ścieżka do tekstu:

"Mój przepis na jogę" - kulinarne rozważania Radka Rychlika o... jodze :-)

  • wtorek, 14 września 2010
Wiele osób mnie pyta co ja właściwie robię na zajęciach, bo nie jest to ani asztanga ani joga Iyengara, tylko coś zupełnie innego. Oprócz tego, że lubię ćwiczyć i uczyć, bardzo lubię też gotować i jeść, więc pozwólcie, że posłużę się metaforą kulinarną...
Jogę Iyengara mogę porównać do diety makrobiotycznej. Jest niewątpliwie bardzo zdrowa, ale wielu osobom (szczególnie młodym i wysportowanym) wydaje się troszkę... mdła. Stosowałem ją przez jakiś czas z dobrymi wynikami, ale w pewnym momencie w poszukiwaniu mocniejszych wrażeń smakowych porzuciłem metodę Iyengara dla asztanga jogi. Asztanga to typowa kuchnia indyjska - ostra, wyrazista, strasznie wciągająca. Jednak europejskie żołądki nie zawsze dobrze ją przyswajają, a w karcie mamy tylko jedno danie, takie samo dla wszystkich bez względu na potrzeby i upodobania. Gdy w pełni zdałem sobie sprawę z osiągnięć i ograniczeń obu systemów zacząłem stopniowo modyfikować stare receptury i tworzyć swoją kuchnię typu fusion. Ale nie można zmieszać wszystkiego byle jak i jak leci, bo powstała mieszanka może być kompletnie niestrawna. Należy oprzeć swoją działalność na wiedzy i głębszym zrozumieniu podstaw działania każdego elementu, z jakiego się korzysta. W tym celu poszedłem do dobrej szkoły gastronomicznej... dobrze, odejdźmy od kulinarnych porównań, bo zaraz wszystko kompletnie się pogmatwa... OK, poszedłem na AWF.
Nauczyłem się tam bardzo dużo o funkcjonowaniu ludzkiego organizmu i o racjonalnym układaniu treningów sportowych, tak aby przynosiły jak najlepsze efekty. Spotkałem się tam także z innym podejściem do kultury fizycznej niż występuje w wielu szkołach jogi, z podejściem otwartym, racjonalnym, humanistycznym i całkowicie świeckim. Współczesna kultura fizyczna opiera się w całości na zasadach naukowych. Cały czas prowadzone są nowe badania, formy starsze, mniej efektywne zastępowane są nowszymi, skuteczniejszymi. Cały czas trwa rozwój, postęp, a naczelną zasadą i naukowców i trenerów jest dobro każdego człowieka. Dobry trener powinien mieć jak największy warsztat, czyli zasób środków, ćwiczeń, którymi się posługuje, aby móc jak najlepiej dobrać je do potrzeb każdej grupy i każdego ćwiczącego. To są zasady proste i oczywiste. Przynajmniej powinny być.
Jest bardzo wielu nauczycieli jogi, którzy myślą w ten sposób, ale w obrębie każdej tradycji i metody nauczania jogi jest także niestety wielu dogmatyków. Wierzą oni w tradycję, która jest święta i niepodważalna, wierzą w guru, który jest nieomylny, wierzą w liczne nieweryfikowalne dogmaty. Gdyby te wierzenia ograniczały się jedynie do tzw. duchowych aspektów jogi, to byłoby w porządku, niech sobie każdy wierzy w co chce. Kuriozum zaczyna się w momencie gdy irracjonalny dogmatyzm dotyka sfery badanej przez naukę, czyli ciała człowieka. Zdrowy rozsądek i elementarna etyka zawodowa każą odrzucić formy mniej skuteczne lub wręcz szkodliwe dla wielu osób na rzecz ćwiczeń bezpiecznych i efektywnych, lecz niestety nie zawsze tak się dzieje. Ortodoksi wolą stosować techniki mniej skuteczne, ale zgodne z tradycją niż efektywniejsze ale spoza nauczania ich mistrza. Ale bywa jeszcze gorzej. Spotkałem się wielokrotnie z nauczycielami-dogmatykami, którzy woleli wystawić ucznia na ryzyko kontuzji niż odejść od litery tradycji i dostosować sekwencję ćwiczeń do jego potrzeb. Spotkałem się też z uczniami, którzy nawet w takiej sytuacji , po poważnej kontuzji, tak wierzą w swojego nauczyciela i jego tradycję, że kontynuują u niego naukę...
Tradycyjne systemy ćwiczeń jogi oferują mnóstwo wspaniałych efektów, dobroczynny wpływ na zdrowie, kondycję, psychikę. Jednak we wszystkich systemach zdarzają się elementy mało efektywne i przestarzałe, niepotrzebne naleciałości religijne czy też rzeczy, które sprawdzają się w Indiach, a u nas już niekoniecznie. Moim zdaniem rolą dobrego nauczyciela jogi uczącego w Europie w XXI wieku nie jest ślepe kopiowanie Hindusów, kupowanie systemu z całym „dobrodziejstwem inwentarza”, lecz oddzielanie ziarna od plew i służenie ludziom a nie jakiejś tradycji.
Wracając do kuchni – cała wiedza i zasady, których nauczyłem się na AWF-ie są sitem, przez które przepuszczam tradycyjne systemy ćwiczeń, biorąc tylko to, co działa i przynosi dobre efekty. Gotuję potrawy, które służą i smakują możliwie jak największej liczbie osób. Układam też diety indywidualne, ponieważ każdy z nas jest inny i najlepsze efekty przynosi właśnie indywidualnie dobrany jadłospis lub trening. O aspektach duchowych jogi się nie wypowiadam, ponieważ w oparciu o moje doświadczenie nie potrafię wam powiedzieć czy istnieją bogowie, karma, oświecenie, reinkarnacja. Staram się po prostu robić to, co umiem najlepiej, czyli dbać o zdrowie i rozwój waszych ciał, uwolnienie umysłów od zbędnych negatywnych emocji. Każdy zrobi sobie z tym później co chce – jeden to wykorzysta, żeby lepiej medytować, drugi żeby lepiej tańczyć, kochać się lub bić.
 Smacznego!
 
 Więcej o autorze na stronie www.jogadynamiczna.pl
Więcej o racjonalnym i humanistycznym podejściu do jogi na www.jogaakademicka.pl  
Zapraszamy na warsztat jogi dynamicznej z Radkiem 18-19 września w nowej szkole Akademii Asan, JOGA POLITECHNIKA. OSTATNIE MIEJSCA!!!
Opublikuj na:

data wydruku: wtorek, 22 października 2019 roku 00:29:32
adres dokumentu: http://www.joga-joga.pl//index.php?LANG=pl&page_ID=95&art_ID=1181