikszami rowerowymi w 2 grupach po 8 riksz w kierunku muzułmańskiego, zabytkowego meczetu. Pierwsze perturbacje. Rikszarze próbują pozbyć się części pasażerów z naszej grupy przed ustalonym miejscem. Szybka interwencja Justy i moja - ruszamy dalej kawalkadą, ale z jednej rikszy dwójka naszych wysiadła i co gorsza, już zapłaciła. Rikszarz błyskawicznie rozpłynął się w przestrzeni – dalsza podróż na piechotę. Na szczęście już blisko celu. Przyjeżdżają kolejne riksze z drugiej grupy, nie ma jeszcze Krzyśka a rikszarze chcą kasę i nagle rozmnażają się. Z 3 robi się 4 – każdy twierdzi, że kierował, choć mogło ich kierować tylko 3 – klasyka. Nasi goście są już w świątyni, nie wiem czy Krzysiek zapłacił szefowi i mnie wkręcają czy nie, nie wiem, który oszukuje. Robi się zbiegowisko z policjantem w centrum uwagi. Próbuję się uśmiechać i grać na czas - wreszcie podjeżdża Krzysiek z Gabrysią – Płaciłeś ? Nie –ok. Chciałem dać 3 rikszarzom po 100 z napiwkiem –byliśmy umówieni na 80, ale cały czas jest ich 4, policjant i 30 osób dookoła, wszyscy się przekrzykują. W końcu odpuszczam, dostają 320 rupii, czyli po 80 na głowę bez napiwku- jeden jest oszustem, do końca nie wiadomo który. Te 20 rupii to mniej niż pół dolara – chodzi o to, żeby nie dawać się robić w bambuko, nie o kasę.
1:0 dla rikszarzy.
 W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
W świątyni znowu naciąganie, mimo spisanych na tablicy zasad próbują nas wkręcać w konieczność nieistniejących opłat, ubierają kobiety w jakieś komiczne szlafroki. Kilka osób od nas dało się wkręcić w naciągane opłaty, kilka ”w odwecie” nie uiszcza opłaty za aparat. Zaczyna się łapanka, kto ma aparat, okazywanie biletów. Nerwowa sytuacja. Goście z obsługi są agresywni - po chwili wyjaśniamy sytuację: oni naciągnęli 2 osoby bez aparatów na opłatę, a od nas 2 osoby wniosły aparat bez opłaty. Rozstajemy się w pokoju i zwiedzamy dalej. 1:1
Idziemy dalej na piechotę w kierunku delhijskiego Red Fortu.
Jak japońska wycieczka jogini fotografują wszystko, co się rusza i nie rusza. W odpowiedzi jesteśmy fotografowani przez tubylców. Fota za fotę. Nie wiadomo, kto dla kogo większą atrakcją. Wędrujemy zatłoczonymi ulicami, chodnikami, wśród ludzi, tuk-tuków, samochodów, riksz, krów, kóz i bezdomnych psów.
 W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
Czas na posiłek. Wybieram lokalne kipiący życiem lokal chola batura i puri – cieciorka ze smażonymi w głębokim oleju plackami puri- wszystko powstaje na naszych oczach. Trudno uwierzyć, że jemy w takim miejscu, nikt z obsługi nie mówi po angielsku, chwilę zajmuje dogadanie się i umieszczenie w „lokalu” o powierzchni może 20 metrów kwadratowych 33 uczestników naszej eskapady.
Posiłek kosztuje ok. 1, 5 pln za talerz – smakuje jak nigdy.
Grupa nabiera powoli pewności siebie w kipiącej rzece ludzi, zwierząt i pojazdów.
Kierujemy się do hotelu
 W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
Kolejny dzień. 5.00 rano wyruszamy na stację. Ma na nas czekać super shatabi ekspres - indyjskie TGV, który zawiezie nas do legendarnego Taj Mahal. Shatabiego nie ma o czasie, w końcu jak wsiadamy, to porusza się w żółwim tempie. Jest mgła – na tory regularnie wchodzą ludzie i zwierzęta- super expres prawie stoi. 2 godzinna podróż wydłuża się o kolejne 3 godziny. W środku obsługa jak w samolocie, wege śniadanko. W końcu docieramy do owianej złą sławą Agry. Justyna zostaje na peronie z grupą, Krzysiek i ja idziemy negocjować z taksówkarzami, wiemy, ile kosztowało to w zeszłym roku.
 W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
Już na peronie zaczepia nas jeden z taksiarzy, nie potwierdzam, nie odmawiam. Wychodzimy na zewnątrz do „ naszego” taksiarza dołącza kolejny – szybko orientuje się, że znamy ceny. Proponuje nam podróż w rozsądnej cenie, równocześnie wmawiając , że zmieścimy się po 5 osób do samochodu, bo to wielkie auta. Trudno nam w to uwierzyć, ale manager jest bardzo przekonujący i ostatecznie z niedowierzaniem ulegamy, zamawiamy 7 aut. Czas na biurokrację – idziemy do tzw „pre paid goverment taxi office”- blaszanej budy gdzie się płaci za taksówki. Dyskretnie stajemy z boku i momentalnie rozpoczyna się niezrozumiała dla nas batalia- taksówkarze i policjant ustalają zapewne skład eskadry. Dzikie wrzaski i przepychanki trwają ok. 10 min – w tym czasie stoimy z boku, płacimy i dostajemy kwity, w końcu nasz „manager” na czele gromady taksówkarzy wyrywa się z okrążenia. Idziemy po grupę, podjeżdżają taxy – oczywiście są to mini autka, nie ma mowy o zmieszczeniu się po 5 osób – domawiamy kolejne auto i w drogę.
 W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
Taj Mahal robi wrażenie. Krzysiek opowiada historię. 2 godziny czasu wolnego. Piękna zieleń dookoła, można odpocząć. W międzyczasie orientuję się, że mój szwajcarski scyzoryk został w pociągu, po zjedzeniu śniadania poszedłem spać i kelner zawinął go razem z tacą- szkoda. Wracamy do tax i dalej w drogę. Agra Fort – już na wejściu przysysa się do nas lokalny przewodnik składając ofertę nie do odrzucenia, między słowami „ Albo skorzystacie z moich usług, albo przy pomocy moich kolegów z obsługi uprzykrzę wam życie”. Chodzi o to, że Krzysiek będąc naszym przewodnikiem jest dla nich bardzo niepożądaną konkurencją. Postanawiamy, że sprawdzimy, co się stanie jeśli nie ulegniemy. W razie czego ulec zawsze można. Pada nawet deklaracja że następnym razem nie wpuszczą Krzyśka do Fortu, ale w końcu gość jakby odpuszcza. Biorę go na stronę i dogadujemy się na sensowną stawkę. Sprawdziliśmy granice. Nasz przewodnik z nieskrywaną ekscytacją opowiada o setkach konkubin, kurtyzan i ogólnie pełnym przepychu i hulanek życiu jakie wiodły dynastie Wielkich Mogołów. Ze szczególnym upodobaniem podkreśla pikantne szczegóły królewskich rozrywek, łypiąc dyskretnie okiem na uczestniczki wycieczki. Sensacyjne detale nakręcają jednak chyba głównie naszego hinduskiego czacza.
 Powrót. Na parkingu zostajemy „zaatakowani” przez grupę najwyraźniej zdesperowanych ulicznych handlarzy, bramy fortu właśnie zamknięto. To dla nich ostatnia tego dnia okazja na jakiś zarobek, są wybitnie natrętni. Kilku joginów dokonuje zakupów, dla handlarzy często te kilka dolarów to dzienny utarg.
 Obiadokolacja w bardzo przyzwoitej i czystej restauracji Maya – sprawdzone podczas poprzednich wyjazdów przez Krzyśka miejsce. Po posiłku zamierzamy pojechać na lokalny bazar. Nasz „taxi- Manager” donosi, że bazar zamknięty, nasz pociąg spóźniony o 2h i że ma dla nas super propozycję.
Super propozycja to odwiedzenie bez zobowiązań kilku sklepów z: marmurem, materiałami i biżuterią. Początkowo wzbraniamy się – znamy ten proceder - taksówkarze i przewodnicy dostają procent od pieniędzy wydanych przez turystów. Nie chcemy wpuszczać naszych joginów na minę, z drugiej strony nie mamy alternatywy do pociągu 2h + podobno 2 h spóźnienia w sumie 4h.
Konsultujemy z grupą i jest decyzja – jedziemy.
 W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
Wjeżdżamy na podwórko z pawilonem w którym jest kilka sklepów, przed sklepami przy szklaneczce czaju zasiada zblazowana ekipa sprzedawców. Na nasz widok najwyraźniej ożywiają się. Zaczyna się szał zakupów – rzeczy są piękne, ale dość drogie. Kamieniarze organizują pokaz cięcia i inkrustacji marmuru kamieniami szlachetnymi w taki sam sposób jak setki lat temu ich dziadowie dekorowali biały marmur Taj Mahal. Pokaz robi wrażenie. 
Wsiadamy do taksówek nasz kierowca żartuje, że Ula –jedna z uczestniczek może kierować. Ula bez słowa odpala brykę i ruszamy – kierowca zostaje w szoku na chodniku. Po kilkunastu metrach stajemy – nasz taxi driver jest zaskoczony, że „lady’s driving „. Jedziemy na stację. Rozliczamy się i rozstajemy z naszym „taxi manager” w bardzo przyjaznej atmosferze.
Pociąg jest rzeczywiście spóźniony 2,5 h. Spóźnienie narasta do 3,5h. Poczekalnia Upper class jest duszna i ciasna – nie da się wytrzymać. Koczujemy na peronie, kakofonia niekończących się komunikatów z ryczącego głośnika. Zastanawiamy się nad wynajęciem autobusu, ruszamy z Krzyśkiem na poszukiwania. Zamiast autobusu na środku zatłoczonej mimo późnej pory ulicy natykamy się na wracającego właśnie do domu z pracy na motorku naszego „taxi managera” .
Zabiera nas do pobliskiej budki na szklaneczkę czaju i organizuje przez komórkę autobus.
W końcu okazuje się, że z tym autobusem to skórka za wyprawkę - wolniejszy, nie może wjechać do Delhi tylko gdzieś na obrzeża, etc. Raz jeszcze dziękujemy naszemu kierowcy i wracamy na peron.
W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia 
Z 3,5 opóźnieniem nadjeżdża indyjskie TGV. Wsiadamy. Pytam się kierownika pociągu czy jest ta samo obsługa co rano, dopowiada twierdząco. Odnajduję kelnera, który rano serwował jedzenie, zagaduję – po chwili zwraca mi scyzoryk. Odpalam znaleźne i dziękuję, dla niego taki nożyk to majątek. Zjadamy pyszny indyjski wege posiłek i nad ranem jesteśmy w hotelu.
 Kolejny dzień objazdówka autobusem po New Delhi, kilka świątyń hinduistycznych, obserwatorium astrologiczne, świątynia lotosu – finansowanej przez ONZ i lansowanej nikomu nieznanej, nowej globalnej religii- bahaizmu ( pojawiają się jakieś takie mimowolne skojarzenia z bachanaliami i Baalem). Imponująca, nowoczesna budowla, szmat ziemi, w sklepieniu 2 pentagramy, pracownik - niebieskooki Niemiec nie potrafi wyjaśnić ich pochodzenia. Czytam otrzymaną w języku polskim (!) broszurkę –kilka frazesów typu kochajmy się wszyscy i na koniec punkt kluczowy: bezwzględne posłuszeństwo wyznawców bahaizmu władzy państwowej. New Word Order w New Delhi –tego się nie spodziewałem.;-)··Wracamy popołudniową porą do hotelu. Jogini rozpełzają się po sklepikach Paharganju, szlagierem są szaliczki i wełniane kocyki.
 O 22.00 zbiórka wyruszamy na stację na pociąg do Haridwaru. Większość ekipy już w lokalnych kolorowych ciuszkach, pozawijana w koce i szale. Barwna kawalkada rusza na dworzec, tym razem wszystko punktualnie, ale nie ma na tablicy naszego pociągu. Zorientowanie się co i jak o tej porze jest dość kłopotliwe, w końcu docieramy do stadion manager, który rzuca tylko – peron 14.
Do pokonania wysokie schody nad torami na drugą stronę – dla tych z walizami ścieżka zdrowia.
Wsiadamy do sleepera air condition ( taka ichnia kuszetka) - takim jeszcze nie jechałem, czyściutko i elegancko.
 cdn
Wiktor Morgulec
 W Indiach z Akademią Asan. Wyjazd jogiczno-poznawczy prowadzony przez Justynę Wojciechowską, Wiktora Morgulca i Krzysztofa Stępnia
Opublikuj na:
Polecamy:   1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10
KURS NAUCZYCIELSKI JOGI INTEGRALNEJ

Kurs nauczycielski przeznaczony jest dla osób, które pragną zdobyć praktyczne umiejętności i rzetelną wiedzę na temat różnych ścieżek i systemów jogi pod okiem najlepszych w Polsce specjalistów. Zdobyte kwalifikacje i umiejętności oraz końcowy certyfikat uprawniają do wykonywania zawodu nauczyciel...

Joga Na Trawie - darmowe zajęcia jogi na Żoliborzu przez całe lato!

Szkoła Joga Żoliborz, portal Joga-Joga.pl oraz Prochownia zapraszają przez całe lato na darmowe zajęcia Joga Na Trawie. Już kolejny rok nauczyciele ze szkoły Joga Żoliborz z Marceliną Sankowską na czele, poprowadzą dla Was zajęcia w przepięknym otoczeniu Parku Żeromskiego na Warszawskim Żoliborzu. ...

Moc kirtanu. Mantry, które łączą i uzdrawiają

"Mantra to lekarstwo dla umysłu" – zapewnia raper MC Yogi. On, Krishna Das, Snatam Kaur i Deva Premal śpiewają mantry w salach szczelnie wypełnionych publicznością. Ludzie nie tylko słuchają, poddają się muzyce i śpiewają razem z nimi. Liczące sobie tysiące lat słowa mantr mają uzdrawiającą mo...

Jak ważne jest poczucie równowagi i jak je utrzymać?

Na co dzień niewiele zastanawiamy się nad prostymi rzeczami - nad tym w jaki sposób oddychamy albo w jakim stanie jest nasze poczucie równowagi. Poziom naszej samoobserwacji jest nieduży choć niesie tyle przydatnych informacji. Ciało samo wysyła sygnały czego mu potrzeba, należy tylko uważnie słucha...

Idealne połączenie - wakacje i joga!

Jeśli praktykujesz jogę już od jakiegoś czasu doskonale wiesz, że nie ma nic lepszego dla ciała od porządnej dawki zbilansowanej sesji asan. Wyobraź sobie teraz swojego ulubionego nauczyciela jogi, siebie i kilkanaście osób tak samo zafiksowanych na jogę jak ty w jakimś cudownym miejscu oddalonym od...

Blenduj dla zdrowia i urody!

To, co jemy i pijemy ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie i poziom energii. Czekoladowe koktajle przywołują uczucie słodkiej przyjemności, a zielone budzą skojarzenie ze zdrowiem w niekoniecznie smacznej odsłonie. Prawda jest taka, że oba mogą być pysznym i niezwykle bogatym źródłem przeciwutlenia...

Joga z Prezesem cz IV. Jak w 4 min rozluźnić szyję i barki ? Video

Napięcie kumulujące się w rejonie barków, potrafi często w dotkliwy sposób uprzykrzać życie powodując dyskomfort i obniżając samopoczucie. Na sztywność w tym obszarze ciała narażone są zarówno osoby wykonujące pracę siedzącą przy komputerze jak i fizyczną – obciążającą bezpośrednio tę grupę m...

Sposób na hormony, czyli joga młodości

Joga hormonalna to technika, która pozwala regulować poziom hormonów. Dla kobiet, które cierpią z powodu PMS, dla tych, które nie mogą zajść w ciążę, dla zmagających się z menopauzą – tak o jodze hormonalnej opowiada jej twórczyni Dinah Rodrigues. Daje nadzieję i przykład. Ma teraz 91 lat i &...

Co robić, by nie marnować jedzenia? - rozmowa z Bankami Żywności, Patronem Joga Festiwalu w Wierchomli

Globalnym problemem zachodniego świata okazuje się nadmiar żywności i jej masowe wyrzucanie. W lutym ubiegłego roku UNICEF alarmował: 7,5 mln dzieci z 48 krajów świata stoi w obliczu ciężkiego ostrego niedożywienia. Według FAO, w tym samym czasie na świecie marnuje się ok. 1,3 mld ton żywności roczn...

Nadgarstki jogina

Podczas praktyki jogi często układamy dłonie, a co za tym idzie nadgarstki w dosyć nienaturalny sposób. W taki, do którego nadgarstki nie są przyzwyczajone. Dlatego bardzo często osoby rozpoczynające swoją przygodę z jogą miewają problemy z bólem w obrębie nadgarstków podczas wykonywania podstawowyc...

  
kalendarium wydarzeń
Poprzednie
Czerwca 2018
Następne
PWŚCPSN
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 
pokaż wszystkie
więcej
pokaż wszystkie
Partnerskie szkoły jogi
  

Partnerzy portalu
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

  
Joga Portal - Pierwszy, ogólnopolski serwis joga-joga.pl - Kraków - Poznań - Wrocław - Trójmiasto - Lublin
Wakacje z joga, wakacyjne kursy jogi oraz wyjazdy organizowane przez szkoły Jogi z całej Polski. Wyszukiwarka szkół jogi: Kraków, Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Lublin a także wiele innych miast z całej Polski. Pozycje jogi, joga na DVD, książki o jodze,joga-sklep, forum a także medytacja, ajurweda, kursy rozwoju oraz masaż tajski. Najnowsze wydarzenia, pytania oraz odpoweidzi, wywiady oraz joga w ciąży i joga dla dzieci - Indie i joga w Indiach a także abc jogi i wakacje z jogą podróżowanie po Azji
likesoft